Podejście do subiektywności, obiektywności i realności w fenomenologii Michaela Henry - Notatki - Filozofia, Notatki'z Filozofia. University of Gdansk
xena_90
xena_9021 March 2013

Podejście do subiektywności, obiektywności i realności w fenomenologii Michaela Henry - Notatki - Filozofia, Notatki'z Filozofia. University of Gdansk

PDF (146.0 KB)
4 strony
205Liczba odwiedzin
Opis
W notatkach wyeksponowane są tematy z zakresu filozofii: podejście do subiektywności, obiektywności i realności w fenomenologii Michaela Henry.
20punkty
Punkty pobierania niezbędne do pobrania
tego dokumentu
Pobierz dokument
Podgląd3 strony / 4
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.

Grzegorz Ciępka

Podejście do subiektywności, obiektywności i realności w fenomenologii

Michaela Henry.

Subiektywizm i obiektywizm są jednym z najbardziej rozbudowanych problemów

filozoficznych. Wydaje się wręcz, że każdy kto rozwija kwestie epistemologiczne i ontologiczne

musi się na pewnym etapie ustosunkować względem ich obu. Nie inaczej jest w filozofii, którą

uprawia Michael Henry. Z tą jednak różnicą, że zupełnie świadomie mierzy się on z problemem, na

dodatek uściślając i argumentując zupełnie przeciwnie do większości współczesnych tendencji.

W zasadzie fenomenologia Henrego zaczyna się tam, gdzie zostawił ją pełną nieścisłości i

kłopotliwych rozwiązań jej fundator Edmund Husserl. Jak wielu przed nim, francuski myśliciel

próbuje doprowadzić do końca ten subiektywistyczny zwrot jaki dokonuje się w filozofii od

Kartezjusza, przez fenomenologię i egzystencjalizm. Henry dokonuje doprecyzowania w tym

zakresie głównie w sposób, który filozofii najbardziej przystoi, a mianowicie poprzez

bezzałożeniowe spoglądanie na to „jak”1 rzeczy się mają, a głównie jak się pokazują.

Wychodząc od fundatorskich zasad fenomenologii czyli: 1. Tyle bycia ile ukazywania się, 2.

Źródłowa naoczność prawomocnym poznaniem, 3. Z powrotem do rzeczy samych oraz 4. – dodana

później przez Mariona – „Ile redukcji tyle donacji”. Henry radykalizuje te zasady analizując ich

wewnętrzne aporie i nieokreśloność. Dochodzi do wniosku, że fenomenologia „klasyczna”, jak ją

nazywa nie rozdzieliła w fenomenie tego co się fenomenalizuje oraz fenomenalności jako takiej.

Przedmiotem fenomenologii jest to właśnie co nazwać możemy fenomenalnością czystą, a w której

to dopiero osadza się metoda rozjaśniająca rzeczy same, doprowadzająca do ich oczywistości.

Metoda fenomenologiczna jest „systematycznym realizowaniem procesu intencjonalnego”2.

Właśnie o tą intencjonalność rozbija się sprawa z problemami fenomenologii. