Skrypt z historii gospodarczej- Notatki  - Historia gospodarcza - Część 5, Notatki'z Historia gospodarcza. Warsaw School of Economics
Henryka
Henryka24 March 2013

Skrypt z historii gospodarczej- Notatki - Historia gospodarcza - Część 5, Notatki'z Historia gospodarcza. Warsaw School of Economics

PDF (465.1 KB)
18 strona
4Liczba pobrań
1000+Liczba odwiedzin
Opis
W notatkach wyeksponowane zostają zagadnienia z historii gospodarczej: skrypt z historii gospodarczej; państwa komunistyczne. Część 5.
20punkty
Punkty pobierania niezbędne do pobrania
tego dokumentu
Pobierz dokument
Podgląd3 strony / 18
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.

Wielką Brytanią, Danią, Irlandią i Norwegią. W tych krajach odbyły się referenda: czy chcą wchodzić, czy nie. W 3 z nich zakończyły się one sukcesem, a w Norwegii powiedzieli - nie. Dlatego 1 stycznia 1973 roku, kiedy przyjmowano nowych członków, to tylko trzech przyjęto i szóstka stała się dziewiątka. Żeby tą sprawę dokończyć, to było tak: w 1981 przyjęto Grecję, w 1986 - Hiszpanie i Portugalię, w 1985 znów podpisano układ z czterema państwami: Austrią, Finlandią, Szwecją i Norwegią (O! Witamy i czekamy aż pan łaskawie usiądzie! Niech pan się nie spieszy). Znów odbyły się referenda i po raz drugi w Norwegii to referendum miało wynik negatywny, to już się stał pewien taki obyczaj. W związku z tym znów przyjęto trzy kraje a Norwegia pozostała na zewnątrz. Mówiłem państwu, że reakcja Wielkiej Brytanii na to, że nie jest wpuszczana do EWG była dwojakiego rodzaju, po pierwsze Wielka Brytania ponawiała starania na wszelkie sposoby, żeby jednak wejść a po drugie, żeby pokazać, że ma inne możliwości, utworzyła konkurencyjną organizację: Europejską Wspólnotę Wolnego Handlu. Była to organizacja, która powstałą w gronie 7 krajów w 60-tym roku i te kraje obiecywały sobie to, co w nazwie, to znaczy wolny handel. Nie unię celna, tylko strefę wolnego handlu - to jest niższy szczebel integracji. W latach 60- tych mówiło się w ten sposób, że są dwie organizacje dążące do integracji europejskiej: szóstka EWG-owska i siódemka EFTY i zobaczymy, która wygra. Przez pewien czas to się tak traktowało, że to jest równorzędna rywalizacja i zobaczymy, kto wygra. Dosyć szybko okazało się, że wiadomo kto wygra i tak naprawdę EFTA nie jest realnym konkurentem wobec EWG. Z kilku powodów tak się okazało. Po pierwsze - to co sobie obiecywano w ramach EFTY to było dużo mniej, niż to co sobie obiecywano w EWG: nie unię celną, tylko strefę wolnego handlu, a o takich fanaberiach, jak swobodny przepływ kapitału, czy siły roboczej, to tam w ogóle nie było mowy. Po drugie, EWG stanowiło taki dosyć logiczny z punktu widzenia geograficznego blok. To były takie kraje rzeczywiście zajmujące centrum Europy. No z pewna taka wyrwą, polegającą na tym, że nie należała tam Szwajcaria i Austria, więc to troszeczkę przecinało to EWG. Ale te kraje graniczyły ze sobą i stanowiły taki zwarty blok. Zresztą w latach 60-tych była taka moda, żeby powoływać się na tradycje imperium Franków i państwa Karola Wielkiego. Bo to mniej więcej były granice EWG. Poza tym, Karol Wielki to jest taki władca, do którego poczuwają się zarówno Niemcy jak i Francuzi, to jest taki wspólnym władca, więc to był dobry symbol pojednania francusko-niemieckiego, a dodatkowa jeszcze zaleta tej analogii historycznej polegała na tym, że imperium Franków nie obejmowało Wielkiej Brytanii, więc tu jeszcze antybrytyjski akcent tej analogii jeszcze. EFTA, z punktu widzenia geograficznego byłą zupełnie przypadkowym zbiorem krajów. No bo co wspólnego miała ze sobą, Portugalia, Austria, Szwecja, Islandia, Finlandia. To były te kraje Europy zachodniej, które nie weszły do EWG, takie było kryterium wejścia do EFTY, na dobrą sprawę. W związku z tym EFTA nie stanowiła jakiejś logicznej całości, tylko to była zbieranina taka przypadkowa. W latach 60-tych mówiło się jednak, że to są konkurencyjne organizacje. To, że one nie są konkurencyjne stało się całkiem jasne w 1972-3 roku, kiedy kilka krajów z EFTY przeszło do EWG. To już świadczyło o tym, że EWG jest bardziej atrakcyjne towarzysko. Ponieważ wśród przechodzących była Wielka Brytania, która poczuwała się do odpowiedzialności za powołanie EFTY do życia, a teraz niektórych swoich partnerów z EFTY musiała zostawić na lodzie, dlatego Wielka Brytania uznała, że w momencie wchodzenia do EWG powinna dla EFTY coś zrobić, żeby to nie było tak, że nieelegancko się ta trójka z tą EFTĄ rozstaje. Dlatego od tej pory zaczęły się takie kontakty między EWG i EFTĄ, które miały z czasem doprowadzić to tego, że między tymi dwoma blokami znikły bariery celne. Znaczy kraje EFTY nie stały się członkami unii celnej tak, jak w EWG, ale pomiędzy EFTĄ a EWG likwidowano bariery celne. Później przez pewien czas było tak, że tą EFTĘ traktowano jako przedpokój do EWG, taką poczekalnię. Jak myśmy na początku lat 90-tych zaczęli przymierać, tak jeszcze nieśmiało, do EWG, to EWG nam powiedziało: Może wy byście najpierw do EFTY się zapisali, tam sobie poćwiczyli. Wtedy

docsity.com

tam stolicą był Sztokholm, zresztą od początku stolicą EFTY był Sztokholm, więc myśmy z takim pomysłem poszli do Szwedów. Szwedzi byli tym urażeni autentycznie, znaczy Szwedzi poczuli się obrażeni, że ich traktuje się jak przedpokój, no ale tak to naprawdę było, a w tej chwili, po wejściu Szwecji do EWG, to właściwie z tej EFTY już niewiele zostało, to już w takim szczątkowym składzie funkcjonuje. O integracji Europejskiej będą państwa na tych studiach zaczepiać, przy każdej możliwej okazji, to jest temat, który jeszcze państwu bokiem wyjdzie, więc ja nie chcę go za bardzo rozwijać, zwłaszcza w tych bardziej współczesnych sprawach, bo są tacy, którzy to wiedzą dużo lepiej ode mnie. O jednym, wątku historii EWG chciałem jeszcze powiedzieć, mianowicie o stosunkach EWG z trzecim światem. Było tak, że EWG powstawało w okresie, kiedy dokonywała się dekolonizacja. Ale niezależnie od tego, że dekolonizacja polegała na tym, że dawne kolonie odzyskiwały niepodległość polityczną, to w wielu wypadkach zachowywały one jakiej szczególne gospodarcze związki z dawną metropolią i to był układ, obustronnie korzystny często, chociaż często nazywany neokolonializmem i jakąś formą wyzysku kolonialnego. W każdym razie, wśród założycieli EWG znalazło się kilka krajów, które miały imperia kolonialne i z tymi swoimi imperiami kolonialnymi utrzymywały pewne szczególne stosunki gospodarcze. I od początku w związku z tym był problem, jak te dwie rzeczy pogodzić. Jak pogodzić integrację metropolii w Europie z zachowaniem szczególnych stosunków gospodarczych z byłymi koloniami. Ten problem mieli przede wszystkim Francuzi, no bo oni mieli wspólnotę francuską, strefę franka, różne takie rzeczy, dosyć silne takie mieli związki z krajami Afryki frankofońskiej. Ten problem miała Belgia, która miała specjalne stosunki z Kongiem, no na trochę innych zasadach Holandia i Włochy, które się upominały o Somalię w ramach tego układu. Zastanawiano się, jak to zrobić przez parę lat i pierwszym wyraźnym efektem tych refleksji był układ w Yaounde (stolica Kamerunu), w 1963 roku. Powstała wówczas taka grupa krajów, przede wszystkim afrykańskich, chociaż tam jakieś drobiazgi z innych części świata też weszły, ale głównie to dotyczyło Afryki, które uzyskały status stowarzyszenia z EWG. Metropolie załatwiły swoim dawnym koloniom, że one stały się stowarzyszone do EWG i uzyskały pewne przywileje w kontaktach gospodarczych z Europą. Te układy w Yaounde były zawierane na 5 lat, bo zakładano, że to jest taki rozsądny czas, na który można się w takich sprawach umawiać, a za pięć lat będzie inna sytuacja rynkowa, to się dogadamy inaczej. Cały problem stał się dużo bardziej poważny w latach 70-tych i to z 2 powodów. Po pierwsze do EWG weszła Wielka Brytania. A to oznaczało, że te układy z Yaounde, trzeba by rozciągnąć na cały Commonwealth, a to by oznaczało, że praktycznie prawie cała Afryka wejdzie w taki układ zrzeszenia z EWG. W każdym razie grono zainteresowanych krajów się znacznie poszerzyło. Po drugie, to wszystko działo się w okresie pierwszego szoku naftowego, kiedy to powstał kartel producentów ropy naftowej i się okazało, że ten kartel jest w stanie dyktować warunki krajom uprzemysłowionym. Istniała taka groźba, że OPEC stanie się wzorem dla innych takich karteli surowcowych i w ślad za kartelem naftowym powstanie kartel kawowy, kakaowy, bananowy i różne takie inne następne. I że one zaczną windować ceny, a to z kolei napędzi bardzo procesy inflacyjne. To była perspektywa nierealna jak się okazało, bo poza kartelem naftowym, żaden inny nie zdołał się tak zorganizować, ale istniała taka groźba w latach 70-tych. Dlatego w 1975 podpisano z tymi wszystkimi krajami nową konwencję, tym razem w Lome (Lome to jest dla odmiany stolica Togo). Tam stworzono system, który od tej pory działa i nazywa się STAVEX (???). To znaczy, żeby nie dopuścić do powstania takich karteli surowcowych, Europa zaproponowała krajom surowcowym trochę coś innego. Są takie kraje w świecie, które mają tylko jeden produkt eksportowy, na przykład tylko robią kakao, albo coś innego. I gwałtowne załamanie się takiego surowca na giełdach może oznaczać dla takiego kraju katastrofę, tam parę milionów ludzi umrze z głodu. Żeby przed czymś takim zabezpieczyć słabszych partnerów, system STAVEX gwarantuje im, że w razie gwałtownego załamania się stawek eksportowych gwarantuje im, że Europa kupując od nich te dobra będzie

