„Nowa Lewica” w AŁ - Notatki - Politologia, Notatki'z Politologia. University of Bialystok
Moniczka
Moniczka12 June 2013

„Nowa Lewica” w AŁ - Notatki - Politologia, Notatki'z Politologia. University of Bialystok

PDF (144.8 KB)
2 strony
223Liczba odwiedzin
Opis
Politologia: notatki z zakresu politologii przedstawiające „Nową Lewicę” w AŁ, przykłady i ogólna charakterystyka.
20punkty
Punkty pobierania niezbędne do pobrania
tego dokumentu
Pobierz dokument

2. „Nowa Lewica” w AŁ – przykłady i ogólna charakterystyka

Od końca lat 90. wyborcy w Ameryce Łacińskiej zaczęli dawać zielone światło lewicującym reformatorom, głoszącym krytykę neoliberalizmu i amerykańskiej dominacji. Każdy z tych nowych przywódców próbował na swój sposób i z różnym powodzeniem prowadzić politykę, której beneficjentami są ludzie ubodzy. Bo Ameryka Łacińska to region ludzi biednych i wielkich kontrastów między tymi, którzy mają wszystko, a tymi, którzy nie mają nic. Nowi liderzy opierają się Wujowi Samowi, który zawsze rozdawał karty w ich okolicy. Takie wiatry jeszcze w Ameryce Łacińskiej nie wiały.

Centralną postacią lewicowej fali jest Hugo Chavez. Były pułkownik, któremu nie udał się zamach stanu w 1992 r., odsiedział swoją karę w więzieniu, a sześć lat później wygrał wybory. Społeczeństwo Wenezueli należało do najbardziej nierównych w regionie, zyski z czarnego złota, czyli ropy naftowej, rozkradały od kilku dekad biurokracje dwóch rządzących na przemian partii. Po zwycięstwie Chavez ogłosił rewolucję boliwariańską i zamiar zbudowania socjalizmu XXI w. Jego zapleczem politycznym stała się biedota, ludzie ze slumsów, prowincji i mniejszości etniczne, z których głosem w polityce nikt wcześniej się nie liczył. Rządy Chaveza to czas politycznego przebudzenia tych grup.

Dzięki zwyżce cen ropy przez kilka lat Chavez realizował swoją ideé fixe, poprawy losu biedoty. Ruszyły wielkie programy pomocy społecznej, zwane misjami. W slumsach zbudowano przychodnie, mieszkańcy dzielnic nędzy po raz pierwszy mieli bezpośredni dostęp do lekarza. Stworzono tzw. szkoły boliwariańskie, w których dzieci dostają bezpłatne posiłki i mają opiekę do wieczora. Do szkół poszli analfabeci i ludzie mający wykształcenie na poziomie kilku klas. Powstała sieć sklepów dla najbiedniejszych – z dotowaną przez rząd żywnością – i bezpłatne stołówki dla ludzi, których nie stać na jedzenie. Biedni zaczęli upatrywać w Chavezie politycznego mesjasza. W domach w slumsach zawisły jego portrety, a wielu biedaków nie da powiedzieć o wodzu złego słowa.

Równocześnie Chavez wprowadził ograniczenia dla biznesu, m.in. rząd decyduje o kursie wymiany walut – w ten sposób kontroluje przedsiębiorstwa zajmujące się eksportem i importem. Ludzie w Caracas nie narzekają na niedostatek jedzenia czy innych dóbr, lecz na stan bezpieczeństwa na ulicach. Napady, gwałty czy zabójstwa są tam codziennością. Stolica – zwłaszcza po zmroku – stała się najniebezpieczniejszą metropolią regionu. Liczba zabójstw i napadów przewyższa statystyki z Săo Paulo, Rio de Janeiro, Meksyku czy Bogoty. By odwrócić uwagę od porażek własnej rewolucji, Chavez ekshumował niedawno bohatera narodowego Simona Bolivara – jak twierdzi, by sprawdzić, czy nie został otruty przez „sługusów imperializmu”, Kolumbijczyków.

