Analiza 111 - Notatki - Dziennikarstwo, Notatki'z Dziennikarstwo. University of Warsaw
Karolina_90
Karolina_9015 April 2013

Analiza 111 - Notatki - Dziennikarstwo, Notatki'z Dziennikarstwo. University of Warsaw

DOC (71.5 KB)
5 strona
365Liczba odwiedzin
Opis
Literatura i komunikacja: notatki z dziedziny dziennikarstwa dotyczące analizy "111".
20punkty
Punkty pobierania niezbędne do pobrania
tego dokumentu
Pobierz dokument
Podgląd3 strony / 5
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.

Tomasz Man – “111”

Analiza

Sytuację, jaka rysowała się w rodzinie przedstawionej w dramacie, dość dobrze reprezentują

już dwie pierwsze kwestie w dramacie wypowiedziane przez Matkę i Siostrę. Można z nich

wywnioskować, że ziarno niezgody zostało zasiane jeszcze przed poczęciem dziecka, gdyż jedynie

Ojciec pragnął jego pojawienia się na świecie. Ojciec oczekiwał pojawienia się swojego

wymarzonego syna prawdopodobnie przez dłuższy okres czasu, zatem można przypuszczać, że

miał wobec niego wysokie oczekiwania. Cały czas da się odczuć wrażenie, że w działaniach syna

wobec rodziców nie było miłości – ojciec miał swoją „zabawkę”, matka najczęściej okazywała mu obojetność, której przykładem może być to, że zamiast pocieszać go, gdy płakał, zagłuszała jego

płacz głośnym słuchaniem radia. Kołysanki zaś śpiewała mu siostra. Zauważalnie był

zainteresowany „świętymi obrazkami”.

Syn dość szybko wyrósł z dziecięcego strachu przed innymi ludźmi i chętnie bawił się z

innymi dziećmi. W trakcie zabawy rozdawał im zabawki i nie chciał ich zabierać, co może

świadczyć o tym, że już w bardzo młodym wieku bardziej szanował kontakty z innymi ludźmi niż

posiadanie przedmiotów. Bardzo irytowało to matkę, która nie mogła zrozumieć jego postępowania.

Obojętność rodziców widoczna jest także w tym, że gdy syn zobaczył ich uprawiających seks, po

prostu zaczęli zamykać drzwi na klucz, niczego nie wyjaśniając synowi i zostawiając go samego ze

strachem. Rodziców nie tłumaczy w żaden sposób zapracowanie i stres, które w tamtym czasie

odczuwali. Przez dłuższy czas ojciec i syn byli od siebie rozdzieleni – ojciec przebywał w

więzieniu za organizowanie strajku. Po powrocie do domu pozornie zainteresował się nim,

zauważając jego zainteresowanie militariami i kupując mu żołnierzyki. Tak naprawdę osobą bliską

synowi była jedynie siostra, która bawiła się z nim i w zastępstwie matki czytała mu na dobranoc.

Syn starał się zwrócić na siebie uwagę rozrabiając, ale doprowadzało to jedynie matkę do irytacji,

a ojciec po zniszczeniu jego portfela przez syna fizycznie go ukarał. Chwilę potem objęły go

wyrzuty sumienia i zaczął płakać.

W okresie przedszkolnym syn poznał bliską koleżankę i zaczął się interesować

seksualnością, co spowodowało silną negatywną reakcję matki i zakaz kontaktów. Syn głęboko

odczuł permanentną utratę koleżanki. Gdy ujawniła się u niego astma, rodzice zostawili go samego w sanatorium, a tam nikt nie przejmował się jego problemami. Matka zamiast przeżywać rozłąkę z

synem zauważa błędy w przesłanym jej wierszyku. Po powrocie z sanatorium zaczął bać się dzieci

i stawał się coraz bardziej samotnikiem. Matka zaczęła go wtedy karać fizycznie. Gdy cała rodzina

pojechała nad morze i syn zaczął się topić, po uratowaniu syna przez ratownika matka zamiast

okazania mu czułości pobiła go po twarzy. Na strzelnicy nad morzem wygrał nagrodę dla siostry i

zasmakował w strzelaniu. Zaczęły mu się podobać kreskówki ze strzelaniem, irytował rodzinę

strzelaniem z pistoletu na kapiszony. Matka przyłapała go na podglądaniu siostry w czasie kąpieli i

zasłaniała mu oczy, gdy aktorzy w filmach całowali się, nie wyjaśniając mu, dlaczego to robi.