docsity.com

stosowała ceny średnie kroczące z ostatnich 5 lat. Czyli ta obniżka gwałtowna dotrze do tamtych krajów za pięć lat -będą mieli czas, żeby się przygotować, a poza tym w ciągu tych 5 lat zapewne coś się takiego z tymi cenami zrobi, że to na przykład pójdzie w drugą stronę. System STAVEX był pomyślany jako forma pomocy Europy dla krajów III świata. W związku z tym on nie działał w przeciwnym wypadku. W przypadku gwałtownego wzrostu cen tych surowców od razu płacono nowe ceny i nie było średniej kroczącej, to działało jedynie w przypadku załamania cen. I konwencja Lome taki system wprowadzała i po drugie w Lome po raz pierwszy zjawiły się również kraje Commonwealthu i to objęło prawie całą Afrykę. O)d tamtej pory w tych sprawach niewiele się zmieniło, to znaczy konwencje Lome są podpisywane co 5 lat i w tej chwili funkcjonuje konwencja Lome 5, czy Lome 6. W każdym razie regularnie co 5 lat się taką nową podpisuje i ona ma kolejny numerek przy nazwie Lome. Znaczy jedna rzecz się zmieniło. W którymś momencie pojawiły się kraje stowarzyszone z EWG na tej zasadzie, na jakiej my na przykład jesteśmy z EWG i cała CEFTA. Znaczy pojawiły się kraje, dla których stowarzyszenie z EWG jest wstępem do pełnego członkostwa. I wtedy EWG postanowiło zmienić nazwę tego co jest pomiędzy nim a państwami zrzeszonymi w konwencji Lome. Ponieważ czym innym jest stowarzyszenie Polski z EWG, a czym innym Kamerunu. W przypadku Polski to stowarzyszenie zakończy się, miejmy nadzieję, pełnym członkostwem, w każdym razie tak jest przez wszystkich traktowana. W przypadku Kamerunu to nigdy się nie zakończy pełnym członkostwem. Tam nie o to chodzi - tam stowarzyszenie nie jest drogą do pełnego członkostwa. Ponieważ to są dwie różne rzeczy, to byłoby źródłem zamieszania, gdyby one się nazywały jednakowo. I dlatego w latach 90-tych w stosunku do tamtych krajów przestano mówić, że one są stowarzyszone. Przestano używać tego określenia właśnie po to, aby nie robić niepotrzebnych nadziei. Jeśli chodzi o to rozszerzanie EWG, o rozszerzanie pełnego członkostwa, a nie takich form współpracy, top na jedno wydarzenie chciałem zwrócić państwu uwagę, które przeszło niezauważone w Polsce, a było ważne. Otóż w 1987 roku podanie o przyjęcie do EWG złożyło Maroko. I podanie Maroka zostało odrzucone z uzasadnieniem geograficznym. To znaczy my nie mamy nic przeciwko Maroku, Maroko z pewnością spełnia większość kryteriów, ale EWG jest organizacją europejską i taką chce pozostać, w związku z tym takie prośby z zagranicy nie będą przyjmowane. To było o tyle ważne , znaczy poza Marokańczykami to mało kto to wtedy zauważył, ale to stworzyło pewien precedens i pokazało, jakie są granice ewentualnej ekspansji EWG. Z tego punktu widzenia zresztą bardzo drażliwe są stosunki z Turcją. Ponieważ Turcja jest w trochę lepszym położeniu niż Maroko, ponieważ kawałkiem leży w Europie, ma trochę mocniejsze argumenty. Ale coraz wyraźnie wygląda na to, że z Turcją się skończy podobnie i Turków to frustruje, a pech Turków polega na tym, że Turcja to jest taki kraj, który leży trochę w Europie, a trochę w Azji. I sądzę, że przywódcy EWG rozpatrując przypadek turecki przede wszystkim myślą o tym, że to co oni postanowią teraz w sprawie turcji, to może za kilka lat mieć charakter precedensu, jeśli Rosja zacznie się starać. Wszystko, co dziś się postanowi w sprawie Turcji, będzie precedensem w momencie, jeśli będziemy za kilka lat rozmawiali z Rosją i z tego powodu trzeba dzisiaj uważać na to, co się da Turcji. No i na tym właśnie pech turecki polega, że wpadli w rolę takiego precedensu.

Pomówmy sobie o trzecim świecie. Samo to pojęcie jest nieprecyzyjne i w żadnym wypadku nie będziemy go tutaj próbowali precyzować. Tak intuicyjnie to chyba wszyscy wiedzą co to znaczy i wiadomo, że tam na pewno Ghana to jest III świat, a Belgia to na pewno nie jest III świat. Ale między Ghaną a Belgią to jest takie kontinuum, łatwo by było znaleźć takie kraje, przy których byśmy mieli wątpliwości - jest trzeci świat, czy jeszcze nie jest. Jeśli chodzi o źródło tej nazwy, to często są nieporozumienia, bo państwo sądzicie, niesłusznie: ta nazwa powstała w ten sposób: pierwszy świat, to jest kapitalistyczny, drugi - socjalistyczny, a trzeci - reszta. Ewentualnie możnaby się spierać, jaka ma być kolejność tych pierwszych dwóch. Otóż nie. To w ogóle nie stąd się wzięło i nie na tym polega. Termin trzeci świat

docsity.com

został stworzony przez publicystów francuskich, w latach 50-tych, w pierwszej połowie lat 50-tych i oni ten termin wymyślili jako analogię trzeciego stanu we Francji przed rewolucją. To są ci biedni, ale ich jest dużo i oni się upomną o swoje. Tak, że to się z zupełnie innej wyliczanki wzięło - ta trójka. Ja się jakoś szczególnie nie znam na trzecim świecie, więc to, co ja się będę tutaj państwu wymądrzał, to mówię przede wszystkim na podstawie takiej bardzo fajnej książeczki Galbraitha „Istota masowego ubóstwa”. To jest taka książka określająca pewne cechy trzecioświatowości przekonywająco. Galbraith tę książeczkę zaczyna od takiego pytania: dlaczego niektóre kraje są biedne i rozpatruje po kolei odpowiedzi, których ludzie zazwyczaj udzielają na tak postawione pytanie. I się z tymi odpowiedziami rozprawia. No bo ludzie na przykład mówią tak: „No bo kraje trzeciego świata są biedne, ponieważ były koloniami i były wyzyskiwane i dlatego dzisiaj są biedne”. Ale gdyby to była prawda, to biedne powinny być Stany Zjednoczone, one były kiedyś kolonią i były wyzyskiwane. Wprawdzie to było dawno, ale Stany Zjednoczone nie powinny być dużo bogatsze od Boliwii, staż niepodległości to jest prawie już porównywalny teraz, więc to nie jest to. Inna odpowiedź, jakiej ludzie często udzielają na takie pytanie jest następująca: te kraje są biedne, ponieważ nie posiadają bogactw naturalnych i muszą je importować. Żeby ta odpowiedź była prawdziwa, to biedna musi być Japonia. Mało jest na świecie tak kiepskich pod względem bogactw naturalnych krajów jak Japonia. A Japonia nie jest biedna, więc to nie na tym polega. Przez rozprawienie się z takimi zdroworozsądkowymi wyjaśnieniami Galbraith ostatecznie dochodzi do takiego mechanizmu - równowagi ubóstwa, a którego źródłem są sprawy demograficzne. Galbraith twierdzi, że ubóstwo jest stanem równowagi, tzn. że znaczy, że bardzo trudno jest wytrącić jakiś kraj z ubóstwa. Bo ubóstwo ma tendencje do tego, żeby się samo stabilizować, jak taka wańka-wstańka. Źródłem tego mechanizmu są właśnie sprawy demograficzne. Mówiliśmy sobie o eksplozji demograficznej w krajach rozwiniętych i o tym, że ona w pewnym momencie zaczęła wygasać, ponieważ ludzie stanęli przed takim wyborem: albo nadal dużo dzieci i bieda, albo trochę mniej dzieci i trochę lepsze życie. Coraz więcej ludzi wybierało ten drugi wariant, to spowodowało wygaszenie eksplozji demograficznej. W trzecim świecie dokonuje się obecnie eksplozja demograficzna. Z tym, że w trochę inny sposób ona się dokonuje niż w krajach rozwiniętych.. Przede wszystkim trochę inny był mechanizm jej uruchomienia. W krajach rozwiniętych eksplozja demograficzna była wynikiem postępu medycyny i za tym poszedł spadek śmiertelności, przy czym ten postęp medycyny był jedynie fragmentem ogólnego postępu we wszystkich innych dziedzinach życia, który się wtedy dokonywał w tych krajach. W związku z tym eksplozja demograficzna w krajach rozwiniętych pojawiła się wtedy, gdy te kraje były przygotowane na to, aby ją przyjąć. Pod rozmaitymi względami, na przykład pod względem takim, że równolegle dokonywała się rewolucja agrarna, dokonywały się takie zmiany w rolnictwie, które pozwoliły na zwiększenie produkcji rolnictwa i ta przybywająca masa ludności miała się z czego wyżywić. Otóż w krajach III świata postęp medycyny, który spowodował eksplozje, był w dużym stopniu importem z Europy. To państwa kolonialne uznały w pewnym momencie, że coś dla tych kolonii powinny zrobić, jeżeli mają uzasadnić swoją tam obecność czym innym, poza pazernością. Jedną z najprostszych i najtańszych rzeczy, jakie im w tamtej sytuacji przychodziły do głowy, było przenieść im tam zdobycze europejskiej medycyny. Te zdobyczy europejskiej medycyny to nie były żadne cuda - szczepienia, aseptyka, takie najprostsze rzeczy, które dzisiaj dla nas są oczywiste, a które pozwoliły, żeby tam szybko spadła śmiertelność dzieci i żeby ruszyła z miejsca eksplozja demograficzna. Ale ta eksplozja demograficzna ruszyła w krajach, które poza tym w żaden sposób nie były przygotowane na to, że ona ruszy. Przede wszystkim nie były przygotowane na to z punktu widzenia swoich możliwości żywnościowych. W związku z tym ta eksplozja tam ruszyła w takiej próżni gospodarczej. Nie było tego całego zaplecza, które Europie pozwoliło tę eksplozję bezboleśnie wchłonąć. Co gorsza, tam nie działa ten mechanizm, a przynajmniej nie działa

docsity.com

wystarczająco wyraźnie, żeby nie trzeba było się niepokoić, ten mechanizm, który z czasem spowodował w krajach rozwiniętych wyhamowanie eksplozji. W krajach rozwiniętych wyhamowanie eksplozji pojawił się dylemat: czy więcej dzieci, czy trochę lepsze życie. Otóż przed ludźmi w trzecim świecie taki dylemat nie stanął. Niezależnie, co oni postanowią w kwestii dzieci, życie będą mieli jednakowo kiepskie. Więcej nawet i na odwrót, dużo dzieci może być rodzajem polisy na starość. To zwiększa szanse, że gdy człowiek będzie stary i zramolały, to ktoś się nim zajmie. W związku z tym, żadne czynniki gospodarcze nie zachęcają do tego, żeby zmniejszyć liczbę dzieci i to jest przedmiot sporów demografów dzisiaj. Są takie konferencje, na których obok wątków religijnych, bo tu się wtrącają religie z tym, co mają do powiedzenia na ten temat, ale oprócz sami demografowie się spierają między sobą: przecież w czasie, gdy była eksplozja demograficzna w Europie, to też przecież były takie obawy formułowane, na przykład przez Malthusa, ale potem się okazało, że się Malthus pomylił, bo to samo wygasa. I w związku z tym niektórzy na tych konferencjach mówią, że my jesteśmy zbyt niecierpliwi, to musi trochę potrwać, a potem samo wygaśnie i ci, co kraczą się pomylą tak samo, jak się pomylił Malthus. A druga strona odpowiada, że te czynniki, które tu wystąpiły, to tam nie występują, więc może to się skończyć inaczej. Nie musi się okazać, że ta eksplozja wygasa. W każdym razie, żeby przed przerwą dojść już do określenia mechanizmu równowagi ubóstwa, to Galbraith to sobie mniej więcej w ten sposób określa: kraje trzeciego świata, to są takie kraje, które nawet gdyby się jakimś cudem wzbogaciły, to ten przyrost bogactwa nie zostanie skonsumowany w ten sposób, że wzrośnie poziom życia ludności, tylko wzrośnie liczba ludności. Każdy wzrost bogactwa zostanie skonsumowany przez przyrost liczby ludności, a nie spowoduje wzrostu poziomu życia. Dopóki kraj pod względem demograficznym tak się zachowuje, dopóty jest trzecim światem. Jeżeli zdoła się z tego wyrwać, to wtedy wzrasta poziom życia i to przestaje być trzeci świat. I tak to określił Galbraith. No to zróbmy przerwę.