Rok temu grupa intelektualistów, którzy od początku byli ideologami rewolucji boliwariańskiej i socjalizmu XXI w., przedstawiła fundamentalną krytykę dekady Chaveza. Zarzucili mu trwonienie pieniędzy, brak pomysłu na konkurencyjny wobec neoliberalizmu kurs gospodarczy; niezdolność przełamania monokultury naftowej kraju – bo kiedy ceny ropy spadły, kraj znalazł się w poważnych tarapatach. Oskarżali go o jedynowładztwo i tłumienie krytyki. Zausznicy wodza zareagowali na krytykę furią; niektórzy z intelektualistów popadli w niełaskę; ogólnie – krytykę zignorowano.

docsity.com

Niebezpieczeństwem rządów Chaveza jest powstanie nowego typu władzy autorytarnej utrzymującej demokratyczną fasadę. Bo – z jednym wyjątkiem – Chavez naprawdę wygrał wszystkie wybory i plebiscyty. Nawet opozycjoniści, z którymi wielokrotnie rozmawiałem w Caracas, przyznają, że poparcie dla niego jest autentyczne, głosowania pod okiem obserwatorów międzynarodowych nie były fałszowane. A zarazem Chavez rządzi metodami autokratycznymi, co dostrzegają również niektórzy z jego zwolenników. Z podsycanego z premedytacją konfliktu między biednymi a klasą średnią i bogatymi czyni narzędzie sprawowania władzy.

Znany opozycjonista Tulio Hernandez mówi o Chavezie tak: – Dyktatura to kobra. Chavez to boa. Kobra atakuje nagle i zabija gwałtownie. Boa powoli okrąża ofiarę, usypiając jej czujność. W końcu ją udusi i nie zostawi śladu. Opozycja nie ma jednak pomysłu na przełamanie monopolu wodza. Jej strategią w czasie wyborów prezydenckich było licytowanie się z Chavezem na obietnice i jednoczesne zarzucanie mu populizmu. Próbą sił będą wybory do parlamentu we wrześniu – opozycja liczy, że zdobędzie około połowy mandatów. – Jak nikt przed nim, Chavez postawił w centrum polityki kwestię biedy – przyznaje najinteligentniejszy z jego krytyków Teodoro Petkoff, niegdyś partyzant, obecnie redaktor opozycyjnej gazety. Nikt w Wenezueli nie zdobędzie władzy bez oferty złożonej biedocie, która wiele zawdzięcza Chavezowi.

Awangardą lewicowej fali są w niektórych krajach regionu rdzenni mieszkańcy Ameryki. Akurat w Wenezueli pozostają mniejszością, za to w Boliwii stanowią większość. W kilku innych krajach, m.in. w Ekwadorze, Paragwaju i Meksyku, Indianie nadają siłę ruchom na rzecz zmian. W Meksyku wywołali powstanie, dające początek pospolitemu ruszeniu przeciw polityce neoliberalnej. W Ekwadorze za pomocą sprawnie zorganizowanych protestów, strajków i blokad obalili w ostatnich dwóch dekadach kilka rządów. Równie skuteczni byli Indianie w Boliwii, którzy po kilku kryzysach i obaleniu dwóch prezydentów doprowadzili w 2005 r. do wyboru własnego kandydata – Evo Moralesa, metysa identyfikującego się z ludem Aymara.

Pod naciskiem indiańskich wspólnot większość krajów Ameryki Łacińskiej zapisała w swoich konstytucjach, że są społeczeństwami wieloetnicznymi i wielokulturowymi. Kosmologia Indian przywiązuje wagę do życia w harmonii z naturą i, co za tym idzie, poszanowania środowiska. Protesty Indian przeciwko niszczeniu przez koncerny międzynarodowe lasów, zatruwaniu wody i ziemi substancjami toksycznymi są tyleż zrozumiałe, co godne wsparcia.

„Nowa fala indygenizmu, powrotu do indiańskiej tradycji i wartości, ma jednak swoje ograniczenia – ostrzega Maurice Lemoine, redaktor lewicowego „Le Monde Diplomatique”. – Słuszne roszczenia mniejszości indiańskiej przekształcają się czasem w żądania nieuzasadnionych przywilejów i nieracjonalne wizje powrotu

docsity.com

komentarze (0)
Brak komentarzy
Bądź autorem pierwszego komentarza!
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
Docsity is not optimized for the browser you're using. In order to have a better experience we suggest you to use Internet Explorer 9+, Chrome, Firefox or Safari! Download Google Chrome