Pomagał w obowiązkach domowych, ale nie był za to chwalony. Gdy poszedł do szkoły,

wykazywał trudności w nauce, a ojciec powiedział, że będzie nikim. Był przerażony widokiem

żołnierzy strzelających do ludzi w telewizji. Nie mógł potem spać i moczył się. Gdy siostra miała

udar mózgu, opiekował się nią i pilnował, żeby uczęszczała na rehabilitację, rewanżując się jej za

opiekę. Gdy rodzina przeniosła się za miasto, bardzo chętnie przebywał samotnie w lesie, bez

kontaktu z ludźmi. Gdy ojciec zapisał go do sekcji łowieckiej, syn zdobył zaufanie trenera,

samowolnie wziął karabin i zabił jelenia. Miał wtedy czternaście lat. Nie wiedział, co go do tego

popchnęło. Gdy nadszedł okres dojrzewania, syn zaczął wyrażać swój bunt poprzez tatuaże,

zapuszczenie długich włosów i założenie zespołu rockowego. Gdy rodzice zobaczyli ich koncert,

zabronili mu śpiewać, za co zemścił się podpaleniem ich sypialni. Matka chciała wtedy wypędzić

z dziecka „złe duchy” i przyprowadziła do domu księdza, by zmówił modlitwę nad łóżkiem

dziecka. Ksiądz zauważył, że dziecko jest bardzo samotne. Syn postanowił poprawić swoje

zachowanie, by matka nie miała do niego pretensji. Jego wyniki w szkole poprawiły się, ale na

skutek konfliktu z nauczycielką matematyki musiał powtarzać klasę. Chciał przyłączyć się do

Świadków Jehowy, na co jego ojciec zareagował agresją i uderzył go w twarz, po czym tak jak

kilka lat wcześniej ogarnęły do wyrzuty sumienia i płacz. Z czasem stan psychiczny syna zaczął się

znacznie pogarszać – nie interesował się płcią przeciwną, na ścianie namalował czarny krzyż z

napisem „Sprawię, że będziecie płakać”. Gdy matka kazała mu to zamalować, uderzył ją w twarz –

wtedy ojciec ciężko go pobił, tłumaczył się następnie, że bronił żony.

Po tym incydencie małżonkowie jeszcze bardziej odsunęli się od siebie, a syn przeżył

kolejne traumatyczne zdarzenie, dowiadując się o w trakcie wycieczki szkolnej o nazistowskich

bestialstwach. Wpadł wtedy w depresję i wyszedł z niej po kilku sesjach u terapeuty, ale jego

charakter był już permanentnie zaburzony. Gdy siostra postanowiła wyprowadzić się z domu, on

nie chciał jej puścić. Syn zaczął oglądać pisma pognograficzne, zaczął uczyć się karate. Poznał

starszą kobietę, czemu rodzice byli przeciwni. Kobieta ta po niedługim czasie zostawiła go dla

innego. Gdy jego dziadek zachorował, przebywał razem z nim i pomagał mu. Po śmierci dziadka

załamał się całkowicie. Gdy znaleziono pistolet w jego szkolnej ławce i było wiadomo, że zostanie wyrzucony ze szkoły, rodzice byli wściekli. Ojciec zabrał pistolet do domu i powiedział, że go

zabije.

Od tego momentu zaczyna się w dramacie przedstawienie morderstwa rodziców i

samobójstwa syna z trzeciej osoby, przy czym osobami opisującymi zdarzenia są już martwi

rodzice oraz siostra. Syn zabija rodziców pistoletem, jedzie do siostry, a ta przekazuje go policji.