{po przerwie} Proszę państwa. Eksplozji demograficznej towarzyszą procesy urbanizacyjne. W trzecim świecie dokonują się procesy urbanizacyjne, to znaczy wzrasta procent ludzi mieszkających w miastach. Tak było i w krajach uprzemysłowionych. Tylko że w krajach uprzemysłowionych to wyglądało troszczeczkę inaczej. Tam procesy urbanizacyjne postępowały równolegle z procesami industrializacji. Rozwijał się przemysł, w związku z tym wokół tego przemysłu powstawały lub rozwijały się miasta, ci którzy przenosili się ze wsi do miasta przenosili się tam, gdzie był przemysł. Na nich tam czekała praca. Może nie na wszystkich, ale na większość. W trzecim świecie powstają wielkie miasta, ale wielokrotnie dokonuje się to bez industrializacji. Ludzie przenoszą się ze wsi do miast, ale w miastach nie powstają dla nich miejsca pracy. Przenoszą się, ponieważ łatwiej jest, mimo wszystko przeżyć na wsi w takiej sytuacji. Wieś jest w stanie się zagęścić do jakiegoś pułapu i powyżej tego pułapu nie da rady i już, w mieście zawsze można coś ze sobą zrobić. Nawet jeśli ktoś żyje z żebractwa. Na wsi jest taka instytucja dziada wiejskiego, który chodzi od chałupy do chałupy i każdy mu coś tam daje i on się utrzyma. Z tym, że wieś może utrzymać jednego takiego dziada, jak drugiego dziada musi utrzymać, to pierwszemu się pogorszy. A jak się pojawi trzeci dziad, to ci dwaj pierwsi zrobią coś, żeby go nie było, bo tam jest płytki rynek po prostu na tego typu usługi. W mieście jest inaczej, w mieście jest gdzie się podziać. A nawet w sytuacji takiej katastrofalnej, jak będzie klęska głodu i na przykład będzie szła pomoc żywnościowa z zagranicy, to pomoc najpierw dotrze do miast, a potem, jeżeli w ogóle, do wsi. W związku z tym w takiej sytuacji w mieście są większe możliwości przeżycia. W trzecim świecie w czasie ostatnich kilkudziesięciu lat odbyły się gwałtowne procesy urbanizacyjne. Tutaj bardzo pouczające jest porównanie listy największych miasta na świecie sprzed kilkudziesięciu lat i obecnie. W 1960 roku ta lista wyglądała tak: Tokio, Londyn, Nowy Jork, Szanghaj, Moskwa, Meksyk, Pekin, Buenos Aires, Chicago, Berlin (jako całość) - tak było w 60-tym roku. To znaczy, proszę zwrócić uwagę, co jest na tej liście ważne - największe miasta

docsity.com

na świecie to mniej więcej są również centra bogactwa albo przynajmniej centra potęgi politycznej, trudno Moskwę nazwać centrum bogactwa, ale na pewno można ją nazwać potęgą polityczną. W 1990 to wyglądało tak: na pierwszym miejscu (ale to sztuczny twór jest) Tokyo-Yokohama (to jedno miasto jest i na tej zasadzie to zachowuje pierwszą pozycję). Na drugim miejscu Meksyk, Sao Paulo, Seoul, Nowy Jork (na piątym), następny taki konglomerat japoński: Osaka-Kobe-Kyoto, Bombaj, Kalkuta, Buenos Aires, Rio de Janeiro, Moskwa (z piątego na jedenaste), Londyn (z drugiego na piętnaste), Chicago z 9-tego na 24-te. Znaczy tutaj bardzo kiepsko wypadają w tym drugim rankingu miasta chińskie, ale to jest kolejna historia, to jest skutek deurbanizacji, która była jednym z celów rewolucji kulturalnej, która się tam odbyła - to jest sztuczne. W każdym razie jak państwo widzicie najbogatsze miasta się na tej liście obsunęły, do pierwszej dziesiątki ławą weszły właśnie takie miasta III świata, przy czym ta urbanizacja ma inny charakter również w wymiarze architektonicznym: to nie są takie miasta, jak my sobie wyobrażamy, tylko to są miasta slumsów, to są miasta, gdzie się mieszka w jakiejś beczce po czymś czy kartonie po lodówce. Na szczęście dla trzeciego świata, to jest w takim klimacie, że tam można w ten sposób. Bo proszę zauważyć, że trzeci świat jest ograniczony w zasadzie do strefy tropikalnej, tylko tam da się funkcjonować na zasadzie takiej trzecioświatowej, bo to jednak tak jest, że im surowszy klimat, tym więcej trzeba wydać, żeby przeżyć. Bo w tropikach, jak człowiek ma T-shirta, jakieś buty i jeansy to jest ubrany na cały rok, a w klimacie surowszym jednak nie i podobnie jest z jedzeniem. To jest taka poprawka, którą proszę barć pod uwagę, jeśli mówicie państwo, że Rosja jest biednym krajem. Rosja to jest pod wieloma względami biedny kraj, ale jednak żaden kraj trzecioświatowy w takim klimacie jak rosyjski w ogóle nie mógłby funkcjonować.

Podczas gdy tam pod względem demograficznym dzieją się takie rzeczy, to czynnikiem limitującym liczbę ludności tak naprawdę jest bariera głodu. Liczba ludności będzie rosła aż do bariery głodu, w momencie, jak ją przekroczy, to nastąpi katastrofa i część ludzi umrze z głodu i to jest granica rzeczywista rozwoju demograficznego. Zjawisko głodu nie jest zjawiskiem nowym, ono zawsze było, ale tutaj jest też taka ciekawa zmiana w ciągu ostatnich 30-tu lat. W latach 60-tych, znaczy w czasach, gdy ja chodziłem do podstawówki, jak nas się pytano, gdzie na świcie jest głód, to pierwsza rzecz, jaką wszyscy odruchowo mówili, to Indie. To się kojarzyło z głodem. Wiadomo - głód, to w Indiach. Dziś tak nie jest, dziś Indie nie są obszarem głodu. Zmieniła się w czasie ostatnich kilkudziesięciu lat geografia głodu. Pewne rejony, które były tradycyjnie rejonami głodu, dziś nimi nie są, a za to mówi się o głodzie w innych miejscach, o których dawniej się nie wspominało. Dziś takim rejonem głodu są przede wszystkim południowe obrzeża Sahary. Tam występuje takie zjawisko pustynnienia, Sahara się przesuwa na południe co roku o ileś tam kilometrów i tym samym kurczy się obszar rolniczy i tam następuje klęska głodu. Natomiast na przykład na Półwyspie Indyjskim, właśnie w zasadzie głód został zlikwidowany. Jeśli to się zdarza, to zdarza się w Bangladesz, ale to z tego powodu się zdarza, że Bangladesz jest oddzielony granicą polityczną od reszty kontynentu i z powodu tej granicy tak się może stać, że tam będzie głód. Ale to nie wynika z możliwości całego Półwyspu Indyjskiego żywnościowych, bo gdyby tam tej granicy nie było, gdyby to funkcjonowało w takich granicach, jak było za czasów brytyjskich, to tam by tego głodu nie było na pewno nigdzie. To jest przede wszystkim zasługa takiego procesu, który nosił nazwę „zielonej rewolucji”. Pod koniec lat 60-tych z inicjatywy ONZ, znaczy FAO konkretnie. To jest agenda ONZ, która się takimi rzeczami zajmuje. Zaczęto pracować nad nowymi uprawami pszenicy, nowymi uprawami ryżu, takimi, które by dawały duża wydajność w warunkach tropikalnych. I to się udało w dużym stopniu, i to zlikwidowało głód na Filipinach, w Meksyku i na Półwyspie Indyjskim. Zielona rewolucja stwarzała szanse na likwidowanie głodu, nie została dokończona z powodu kryzysu naftowego. Pierwszy szok naftowy przerwał realizację zielonej rewolucji, bo się okazało, że tych krajów nie stać na to, gwałtownie wzrosły koszty i ci, którzy skorzystali, to zdążyli, a ci, którzy nie zdążyli, to nie

docsity.com

skorzystali. Z punktu widzenia tego mechanizmu równowagi ubóstwa, warto spojrzeć na taki problem, który przez jakiś czas wydawał się być realnym dylematem, który stał przed krajami trzeciego świata. Czy mianowicie te kraje powinny naśladować rozwój rynkowy, czy też powinny raczej naśladować gospodarkę planową i (???) krajów socjalistycznych. Tutaj każda z tyhc opcji miała coś do zaproponowania. Opcja rynkowa obiecywała, w przypadku sukcesu, włączenie się w międzynarodowy podział pracy i rozwój jakichś względnie zaawansowanych technologicznie przemysłów. Z punktu widzenia tych problemów trzeciego świata, o których sobie przed chwilą mówiliśmy, było to, że nawet jeśli nam się uda i jakoś złapiemy te przyczółki nowoczesnej technologii, to to nie stworzy miejsc pracy dla tej masy ludzi. Bo jeśli ta technologia będzie nowoczesna, to ona stworzy niewiele miejsc pracy. Jak ona stworzy wiele miejsc pracy, to ona nie będzie już nowoczesna. Opcja rynkowa nie obiecywała rozwiązania problemu wielkiego bezrobocia, które eksplozja demograficzna produkowała. Opcja socjalistyczna to akurat mogłaby być. Bo to jest taki model industrializacji, który... były takie kraje, które zabrały się za budowę przemysłu ciężkiego, wzorem radzieckim i one właśnie takim sposobem próbowały się z tego zacofania wyrwać i tam sobie zaczęły w tych tropikach huty budować. To oczywiście, zwłaszcza jeśli będzie odpowiednio nieudolnie robione, to jest w stanie zaabsorbować całą tą siłę roboczą i jeszcze jej zabraknie. To by rozładowało, przynajmniej formalnie, problem bezrobocia. Wadą tej opcji jest natomiast to, że jak sobie to mówiliśmy, model gospodarki autarkicznej. To jest taki model, w którym w zasadzie wszystko sobie sami robimy i obywamy się bez handlu zagranicznego. Z punktu widzenia krajów trzeciego świata, to coś takiego jest możliwe pod warunkiem, że te kraje są w stanie same się wyżywić. Natomiast jeśli one muszą sobie z zewnątrz dokupić żywność, żeby utrzymać swoją ludność przy życiu, to muszą coś eksportować, żeby tę żywność mieć. Tych wyrobów hutniczych swoich oni nie wyeksportują, niby jak. W związku z tym, autarkiczność tego modelu decyduje o jego ograniczeniu. To była opcja możliwa, pod warunkiem że kraj był stanie mniej więcej sam się wyżywić. Jeśli natomiast nie był, to z tym modelem industrializacji powinien sobie dać spokój, już pomijając inne jego wady, mówimy tylko co to załatwia z punktu widzenia ekonomicznego i społecznego. Po uzyskaniu niepodległości przez większość krajów III świata w latach 60-tych przez pewien czas myślano o tym trzecim świecie w taki optymistyczny sposób. Że w ślad za odzyskaniem niepodległości pójdzie teraz rozwój gospodarczy, zwłaszcza jeśli ktoś wierzył, że źródłem biedy był wyzysk kolonialny, to teraz kiedy czynnik znikł, to powinien nastąpić rozwój gospodarczy. W związku z tym w latach 60-tych myślano o przyszłości tych krajów. Nie myślano o nich w kategoriach jakiejś takiej dożywotniej biedy. Tylko co najwyżej tę biedę traktowano jako przejściową fazę. Za tego typu poglądami szły kredyty. Zakładano, że te kraje będą się rozwijać, w związku z tym uważano, że one są dosyć wiarygodne jako kredytobiorca i dosyć łatwy one miały dostęp do kredytów. WE latach 70-tych to się jeszcze nasiliło na skutek szoku naftowego. Pierwszy kryzys naftowy oznaczał dla III świata wyraźne rozwarstwienie. Były kraje, które miały ropę naftową i które w związku z tym zrobiły piękne kariery. Dla całej reszty oznaczało to pogorszenie warunków, no ponieważ one musiały importować ropę naftową, energia stałą się droższa w związku z tym trudniejszy stawał się rozwój gospodarczy i wiele krajów musiało rezygnować z pomysłów, które jeszcze przed chwilą miały, między innymi ofiarą tego padł cały program zielonej rewolucji. Ale pod jednym względem ta druga połowa lat 70-tych była dla krajów III świata komfortowa. Po pierwszym szoku naftowym państwa arabskie zaczęły mieć bardzo dużo pieniędzy, bo te pieniądze zarabiały sprzedając ropę naftową. Jak to zwykle jak ci, którzy nie mieli pieniędzy i nagle zaczynają mieć, wydawano te pieniądze na różne dziwne ekstrawagancje i część tego została zmarnowana. To prawdę mówiąc jest pół biedy. Ale, żeby nie wiem jak namarnować, to zostawało krajom arabskim bardzo dużo pieniędzy, z którymi musiały coś zrobić. Nie bardzo były w stanie zaabsorbować tego u siebie, z powodu niedorozwoju własnego systemu bankowego. W

docsity.com

krajach islamu na serio do dzisiaj traktuje się zakaz lichwy i bankowość islamska zmaga się z takim teoretycznym problemem, czy wolno brać procent od pożyczek, na przykład. Dopóki ludzie mają tego typu wątpliwości, dopóty nie rozwinie się porządna bankowość, bo w Europie ona zaczęła się rozwijać w momencie, kiedy sobie ludzie z tego typu wątpliwościami dali spokój. A w krajach islamu nie dali sobie do dziś. W związku z tym, tam sektor bankowy jest bardzo słabo rozwinięty i nie było banków, które byłyby w stanie wchłonąć te zarobione pieniądze. W związku z tym państwa arabskie lokowały te pieniądze w bankach zachodnich. Banki zachodnie nagle zaczęły mieć dużo wkładów, od których oczywiście trzeba było tym Arabom płacić procenty. Żeby na te procenty zarobić, to banki musiały gwałtownie szukać kredytobiorców, którzy zgodziliby się brać kredyty. W połowie lat 70-tych była taka sytuacja, że banki biegały i szukały kogoś, kto zechciałby wziąć kredyt, a kredytobiorcy byli dobrem rzadkim i banki sobie ich wyszarpywały. To była pokusa. Bardzo łatwo było się zadłużać w latach 70-tych. To zresztą była pokusa, której i Polska się nie oparła. W każdym razie kraje III świata zadłużały się wtedy bardzo łatwo przekraczając jakieś tam bezpieczne granice. Zwłaszcza, że temu zadłużaniu towarzyszyła inflacja. Inflacja jest zawsze korzystna dla dłużników, no bo ona deprecjonuje wartość tego długu i z związku z tym w czasie inflacji warto się zadłużać, wydaje się, że zadłużanie się w czasie inflacji jest działaniem racjonalnym. Pod warunkiem, że nagle komuś tam się nie odwidzi i nie zaczną walczyć z inflacją. Tak właśnie się stało. W polityce gospodarczej czołowych krajów rozwiniętych, na przełomie lat 60-tych i 70-tych nastąpił zwrot monetarystyczny, zaczęła się polityka trudnego pieniądza, zaczęła się polityka gaszenia inflacji poprzez wysoką stopę procentową, temu wszystkiemu towarzyszył jeszcze II szok naftowy i kryzys gospodarczy, który zmniejszym możliwości eksportowe krajów zadłużonych. W tej sytuacji całe to zadłużenie z lat 70-tych okazało się pułapką. Okazało się, że wiele państw nie jest w stanie tego obsługiwać. Kryzys ujawnił się latem ‘82 roku. W sierpniu 1980 roku kolejne kraje Ameryki Łacińskiej, tak co kilka dni kolejny kraj, oznajmiał, że nie jest w stanie obsługiwać swojego zadłużenia i że jest problem. W pierwszej fazie kryzysu zadłużenia przywódcy państw zachodnich myśleli o tym jedynie w kategorii zagrożenia dla własnego aparatu kredytowego. Jak oni zaczną te bankructwa ogłaszać, to nasze banki zaczną padać, bo będą musiały spisywać na straty tamte zobowiązania i się okaże, że są niewypłacalne i rozwalą nam aparat bankowy. Właściwie tylko w ten sposób Zachód o tym myślał. Że to może być tego typu problem. Że to może być problem dużo szerszy i poważniejszy, to kraje zachodnie przekonały się w 1984 roku, kiedy kraje zadłużone zebrały się na konferencji w Kartagenie i podjęły próbę stworzenia kartelu dłużników, który by wspólnym głosem rozmawiał z bankami. Powstała grupa z Kartageny, to była próba stworzenia kartelu dłużników. Ta próba się nie udała. Nie bardzo mogła się udać. Bo jednak kartel mogą stworzyć ci, którzy sami dyktują warunki. Oni się umawiają, że oni będą takie same warunki dyktować. Na przykład producenci ropy naftowej byli w stanie stworzyć kartel. Ale trudno wyobrazić sobie kartel, którego członkowie są w sytuacji petenta, a dłużnicy prawdę mówiąc byli w pozycji petenta. Nie bardzo mogli się stawiać. To znaczy oczywiście tacy mogą próbować się zmówić, ale jest bardzo łatwo złamać ich solidarność, bo wystarczy jednego z nich traktować lepiej niż pozostałych i on już przestanie być solidarny. Bardzo łatwo jest zburzyć tego typu solidarność ludzi, państw czy organizacji, którzy są w pozycji petenta. Tak właśnie Zachód sobie z tym poradził to znaczy zróżnicował traktowanie i ta solidarność szybko pękła. Tym nie mniej, to że raz się dało takiemu niebezpieczeństwu zaradzić, nie oznaczało, że się zawsze uda. Istniała groźba, że kiedyś taki kartel naprawdę skuteczny powstanie, a pamiętajcie państwo, że to jednak w dosyć napiętym okresie zimnej wojny się działo, że w to wszystko się wtrącał Związek Radziecki i on się ujmował za tymi dłużnikami. Istniała taka groźba, że jeżeli Zachód będzie tutaj zbyt stanowczy, to te kraje się politycznie przetoczą do obozu klientów Związku Radzieckiego, który się bardzo chętnie za nimi zacznie ujmować i to będzie nie tylko zagrożenie systemu kredytowego, ale poważny

docsity.com

problem polityczny. To uświadomiło państwom zachodnim, że coś z tym trzeba zrobić, że sama troska o banki nie załatwia sprawy. W 1985 zaproponowany został plan Bakera. Baker to był Sekretarz Stanu USA. Plan Bakera polegał na czymś takim: nie wolno tych krajów, które w tym momencie mają problemy z płatnościami traktować jak bankrutów, bo jak będziemy ich tak traktować, to oni naprawdę zbankrutują. Należy im dalej pożyczać, należy pomóc w rozwoju. Jak one się zaczną rozwijać, to zwiększą się ich możliwości płatnicze i będą w stanie to spłacic. Ale banki muszą sobie uświadomić, że warunkiem odzyskania dawnych długów jest udzielanie dalszych kredytów. Zwłaszcza, że od 1982 roku, kiedy kryzys wybuch i kiedy było samo dno II kryzysu naftowego, to w 1984 już była niezła koniunktura i gdyby pomóc krajom zagrożonym, to one mogłyby z tej koniunktury korzystać i mogłyby się rozwinąć i potem z czasem zacząć spłacać długi. Takie coś wymyślił Baker. Wadą planu Bakera było to, że to miały zrobić banki prywatne. Baker apelował do banków prywatnych, aby one mądrze postąpiły i tak właśnie się zachowały. Tylko, że ani Baker, ani żaden rząd nie miały takiej władzy, żeby bankom cos takiego nakazać. Banki prywatne mówiły, że one muszą odpowiadać przed akcjonariuszami i nie mogą pożyczać takim krajom, które już mają problemy ze spłatą swoich długów. W związku z tym, to trafiło w próżnię, bo to banki się nie przejęły Bakerem. Drugi plan, który był skutkiem porażki planu Bakera, to był plan Brady’ego. Po raz drugi to był kolejny sekretarz stanu. Plan Brady’ego został przedstawiony w marcu 1988 roku. Aha, po drodze jeszcze jedno było wydarzenie, które unaoczniło rozmiary niepowodzenia planu Bakera. Otóż w 1986 roku, Peru ogłosiło, że ono może przeznaczać na obsługę zadłużenie 10% przychodów z eksportu, a więcej nie będzie, bo nie chce tego robić kosztem rujnowania własnego społeczeństwa. No i wszyscy wstrzymali dech i patrzyli co dalej będzie, czy Peru oberwie za to, co powiedziało, czy takie coś ujdzie Peru na sucho? Wiadomo było, że jak cos takiego ujdzie Peru na sucho, to za chwilę wszyscy inni to zrobią, bo się okaże, że tak można. To co zrobiło Peru, to postawiło wierzycieli w strasznie głupiej sytuacji. No, bo Peru nie mówiło, że nie będzie płacić, nie ogłaszało bankructwa. Dawało im nadzieje, że oni te swoje 10% dostaną. Równocześnie proszę zauważyć, że chytrość tego manewru polegała jeszcze i na tym, że to było 10% od eksportu peruwiańskiego. Od tej chwili banki, jeśliby się zgodziły na coś takiego, to byłyby zainteresowane tym, żeby eksport peruwiański był jak największy, bo im on będzie, tym więcej będzie to 10% wynosiło. No i okazało się, że ten numer w zasadzie przeszedł, znaczy banki nic nie mogły zrobić, bały się wszcząć przeciw Peru takie postępowanie, jakie wszczyna się przeciw krajowi niewypłacalnemu, bo to by oznaczało, że oni te 10% stracą. N i właściwie za Peru inne kraje zaczęły to robić. I na to przyszedł plan Brady’ego w 1988 roku. Plan Brady’ego przewidywał taki cały wachlarz posunięć, które miały zlikwidować kryzys zadłużenia. Po pierwsze, legalizował wtórny rynek: można było na wtórnym rynku handlować długami państw zadłużonych. Znaczy teoretycznie było powiedziane, że same kraje zadłużone nie powinny swoich długów na tym rynku skupować. Ale pokusa była wielka, aby to robić, bo jeśli można swoje długi skupować po 20 centów za dolara, no to warto to robić. No i oczywiście kraje zadłużone to robiły. Ponieważ to było coś, co się robiło z założenia poza prawem, bo to było coś od początku do końca nielegalne, w związku z tym, ci którzy się tym zajmowali byli wystawieni na wielkie pokusy i mamy aferę (???), która wynika właśnie z tego. W pozostałych krajach były Afery, bo podobnie się tam działo. To właściwie nie mogło się dziać inaczej. Po drugie, w planie Brady’ego obiecywano rozmaite ulgi dla krajów zadłużonych, pod warunkiem, że to wszystko będzie się działo równolegle z programem stabilizacyjnym uzgodnionym z IMF. Jeśli taki kraj dogada się z Funduszem i będzie przeprowadzał stabilizację walutową u siebie i będzie stabilizował gospodarkę i likwidował inflację, to w miarę tej stabilizacji może oczekiwać rozmaitych nagród, aż do umorzenia części długu włącznie, bo tak perspektywa też tam była. Te warunki obejmowały na przykład takie możliwości jak zamiana długu na udziały. Proponowano dłużnikom, aby w zamian za dług