Spoglądając z perspektywy postronnej osoby, która widzi jedynie zakończenie tej historii,

czyli morderstwo, można zgodzić się z opinią prokuratora, że syn nie zasługuje, by żyć między

ludźmi. Jednakże w sytuacji, gdy zna się jego życie od początku aż do końca, nie jest to tak proste.

Po pierwsze, przez całe swoje życie nie otrzymał on od rodziców ani odrobiny prawdziwej miłości.

Matka nie chciała go, a ojciec chciał mieć kogoś, kto będzie bawił się z nim „w wojnę”, dobrze się

uczył i, ogólnie rzecz biorąc, będzie modelowym synem. Niestety, tak się nie stało. Dość szybko

najważniejszą metodą interakcji rodziców z synem było bicie (i, co jest dziwne, okazjonalne

prezenty). Syn szybko zaczął odczuwać, że rodzice za nic mają jego uczucia i nie są zainteresowani

jego rozwojem psychicznym. Jedynie siostra przez cały czas okazywała mu czułość i opiekowała

się nim, tak jak powinni to robić matka i ojciec. Poza siostrą, syn miał jeszcze jednego powiernika – Boga. Tylko jemu mógł zwierzyć się z

tego, że wszędzie widzi zło, że nie rozumie świata, że traci wiarę w ludzkość. Domaga się

odpowiedzi, ale jej nie otrzymuje. W pewnym momencie deklaruje, że nie będzie już do Boga

mówił, lecz chce, by ten do niego przyszedł. Bóg był jego powiernikiem nawet na chwilę przed

popełnieniem morderstwa, gdy syn odmawiał modlitwy. Wtedy już los rodziców i jego był

przesądzony – syn był już zdecydowany spotkać się z Bogiem i swoimi rodzicami już w innym

świecie.

Syn przez całe życie nie miał nikogo, z kim mógłby porozmawiać o swoich problemach,

trudnościach życiowych, o kłopotach w szkole. Żaden z rodziców nigdy nie próbował wyjaśniać

mu czegokolwiek, co działo się w jego świecie. Gdy robił coś, co nie podobało się rodzicom, po

prostu był bity. Nietrudno jest się domyśleć, że siostra także musiała sobie samemu radzić ze

światem.

Wskazanie źródeł rozpadu rodziny w tym przypadku jest raczej proste:

• po pierwsze, syn dla matki był obcą istotą, która znalazła się na tym świecie tylko dlatego,

że domagał się tego ojciec, a ona mu uległa. Nigdy nie okazała mu ona żadnych uczuć poza

zwyczajną niechęcią.

• wszystkie działania syna, które podejmował on na własną rękę, były wyśmiewane i

ostatecznie zakazywane przez rodziców. Powodowało to, że stale zbierał się w nim gniew, z

którym nie wiedział, jak sobie radzić. Brak bliskości w rodzinie spowodował, że nie miał on

narzędzi do zgodnego funkcjonowania ze swoimi emocjami. • w sytuacjach, gdy najbardziej potrzebował on czyjejś bliskości, pozostawał sam. Gdy

zachorował na astmę, rodzice w ogóle nie starali się o to, by został on z nimi, ale bez

wyrzutów sumienia pozostawili go samego w sanatorium, gdzie wychowawcy w ogóle nie

przejmowali się jego losem, a po tym, że po powrocie do domu nie chciał mieć kontaktu z

innymi dziećmi można wywnioskować, że także jego rówieśnicy w sanatorium nie byli dla

niego mili. Gdy wpadał w depresję, ratowali się pomocą psychologa i nie przeżywali razem

z nim jego dramatów. Nie byli zainteresowani zbudowaniem żadnej więzi ze swoim synem.

• matka nie umiała poradzić sobie z rodzącą się seksualnością syna. Z pewnością obawiała się

jej i chciała, by jej syn jak najdłużej pozostał „niewinny”. Jedyne, co udało jej się osiagnąć,

to popchnięcie go w ramiona starszej kobiety, która szybko zostawiła go dla innego. Po tym

zdarzeniu już niewiele było potrzebne, by syn całkowicie się załamał.