docsity.com

brali akcje przedsiębiorstw. To oczywiście oznaczało, że wpuszcza się obcy kapitał do siebie ale też, że jak się go wpuszcza, to on będzie zainteresowany w rozwoju gospodarczym tego kraju, nie da mu zginąć i będzie popierał eksport. Druga formułka to takie hasło: „Długi na pesos”. Ponieważ większość z tych największych dłużników była z Ameryki Łacińskiej - stąd ta nazwa. To znaczy była możliwość zamiany części zadłużenia części zadłużenia na rodzimą walutę i spłacania w rodzimej walucie, ale pod warunkiem, że równocześnie robimy program stabilizacyjny gasimy inflację i zmierzamy w stronę wymienialności tej waluty, to tylko pod takimi warunkami mogą się partnerzy zgodzić na to, że my to płacimy w naszej walucie. Nie dałoby się czegoś takiego robić i jednocześnie hiperinflacji, bo to by było za łatwo. Takie porozumienie dotyczące konwersji długów na zasadzie planu Brady’ego zostało podpisane z Meksykiem w 1989 roku. Potem w ślad za tym poszły porozumienia z innymi krajami dłużniczymi, między innymi z Polską. Plan Brady’ego okazał się na tyle skuteczny, że zlikwidował kryzys zadłużenia jako problem światowy. Właściwie po wprowadzeniu do życia planu Brady’ego ten problem znikł, co nie znaczy, że on znikł w poszczególnych krajach. Są kraje, które z tego nie wyszły do dziś, to są takie biedne kraje w Afryce właśnie, które są za słabe gospodarczo, aby się załapać na kryteria planu Brady’ego, z tym, że długi tych krajów są ogromne, jak na możliwości tych krajów afrykańskich. To dla nich jest ogromny problem. natomiast to już nie są tak ogromne długi, żeby one na przykład zagrażały kondycji światowego systemu kredytowego, tak jak zagrażały długi Brazylii, Argentyny czy Wenezueli. I w tym sensie problem został zlikwidowany. Proszę państwa, to następnym razem przenosimy się nad Pacyfik i mówimy o Japonii i „tygrysach”. Dziękuję.

TYGRYSY AZJATYCKIE JAPONIA Po II wojnie światowej Japonia była do 1952 okupowana przez USA (odzyskała w 1952 suwerenność). Do 1948 roku USA sądziły, że ich partnerem w tym regionie będą Chiny, a Japonia będzie mniej ważna. Upadek Chin Kuomintangowskich zdecydował o wzroście znaczenia Japonii. Gen McArthur - dowódca okupacji, autonomiczny w swych decyzjach. Zachował instytucje cesarza, nie już jako osobę boską i nieomylną, ale jako gwaranta ciągłości w państwowości japońskiej. Zachował także parlament japoński, który podjął decyzję o wojnie (do wyborów w kwietniu 1946). Wybory te różniły się od poprzednich - dopuszczono kobiety (wymóg USA), swoboda działalności partii politycznych. Amerykanie przeprowadzili reformę rolną, likwidującą za odszkodowaniem wielką własność ziemską. Powstała dosyć zamożna warstwa średnich chłopów, stająca się chłonnym rynkiem zbytu. Zaczęli także interesować się polityką, wyborami ... - jednym słowem stali się klasa średnią. Dawni właściciele otrzymali realne odszkodowanie (równe wartości ziemi), które zainwestowali w przemyśle. Zamożni chłopi walczyli z wolnym handlem obawiając się konkurencji. USA przeprowadziły demonopolizację, gdyż monopolizację gospodarki japońskiej uznano jako przyczynę agresywnej polityki Japonii. W 1946 Zaimatsu zamieniono w spółki akcyjne, początkowo mało wartościowe, ale w 1948 USA zgodziły się na odbudowę, już jako Keiretsu. Akcje ich stały się bardzo wartościowe. Nie pozwolono jednak wracać do starych nazw. Jedną z pierwszych decyzji rządu Japonii w 1952 była zgoda na powrót do dawnych nazw. Zabiegi demonopolizacyjne zwiększyły wewnętrzną atrakcyjność gospodarki Japonii. W pierwszych latach po wojnie w Japonii była spora inflacja, zwłaszcza do 1948 roku, gdy rządzili socjaliści. Ich przeciwnicy, liberałowie wygrali w 1949 między innymi dzięki obietnicy zahamowania inflacji. Do 1993 stale wygrywała Partia Liberalno - Demokratyczna. Walka o władzę dotyczyła jej frakcji a nie partii. W 1949 przeprowadzono stabilizację walutową (J. Dodge - USA). stworzono mocniejszego jena, 360 Y/ 1 USD, potem ulegał aprecjacji (obecnie do ok. 100 Y/1 USD). Umożliwiło to wysoki udział oszczędności, małą konsumpcję. W Japonii nie było tradycji związków zawodowych. USA poparły ich

docsity.com

rozwój (przeciwwaga dla monopoli). Powstało wiele związków zawodowych, ale o małej wielkości. Pierwszą próba sił, w 1946 był strajk generalny proklamowany przez związki (inflacja, podwyżki). USA były przeciwne, McArthur zmusił związkowców do odwołania strajku. Związki pozostały jednak potęgą. Nissan, w 1953 - wielki strajk, inne związki pomagały (m.in finansowo) - tak więc powstało także stowarzyszenie pracodawców, które wspierało dyrekcję Nissana. Ostatecznie strajk się załamał. W trakcie I szoku naftowego zaczęła rosnąć inflacja, ale pracodawcy zawarli ze związkami umowę, w myśl której oni nie będą żądać podwyżek płac, w zamian za nie zwalnianie pracowników. Do 1960 r. japońskim samolotom nie wolno było latać do USA. W 1960 tylko na zachodnie wybrzeże, na cały kraj dopiero w 1969. Układ z 1952 czynił Japonię sojusznikiem USA, więc Japonię okrywał amerykański parasol atomowy. W 1960 układ renegocjowano, Japończyków niepokoiły amerykańskie siły jądrowe, co groziło atakiem atomowym ZSRR. W 1950 powstało Ministerstwo Przemysłu i Handlu Zagranicznego (ang. MIT), sterowało japońskim cudem gospodarczym. Do końca lat 60-tych Japonia była silnie zetatyzowana.

Na początku rozwoju - tańsza siła robocza, stawia się więc na te gałęzie przemysłu, gdzie konkuruje się tanią siłą roboczą, głównie lekki (w Japonii - lata 50 - te). Społeczeństwo zaczyna się bogacić, siła robocza staje się porównywalna z innymi. Przesuwa się środki z przemysłu lekkiego ku gałęziom bardziej zaawansowanym technicznie. Przemysł ciężki - lata 60-te, głównie hutnictwo i przemysł stoczniowy (preferencje MIT). Siła robocza jest już tak droga, że produkcja jest już w ogóle nie konkurencyjna. Wtedy zaczyna się wprowadzać wysokie technologie, gdzie liczy się wiedza, której inni nie posiadają (po I szoku naftowym). Bogacąc się, społeczeństwo musi się kształcić, bo inaczej załamie się bilans handlowy. Kryzys naftowy spowodował, że stocznie koreańskie stały się tańsze. Do 1975 zamknięty był Kanał Sueski, więc produkowano wielkie tankowce, które po otwarciu kanału okazały się bezużyteczne. W latach 50-tych rozwijała się motoryzacja, słabej jakości, głównie na rynek wewnętrzny, przy czym MIT był przeciwny rozwojowi motoryzacji w Japonii. USA produkowały w tym czasie ogromne samochody, bardzo wygodne, ale wiele palące. Pierwszy kryzys naftowy spowodował, że dobre stały się samochody o małym zuzyciu paliwa.

Wojna koreańska nakręciła w Japonii koniunkturę. Była na zapleczu, ale nie brała udziału. Dzięki niej, USA rozluźniły kontrolę nad japońską armią. W 1954 zniesiono zakazy dotyczące produkcji zbrojeniowej. W okresie zimnej wojny Japonia nie ponosiła kosztów zimnej wojny jak jej konkurencja. Japonia nie zgadza się na wolny handel i zniesienie barier celnych w trosce o swoje rolnictwo. W latach 50-tych tanie towary japońskie zaczęły zalewać rynek europejski, pod koniec 60-tych także amerykański. Amerykanie nie mogli jednak rozpocząć wojny celnej z Japonią, bo były zaangażowane w GATT i w obniżanie ceł. Wojna celna między KWR zniszczyłaby dzieło GATT. W 1957 pojawiły się dobrowolne ograniczenia eksportowe (Japonia eksportuje określoną ilość produckji do Europy, teraz też do USA).

Wysoka stopa akumulacji - społeczeństwo żyło skromnie w porównaniu z odnoszonymi sukcesami gospodarczymi. Kryzysy naftowe dały Japonii do myślenia: nastawienie na eksport uzależniło ją silnie od wahania koniunktury międzynarodowej. Należało więc zabezpieczyć się poszerzając rynek wewnętrzny. USA wywierały presję na zwiększenie japońskiego importu z USA. Premier Nakasone w 1987 (???) rozpoczął kampanię zwiększenia aspiracji konsumpcyjnych społeczeństwa apelując o kupowanie towarów amerykańskich. Sytuacja ta oznaczała, że już nigdy Japonia nie będzie miała taniej siły roboczej ani wysokiego poziomu akumulacji.

Początkowo, wydawało się, że Japonia jest odosobniona w swoim rozwoju. Od lat 60 - tych Korea Płd., Tajwan, Hongkong i Singapur - azjatyckie tygrysy. Koniunkturę nakręciła u nich wojna amerykańska. W latach 80-tych pojawiła się następna grupa - tygrysy azjatyckie II generacji: Tajlandia, Malezja, Filipiny, Indonezja.

docsity.com

Tygrysy I generacji odniosły trwały sukces. Żaden z tych tygrysów nie jest państwem narodowym, ale sztucznym tworem, będącym skutkiem epoki kolonialnej (Hongkong, Singapur) lub zimnej wojny (Korea, Tajwan). Trzy z nich to państwa etnicznie chińskie (bez Korei). Korea Płd i Tajwan - po wojnie reforma rolna o skutkach społecznych i gospodarczych podobnych do Japonii. Na Tajwanie w 70-tych druga, zgoda na odbudowę własności ziemskiej. W Hongkongu i Singapurze nie było problemów z rolnictwem (bo mało ziemi). Kraje te nie musiały chronić rolnictwa barierami celnymi. Tygrysy II generacji są w fazie rozwoju Japonii w latach 50-tych - przemysł lekki, poprzez licencje kopiowanie przemysłów ciężkich. Sukces gospodarczy nie jest jeszcze przesądzony ze względu na demografię. Do wzrostu zamożności potrzebne jest stłumienie eksplozji gospodarczej. Udało się to w Tajlandii, trwa natomiast w Indonezji i Filipinach. Problemem może być religia (muzułmanie, katolicy). Kraje te nie integrują się, sukcesy odnoszą na własną rękę. ASEAN - Stowarzyszenie Krajów Azji Płd. - Wsch., powstało w 1967 (Malezja, Indonezja , Filipiny, Singapur, Tajlandia). W 1982 przyjęto Brunei. W latach 60-tych widać było, że EWG odnosi sukcesy. Powstawało wiele podobnych organizacji. W 1977 szczyt ASEAN-u na wyspie Bali (Indonezja), gdzie ASEAN stał się obszarem preferencji celnej. W 1979 (lub 1978) upadł Wietnam Południowy, co było wstrząsem dla regionu - przestraszono się, między innymi dlatego szczyt na Bali. Szczególna pozycję w ASEAN-ie ma Singapur (tygrys I generacji - łącznik). Singapur nie miał żadnych obciążeń w kontaktach z Chinami. Pośredniczył w kontaktach Chin z Tajwanem ( !ten sam język! ). Giełda w Singapurze znajdowała się w takiej strefie, że były godziny, gdy była to jedyna otwarta giełda. Był to łącznik rynków europejskich i dalekowschodnich. W latach 60-tych w Singapurze powstał rynek eurodolarowy. Singapur bardzo odczuł I szok naftowy (port przeładunkowy), wycofali się też Brytyjczycy (20% PKB). II szok naftowy miał mniejsze znaczenie, bo Singapur miał szeroki rynek wewnętrzny.

PAŃSTWA KOMUNISTYCZNE W pierwszych latach po wojnie podział na Europę Zachodnią i Wschodnią nie był ostry, np. w Czechosłowacji rządził rząd, który wrócił z Londynu, zaś w rządach Włoch i Francji też byli komuniści. Komuniści Europy Wschodniej nie chcieli naśladować modelu radzieckiego, głównie dotyczyło to kolektywizacji (industrializacja - tak). 1947 - Europa Wschodnia odrzuciła Plan Marshalla, zjazd partii komunistycznych i socjalistycznych w Szklarskiej Porębie (w 1943 rozwiązano III Międzynarodówkę), założono KOMINFORM (Komitet Informacyjny Partii Komunistycznej i Robotniczej), zaczęło się mówić, że powinno się naśladować radziecki model gospodarki i polityki (co spowodowało falę zjednoczeń partii komunistycznych i socjalistycznych). W 1949 utworzono RWPG (jako odpowiedź na OECD), na przełomie 40/50 lat we wszystkich krajach Europy Wschodniej nastąpiła kolektywizacja, forsowna industrializacja. Do śmierci Stalina (1953) kraje socjalistyczne upodabniały się do siebie. Po śmierci Stalina w ZSRR wybuchła wojna o władzę między Berią i potem Malenkowem i Chruszczowem. Malenkow chciał zastopować rozwój przemysłu ciężkiego, rozwinąć lekki. Chruszczow przyznawał, że lekki jest ważny, ale ciężki najważniejszy.

Po śmierci Stalina ogłoszono szeroką amnestię, nigdy później GUŁAG nie był tak potężny i nie stanowił takiej potęgi gospodarczej. W 1955 Chruszczow pokonał Malenkowa. Odciął się politycznie od stalinizmu - potępiono na Zjeździe zbrodnie Stalina, np. represjonowanie komunistów (Chruszczow zapewnił przywódcom komunistycznym nietykalność nawet po odsunięciu od władzy). Na przełomie 50/60 zapowiadał, że w ciągu 20 lat dogoni USA pod każdym względem (wierzył w wyższość gospodarki uspołecznionej nad prywatną). Uważał jednak, że gospodarka ta jest zbyt scentralizowana. Od 1940 ludzie mieli książeczki pracy - nie mogli odejść bez zgody zakładu pracy. W 1956 Chruszczow je zniósł.

docsity.com

Zniesiono ustawę o karach za bumelanctwo i spóźnienia (wcześniej - 3 razy spóźnienie i kara więzienia). Na początku lat 30-tych przeprowadzono paszportyzację (podobieństwo do dowodów osobistych), które dostali tylko mieszkańcy miast, natomiast kołchoźnicy - nie, co w praktyce oznaczało, że nie mogli ruszać się z Kołchozu. Chruszczow dał paszporty kołchoźnikom. W latach 1957-62 radziecka reforma gospodarcza, która polegać miała na decentralizacji gospodarki, kraj podzielono na regiony, ustanowiono sownarchozy, zarządzające gospodarką na swoim terenie. Zaczęły one przejawiać tendencje autarkiczne. Każdy sownarchoz dążył do samowystarczalności. Spowodowało to ogromny bałagan - np. myta wewnętrzne (kolej do Władywostoka - opłaty za przewóz dla terenów Środkowej Azji). W latach 1961-62 nieurodzaje. Nowoczerkaws - demonstracje, strajk - wkroczyło wojsko i spacyfikowało (kilkadziesiąt ofiar). Upadł Chruszczow obalony przez aparat partyjny dążący do stabilizacji - Breżniew. Na zwrot w polityce gospodarczej najsilniej zareagowały Węgry (najostrzejszy i najokrutniejszy stalinizm). W 1958 (???) powstał rząd Imre Nogya, zaczęto domagać się przemysłu lekkiego. Po upadku Malenkowa do władzy powrócili stalinowcy. Rozbudzono nadzieje Węgrów, a potem chciano je zamrozić. Zaowocowało to wybuchem powstania w 1956. W 1954-5 chciano wstrzymać kolektywizację, a w 1956-7 we wszystkich krajach (poza PRL)powrócono do niej.

Odrębną drogą szła Jugosławia, potępiona przez kominform, włączona częściowo w Plan Marshalla i OECD. Nie musiała słychać ani naśladować ZSRR. W 1952 zaczęła się jugosłowiańska rewolucja gospodarcza. 1952-65 eksperymentowano z samorządem robotniczym (decentralizacja, samodzielność przedsiębiorstw). Po 1956 w PRL Jugosławia stawiana była jako wzór. W późniejszych latach zaczęły się ujawniać wady - samorządy myślały głównie o podnoszeniu płac robotniczych a nie o inwestycjach. System ten tworzył inflację, na początku lat 60-tych Jugosławia miała inflację 30-40 %. W 1965 przełom - Jugosławia poszła w stronę gospodarki rynkowej, tzn. wymienialność dinara. Przekazano więcej władzy w ręce republiki obszarów autonomicznych. Dopóki żył marszałek Tito, jego autorytet (i aparat policyjny) utrzymywał jedność państwa. W 1968 zaczęła się węgierska rewolucja (???- chyba czechosłowacka, albo węgierska w ‘56). W 1956 władzę przejął Janosz Kordar (???) (marionetka przywieziona na rosyjskich czołgach, potem reformator). Decentralizacja władzy - w ręce dyrektorów (samorządne przedsiębiorstwa zarządzane przez profesjonalnych menedżerów). Towarzyszyło temu otwarcie gospodarki węgierskiej na świat. Reforma ta rozwijała się dobrze do 1975, potem ZSRR zamroziła ją, odeszli czołowi reformatorzy. Wrócili w 1978. W 1980 w PRL wzorami były Jugosławia i Węgry (Solidarność - model jugosłowiański, samorządy ich).

Do połowy lat 50-tych wymiana w RWPG była towarowa, a nie pieniężna. Nie było także mowy o turystyce. ZSRR był zainteresowany współpraca między krajami socjalistycznymi a ZSRR, a podejrzliwie patrzył na wzajemne kontakty między tymi krajami. 1956-7 w ramach odwilży politycznej (w 1956 rozwiązano kominform, rozpoczął się konflikt radziecko - chiński) zaczęły się dyskusje na temat reformy RWPG (integracja na wzór EWG). W 1958 - sesja RWPG, na której zaproponowano tworzenie wspólnego rynku i znoszenie barier celnych. Rzecznikami były PRL, NRD i Czechosłowacja. Przeciw były przede wszystkim Rumunia i Bułgaria. ZSRR wstrzymał się od głosu. Jednak w RWPG obowiązywała zasada jednomyślności, więc sprzeciw Rumunii i Bułgarii wystarczył. Gdy udało się, kraje, które weszły do RWPG jako silne i uprzemysłowione zyskałyby nowe rynki zbytu, zaś te słabe miałyby dodatkową konkurencję utrudniającą rozwój. Bariery celne utrzymano do samego końca, podobnie jak niewymienialność walut. Po 1956 gospodarki RWPG zaczęły bardziej posługiwać się wymianą pieniężną. W 1957 wprowadzono system cen, wg którego ceny były średnia kroczącą z ostatnich 5 lat (cen światowych). W II połowie lat 50-tych zaczęto zawierać porozumienia dotyczące kursów walut. Podstawową formą rozliczenia był jednak dwustronny clearing. Próba przełamania tego był wprowadzony w 1965

docsity.com

rubel transferowy (Bank Międzynarodowy w Moskwie, umożliwiający wielostronny clearing). Ze względów prestiżowych 1 USD: 61 kopiejek, co utrudniało rozliczenia, np. PRL-ZSRR, na przykład jak my coś do nich importowaliśmy, to za półfabrykaty płaciliśmy w dolarach, a za sam produkt dostawaliśmy równowartość 61 kopiejek za 1$. Istniała świadomość, że gospodarka ta jest sztuczna. W 1971 uchwała Rady RWPG o tym, że w ciągu 10 lat waluty staną się wymienialne (tendencje integracyjne). W 1978 - ZSRR zaproponował na wzór EWG decydowanie większością głosów a nie jednogłośnie. Jednak w Europie Wschodniej bano się utraty części suwerenności. Nie zgodził się Nicolae Ceausescu, więc pomysł upadł. W latach 70-tych dwa kraje korzystały z kredytów zagranicznych - PRL Gierka i Rumunia Ceausescu. Do 1960 Zachód wierzył, że ZSRR ze względów politycznych nie dopuści do niewypłacalności któregoś z krajów RWPG ( ZSRR gwarantem). Ceausescu doszedł do wniosku, że kredyty te są pułapka mającą na celu obalenie systemu socjalistycznego. Była tam opozycja podobna do polskiej (wolne związki zawodowe), postanowił więc je zwrócić. W 1980 - Rumunia miała 10 mld USD długów. Do końca rządów Ceausescu zwróciła je, ale z ogromnym kosztem społecznym. Rumunia stała się pierwszym krajem Europy Wschodniej, który przystąpił do MFW (to było wygodniejsze do spłacania długów). W 1981 Ceausescu dokonał rewaluacji leja, mówiąc, że to ułatwi eksport, po paru miesiącach eksport się załamał i musiał przeprowadzić dewaluację. Ponadto wprowadzono oprocentowanie do wkładów dewizowych - obywatele mieli obowiązek składać dewizy do banku, od których bank [pobierał procent. Nie można było depozytu odebrać inaczej niż przed wyjazdem zagranicę, co było niemożliwe bez paszportu (nie dawano go, jeśli ktoś posiadał depozyt walutowy). Towarzyszyła temu ograniczona konsumpcja, np. w 1978 (???) ograniczono moc żarówek do 40W, a w 1985 do 25 W. W 1985 ostra zima - program telewizyjny przez 2 godziny, w 1986 - zakaz używania samochodów prywatnych, aż do końca rządów Ceausescu.