• znaczna częśc winy znajduje się także po stronie ojca. Nie był on w stanie zapanować nad

sobą i bił syna, a po zastosowaniu kary fizycznej płakał, gdyż docierało do niego, że zrobił

coś złego. Wydaje się jednak, że wyrzuty sumienia nie trwały u niego długo, gdyż nie starał

się on tak naprawdę wynagrodzić synowi wszystkich krzywd, a prezenty nie mogły tego dokonać.

To, co stało się z synem w rodzinie opisanej w dramacie, ma także miejsce w wielu

rodzinach w rzeczywistości. Dzieje się tak, gdyż obecnie rodzice nie wychowują, a „chowają”

dzieci, jak zwierzęta domowe, nie ludzi. Jedyne, co dziecko może otrzymać od rodziców, to

oczekiwania, wymagania i połajanki, gdy popełni choćby najmniejszą pomyłkę. Rodzice żyjący w

swoim świecie nie potrafią zauważyć problemów dziecka, a jeśli je widzą, to nie są w stanie ich

zrozumieć, i reagują tak, jakby dziecko umyślnie przeszkadzało im w życiu. Syn w dramacie gryzł

szklanki, darł matce gazety z krzyżówkami i ostatecznie wrzucił do ubikacji portfel ojca i spuścił

wodę. Raczej nie robił tego ze złości – chciał po prostu, by rodzice zwrócili na niego uwagę, ale oni

nie zrozumieli jego intencji. Syn otrzymał kolejną karę cielesną, co z pewnością utrwaliło w nim

przekonanie, że nie uda mu się dotrzeć do rodziców.

Syn z ogromnym trudem znosił to, że świat jest okrutny i że ludzie zabijają innych ludzi nie

tylko dlatego, że muszą, ale także dlatego, że chcą. Nie rozumiał tego, a rodzice nie podjęli się

trudu wyjaśnienia mu, dlaczego na świecie są zło i przemoc. Gdy czuł się lepiej, zauważał piękno

świata, co wyrażało robienie przez niego zdjęć. Chciał na nich uchwycić piękno świata zwierząt i

tego, co otacza go na co dzień. Niestety, wycieczka do obozu koncentracyjnego całkowicie

zniszczyła w nim przekonanie, że ludzie mogą robić coś dobrego. Matka zaprowadziła go wtedy to

terapeuty, czemu ojciec był przeciwny, gdyż musiał za to płacić. Dość dobrze podsumowuje to jego

stosunek do swojego własnego syna – nie dość, że nie chciał z nim rozmawiać, to dodatkowo nie zamierzał marnować na niego swoich pieniędzy.

Całkowite załamanie nastąpiło po śmierci dziadka, którego syn postrzegał jako ostatnią

osobę, która interesuje się tym, kim on jest i wyraża w stosunku do niego pozytywne uczucia. Syn

dbał o dziadka, gdyż pragnął jak najdłużej mieć przy sobie bliską osobę. Gdy ten ostatecznie umarł,

syn przegrał walkę ze złem, które zaszczepili w jego sercu rodzice. Poddał mu się, twierdząc w

czasie rozprawy, że nie miał wyboru. To, co zrobił, uczynił w stanie pełnej poczytalności, przez co

został skazany na śmierć. Sam jednak popełnił samobójstwo, będąc przekonanym o okrucieństwie

i bezsensowności życia.

Podsumowując, można powiedzieć, że wyrok śmierci na syna wydał nie sędzia, lecz jego

rodzice jeszcze przed momentem narodzin. Skazując go na życie bez rodzicielskiej miłości

spowodowali, że szukał on jej rozpaczliwie poza nią, a znalazł tylko zło i ból, od których jedynie

śmierć mogła go uwolnić.

komentarze (0)
Brak komentarzy
Bądź autorem pierwszego komentarza!
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
Docsity is not optimized for the browser you're using. In order to have a better experience we suggest you to use Internet Explorer 9+, Chrome, Firefox or Safari! Download Google Chrome