W Chinach komuniści zwyciężyli w 1949. Forsowną industrializację i kolektywizację zaczęto w 1953. Przedtem - reforma rolna (sądy skazujące utrudniających reformę rolną skazały na śmierć 5 mln ludzi), kolektywizacja przemysłu. Do 1955 silne były protesty przeciw kolektywizacji wsi. Mao nie zaakceptował tajnego referatu XX Zjazdu KPZR dotyczącego potępienia Stalina. W 1956 rozpoczął się konflikt, w 1960 stał się on jasny. W 1955 Mao podniósł plan 6-letni, ale był nierealny, w 1956 Mao wezwał do krytyki władzy. Rozładowywało to napięcie gospodarcze i polityczne. Po paru miesiącach Mao ogłosił, że miało to na celu jedynie zdemaskowanie przeciwników. W 1956 rozpoczął się „wielki skok”. Chiny miały przegonić USA w 4 lata. Zwiększono produkcję stali, ale nie drogą wielkich hut (brak środków), a chałupniczo - dymarki. Na wsi stworzono wspólnoty ludowe, liczące kilka tysięcy osób bez własności indywidualnej. Z powodu tego, że wszyscy zajęli się hutnictwem, porzucono rolnictwo, co na początku lat 60-tych zaowocowało głodem, który zabił 20 mln ludzi (przetopiono np. maszyny rolnicze). 1962-4 swoboda krytyki Mao, rozluźnienie, bo silna krytyka po kryzysie spowodowanym wielkim skokiem, nowe preferencje: rolnictwo, przemysł lekki, przemysł ciężki. W 1966 rozpoczęła się rewolucja kulturalna -zuniformizowano Chińczyków. Wymierzona była przeciwko partii, polegała na sojuszu Mao z armią. Hunwejbini (ruch młodzieży) demaskowali lokalnych sekretarzy jako przesiąkniętych duchem burżuazyjnym. 50 mln hunwejbinów przemieszczało się po kraju zwalczając wpływy burżuazji (hasło „Ogień na sztaby”). Najtrwalszym skutkiem rewolucji kulturalnej była dezurbanizacja - wysyłano ludzi na wieś, aby się reedukowali w komunach ludowych (ok. 30 mln ludzi). Momentem zwrotnym był rok 1969, kiedy to hunwejbini zaczęli demaskować obyczaje burżuazyjne w armii. Mao wysłał więc hujwejbinów na wieś na reedukację.

docsity.com

{wykład o PRL, druga godzina wykładu} W styczniu 1945 powstał NBP. Złoty był walutą niewymienialną, ale to nie było nic szczególnego, w Europie wtedy wszystkie waluty były niewymienialne. Powstał taki problem, jak ma się złoty mieć do innych walut, jaki ma być jego kurs. Ten problem rozwiązano w taki sposób, że w czerwcu 1945 roku powstała komisja dewizowa, która miała rozstrzygnąć, jaki ma być kurs złotego. Ta komisja, to musiały być niezłe cwaniaki. Ponieważ, wiecie państwo, co oni wymyślili? Oni wymyślili, że pojada na dwa miesiące do Szwecji, żeby przyjrzeć się tamtejszym cenom i jak wrócą z tej Szwecji, to będą wiedzieć, jaki kurs powinien mieć złoty. W każdym razie pojechali, po dwóch miesiącach wrócili i doszli do wniosku, że jednak korona szwedzka, to 25 złotych. Ponieważ wtedy korona kosztowała 1/4 dolara, to powstał taki prosty kurs - 100 zł za dolara. To można były wymyśleć bez tego jeżdżenia do Szwecji, bo taki mniej więcej był czarnorynkowy kurs złotych krakowskich od końca okupacji. Ten kurs pozostawał teoretyczny. Inflacja w latach 40-tych była dwucyfrowa, w związku z tym we wrześniu 1947 roku zdewaluowanego złotego na 400 zł/1 USD. To nie było nic nowego, bo w Europie też tak robiono. W sprawach walutowych zaczęliśmy różnić się od normy w związku ze sprawą tzw. nominalizmu. Prawdą jest, że reformom walutowym jak i zmianom systemu pieniężnego towarzyszą rozmaite ustawy, które mówią w jaki sposób rewaloryzować zobowiązania. Np. reformie Grabskiego w 1924 roku towarzyszyła taka ustawa napisana przez prof. Zolla, to się nazywało rex Zoll, to była taka tabelka, dzięki której wiadomo było jak zobowiązania w markach przeliczać na złote w zależności od tego, kiedy to zobowiązanie powstało. Wiadomo było, że marka w 20-tym roku to nie było to samo, co marka w ‘22. Była tabela i inaczej się przeliczało. Początkowo w Polsce, bez decyzji władz, tylko drogą wykładni sądowej, robiono podobnie. To znaczy rozpatrując sprawy z jakichś dawnych zobowiązań, sądy stosowały jakieś klauzule rewaloryzacyjne. Wiadomo było, że jeśli ktoś komuś przed wojną był winien 1000 zł, to nie było to samo, co dzisiaj 1000 zł, to trzeba jakiś przelicznik, żeby to było mniej więcej to samo. W 1949 wyszedł dekret zakazujący wszelkich klauzul waloryzacyjnych i przyjmujący zasadę nominalizmu. 1000 zł to jest 1000 zł, niezależnie, kiedy to zobowiązanie powstało i nie wolno inaczej. W momencie przyjęcia nominalizmu nasz system gospodarczy zaczął się poważnie różnić od normy. To zresztą był jeden z takich filarów socjalistycznego systemu pieniężnego, że nie wolno było umawiać się na żadne rewaloryzacyjne klauzule. W późniejszych latach był od tego tylko jeden duży wyjątek, mianowicie w latach 60-tych państwu zależało, aby rozwijało się spółdzielcze budownictwo mieszkaniowe. Klienci dawali wkład, potem czekali na mieszkanie i je dostawali. Z tym, że ponieważ w międzyczasie była inflacja, a na mieszkanie trzeba czekać długo, to w tym momencie, kiedy dostał mieszkanie, to to, co tam miał na książeczce to była śmieszna suma i by mu na nic nie starczyło. Żeby talk nie było, to w 1963 uczyniono wyjątek, i uznano, że wkłady mieszkaniowe będą rewaloryzowane w momencie, kiedy ktoś będzie dostawał mieszkanie, Ten system naprawdę działał, ja to odczułem na swojej skórze, bo mnie tam kiedyś zapisali do spółdzielni, potem czekałem tak długo, że zapomniałem, że czekam, a potem nagle dostałem mieszkanie. I to, co ja tam na tej książeczce miałem, to było mniej, niż moja jedna pensja. Tam była jakaś symboliczna suma na tej książeczce. A tutaj ten pierwszy wkład trzeba było jakiś taki prawdziwy wpłacić. I oni mi wtedy zrewaloryzowali tę książeczkę. W taki sposób, że nie tylko wystarczyło, ale jeszcze reszty mi zostało. Te reszty były takie, w pieniądzach państwu nie powiem, bo to by państwu nic nie powiedziało, ale ja za te reszty kupiłem lodówkę. Ale to był jedyny wyjątek, poza tym obowiązywała zasada nominalizmu.

Jeśli chodzi o problemy systemu bankowego, to poza problemem własności, że bankowość została w praktyce upaństwowiona, chociaż nie formalnie, takie PKO SA czy Bank Handlowy, przez cały czas zachowało formalny status spółki akcyjnej, tyle że 100% akcji było w rękach państwa. A tutaj taka wyraźną oznaką przechodzenia do nowego systemu

docsity.com

było takie zarządzenie z lutego 1947 roku, o likwidacji weksli. Podmioty gospodarcze rozliczały się między sobą na zasadzie bankowego incasa facto, tak to się nazywało, natomiast weksel został zakazany. Później wprowadzono obowiązek uczestniczenia podmiotów gospodarczych we obrocie bezgotówkowym. Co było taką cechą charakterystyczną bankowości socjalistycznej: oczywiście ona była niekonkurencyjna. Cały rynek był podzielony na takie sektory, było wiadomo, że ten obsługuje rolnictwo, a ten to handel zagraniczny, a ten to przemysł. Wiadomo było, kto kog obsługuje i nie wchodziły sobie w drogę. Wszystkie były państwowe. Natomiast, ponieważ to tak było, że przedsiębiorstwa miała obowiązek w obrocie bezgotówkowym i w dodatku wiadomo w którym banku, w związku z tym rozbudowywały się funkcje kontrolne. I tak naprawdę, zajmowały się nie tym, czym zwykle zajmują się banki, ale zajmowały się kontrolowaniem gospodarki finansowej przedsiębiorstw, czy tam stosują dyscyplinę płac ... Tym się zajmowali bankowcy socjalistyczni. Tak naprawdę, to oni bardziej przypominali, to, co dziś dzieje się w NIK-u, niż to, co się dzieje w banku. Taki socjalistyczny model bankowy, niekonkurencyjny został wprowadzony dekretem w październiku 1948 roku. Wtedy polikwidowano mnóstwo banków i pozostawiono tylko takie, które miały sobie nie wchodzić w paradę. Nie prywatne, bo prywatnych dawno nie było, tylko zlikwidowano bankowość komunalną: komunalne kasy oszczędności, banki komunalne.

W tym najwcześniejszym okresie duży wpływ na sprawy gospodarcze mieli PPS- owcy. W latach 1947-49 realizowany był w Polsce Plan Trzyletni. Lata planu podaje się w ten sposób, że podaje się również te lata skrajne. cele realizacji tego planu ustalał Centralny Urząd Planowania, którego szefem był działach PPS-u Czesław Bobrowski (???). Głównym zadanie planu Trzyletniego było odzyskanie konsumpcji z 1938 roku, odbudowanie przemysłu i integracja ziem zachodnich z resztą. Plan w zasadzie został zrealizowany, z tym, że po wyeliminowaniu PSL sprawy gospodarcze stały się polem konfrontacji między PPS-em a PPR-em, przy czym nie było tak, ze obie strony chciały konfrontacji, tylko PPR wybierał sobie takie rozmaite punkty, aby mieć zaczepkę, bo PPR chciał socjalistom przykopać. Pierwsza taka rozgrywka to była bitwa o handel. W VI 1947 roku potępiono trójsektorowy model handlu, który proponował PPS i zaczęto mówić, że tak naprawę handel państwowy. To się nazywało Bitwa o Handel i w krótkim czasie metodami podatkowymi czy administracyjnymi zlikwidowano handel prywatny a spółdzielczy poważnie zredukowano. Wtedy okazało się, że władze są w stanie zniszczyć handel prywatny, ale nie są w stanie powstałej w ten sposób próżni wypełnić handlem państwowym. W związku z tym skutkiem wojny o handel było zredukowane znaczne sieci handlowej. W 1948 roku, to była taka bezpośrednia przygrywka do spacyfikowania socjalistów i zjednoczenia w PZPR, rozegrała się tzw. dyskusja CUP - owska. CUP i Czesław Bobrowski zastali oskarżeni o stosowanie burżuazyjnych metod w rozwoju gospodarczym, o nie docenianie przemysłu ciężkiego, rozbudzanie aspiracji konsumpcyjnych. To się skończyło wyrzuceniem tej całej PPS-owskiej grupy z CUP-u, ich miejsce zajęli ludzie posłuszni komunistom, chociaż niektórzy formalnie należeli do PPS. To było w lutym 1948, czyli jeszcze był cały 48 i 49 do przepracowania planu Trzyletniego. Ta końcówka planu Trzyletniego miała już inny charakter, to znaczy zaczęło się przesuwanie akcentu w stronę przemysłu ciężkiego, Następna faza, to był plan sześcioletni I to był okres, kiedy w Polsce próbowano wprowadzić wzory radzieckie. Po zakończeniu planu 3-letniego zmienił się charakter instytucji planistycznej i nazwa tez. W miejsce CUP powstała Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego (PKPG). I tak, jak CUP był instytucją prognozującą, ale nie decydującą, to PKPG stało się centrum dowodzenia gospodarką, ono miało w najdrobniejszych szczegółach decydować. Na czele PKPG stanął Hilary Minc, to był taki człowiek, który odpowiadał za sprawy gospodarcze w okresie stalinowskim. Celem planu sześcioletniego było to, co kiedyś tam było celem 5-latki w ZSRR, to znaczy budowanie podstawą socjalizmu, budowanie przemysłu ciężkiego, hutnictwa przede

docsity.com

wszystkim, w rolnictwie miała się dokonać kolektywizacja. W sprawach konsumpcji rozmaite rzeczy obiecywano, z tym było o wiele gorzej. Między innymi w planie 6-letnim było zapisane, że w Warszawie będzie metro (śmiech na sali). To były takie rzeczy, które pierwsze skreślano. W ramach przygotowań do planu 6-letniego dokonano wymiany pieniądza. 22 października 1950 roku znienacka została ogłoszona wymiana pieniądza. Było kilka dni dosłownie, aby wymienić sobie dotychczasowe pieniądze na nowe. Gotówkę wymieniano w relacji 100 do 1. Ceny i płace zmieniano w relacji 3 do 100. Zrobiło się 4 złote za dolara (tak jak kiedyś 400 zł). Na tym parytecie, bo równocześnie weszło takie prawo dewizowe, że złoty stał się całkowicie, absolutnie niewymienialny, ale przez długi czas, aż do 1981 roku była taka fikcja statystyczna, która się nazywała złoty dewizowy. Jak weźmiecie sobie państwo do ręki rocznik statystyczny z lat 60-tych czy 70-tych, to tam handel zagraniczny jest w złotych dewizowych i prawie nikt nie wie, co to znaczy. Otóż to jest proste, wystarczy te sumy podzielić przez 4 to wtedy jest w dolarach. Bo taki był kurs oficjalny. Wymiana była taka, że nie wszystko wymieniano. Znaczy znów władza zgarnęła marżę emisyjną, był pułap na osobę. To był bardzo brutalny zabieg przeprowadzony przez zaskoczenie i niekorzystnie dla społeczeństwa. W związku z tym, aż do końca socjalizmu utrzymywał się lęk przed wymianą pieniędzy. Wymiana pieniędzy to jest takie świństwo, które państwo może zrobić obywatelom znienacka, takie pozostało wspomnienie. Wprowadzenie nowego prawa dewizowego towarzyszy wymianie pieniądza. Posiadanie obcych walut, złota i platyny stało się przestępstwem karanym wiezieniem. Nie handlowanie - posiadanie. W latach 50-tych, jak kroniki filmowe pokazywały procesy sądowe i jak chodziło o to, aby w oczach społeczeństwa zohydzić maksymalnie tego podsądnego i pokazać jaki to jest zdemoralizowany facet, to pokazywano, co u niego znaleziono w domu. I zazwyczaj tam leżały dolary. Jak dolary miał w domu., to od razu widać, jaki to łajdak.

Sama realizacja planu 6 -letniego przebiegała w fazach. To nie był jednolity okres, tylko on się rozpadał na fazy. Pierwszy zwrot nastąpił w 1950-tym roku, kiedy to wybuchła wojna koreańska. I plan sześcioletni został wyraźnie przeredagowany w kierunku zwiększenia wysiłku zbrojeniowego, kosztem konsumpcji, bo to inaczej być nie mogło. Wtedy pospadały z planu takie rzeczy jak metro w Warszawie, bo najważniejsze były fabryki broni. Ponieważ to był taki zwrot w stronę działań militarnych, a one są zazwyczaj owiane tajemnicą, więc zapowiadało się, że my się prędko nie dowiemy, co się wtedy stało. No ale, troszeczkę już zaczęliśmy się dowiadywać. Otóż taki gen. Pióro zaczął opisywać swoje doświadczenia z czasów służby w Armii Polskiej. I między innymi tak jest opisane jak te zmiany w planie sześcioletnim zostały przywiezione do Polski. Marszałek Rokossowski pojechał do ZSRR i wrócił z takim papierem, który się nazywał (???) i po prostu on powiedział, co my mamy zrobić, aby przygotować gospodarkę do wojny. W tych „priedłażieniach” (???) Rokossowskiego to były takie różne, że trzeba budować fabryki zbrojeniowe i to takie oczywiście było dosyć, ale było też, żeby budować schrony. Rzeczywiście w budownictwie lat 50-tych rzeczywiście robiono jakieś takie schrony, dzisiaj to są fajne pomieszczenia. I jeszcze jedno - największa niespodzianka była w tych „priedłażieniach” - on przywiózł takie polecenie, aby wokół wsi i małych miast budować obwodnice - żeby szosa nie przebiegała przez wieś lub miasteczko, tylko żeby przebiegała naokoło. O rzeczywiście sporo jest w Polsce takich sytuacji, że szosa nie przebiega przez wieś, tylko naokoło obwodnicą i to jest zresztą bardzo dobrze, bo jak szosy przez wsi biegły to tam dzieci ginęły. Oczywiście Rokossowski nie miał na myśli losu tych dzieci, tylko chodziło o coś zupełnie innego - że jak w taką wieś uderzy bomba atomowa, to żeby szosa ocalała. A jak walnie w szosę, to przynajmniej wieś ocalała. W 1953 wojna koreańska wygasła i w ogóle nastąpiło odprężenie w stosunkach międzynarodowych, związane ze śmiercią Stalina, w 1954 była jeszcze jedna korekta planu - w kierunku konsumpcyjnym. Uznano, że napięcie konsumpcyjne zostało naciągnięte zbyt mocno i to może przynieść negatywne skutki społeczne i to może teraz

docsity.com

przynieść negatywne skutki społeczne; że trzeba teraz jednak poluzować w stronę konsumpcji ten plan. Temu zresztą towarzyszyło odprężenie polityczne, było to związane między innymi z tym, że uciekł z Polski jeden oficer bezpieki - Józef Światło i zaczął opowiadać wszystko co wie. No i oczywiście to utrzymanie takiego terroru stalinowskiego okazało się niemożliwe - okazało się, że tak naprawdę UB szpieguje komunistów. Bycie komunista wcale nie zabezpiecza przed inwigilacją, tylko wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej grozi. No i w samej partii zaczęły się pojawiać głosy, żeby cos z tym zrobić, w związku z tymi ministerstwo bezpieczeństwa publicznego znalazło się na cenzurowanym - musiało tłumaczyć, co tam robi, a to oznaczało, że cała ta machina terroru traciła impakt.

Jeśli chodzi o kolektywizację, to tutaj się działy dziwne rzeczy. Najważniejsza była tak zwana afera gryficka. Wybuchła w 1953 roku. Polegała ona na tym, że komitet powiatowy w Gryficach (pod Szczecinem) został potępiony publicznie w prasie całego kraju, nigdy byście państwo nie zgadli za co, za naruszanie zasady dobrowolności w kolektywizacji i zastosowanie metod administracyjnych przez zmuszanie chłopów do tego, aby wstępowali do spółdzielni produkcyjnych. No to jeśli w takim kraju, jak Polska Rzeczpospolita Ludowa, w latach 50-tych robi władza taki numer i przy tym żaden komitet nie został napiętnowany za to, że się za mało stara, natomiast co w Gryficach zostali napiętnowani za to, że się za bardzo starali, no to znaczyło, że całe to gadanie władzy o kolektywizacji jest na użytek towarzyszy radzieckich, że tu nikt nie zamierza robić kolektywizacji. Jak się nie będziemy przykładali, to nikt nam nic nie zrobi, a jak będziemy nadgorliwi, to możemy oberwać - w ten sposób było wiadomo, że tej kolektywizacji już nie będzie. I to się im trochę pokręciło, dopiero w Październiku 1956, jak Gomułka pozwolił rozwiązać spółdzielnie, które się utworzyły, to tam dziewięćdziesiąt kilka procent z nich się rozwiązało.

W bankowości plan 6 - letni zakładał utworzenie jednego banku. Stalinizm w bankowości polegał na takim pomyśle, to że powinien być jeden bank, że skoro te banki nie konkurują, to po co tyle. Przecież jeden powinien być. To polegało na tym, że w latach 50- tych NBP stopniowo wchłaniał banki lub przejmował ich funkcje i to zmierzało w stronę takiego modelu, że docelowo ma być jeden bank - NBP. To, że NBP w ten sposób puchł, wcale nie oznaczało, że rósł jego zakres władzy. Wręcz przeciwnie - to prowadziło do ograniczenia tego marginesu niezależności, jaki miał przedtem. Od 54 roku stało się normą, że prezes NBP jest jednocześnie ministrem finansów. No to, jeśli prezes NBP jest jednocześnie wiceprezesem rządu, to nie można mówić o niezależności NBP od rządu, bo NBP stał się po prostu kawałkiem ministerstwa finansów. W 1950 roku, kiedy zrobiono wymianę pieniądza, to zniesiono kartki. Teraz był porządny pieniądz, miała być porządna waluta, w związku z tym zniesiono system kartkowy. Ale zaraz potem wybuchła wojna koreańska i okazało się, że ten zabieg deflacyjny wcale nie ustabilizował waluty. W związku ze zbrojeniami doszło do warunków inflacyjnych, nawet w warunkach, gdzie państwo kontroluje ceny, to nie bardzo jest nad czym panować, to w latach 51, 52, 53 były znów inflacje, 30-40% rocznie. W 1951 wprowadzono ponownie kartki. Ostatecznie ta fala inflacji została powstrzymana przez reformę cen w styczniu 1953. Wtedy podniesiono ceny przeciętnie o 42%i równocześnie zniesiono kartki. Odtąd rzeczywiście były już stabilne ceny przez dłuższy czas, a nawet doszło do tego, że w końcowej fazie planu 6 - letniego, kiedy była już faza konsumpcyjna, która starała się kokietować społeczeństwo, to były takie akcje, że władza przeprowadzała obniżkę. Propagandową obniżkę - mówiło się, że w związku z osiągnięciami przodowników pracy kiełbasa tanieje o 2%.

docsity.com

komentarze (0)
Brak komentarzy
Bądź autorem pierwszego komentarza!
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
Docsity is not optimized for the browser you're using. In order to have a better experience we suggest you to use Internet Explorer 9+, Chrome, Firefox or Safari! Download Google Chrome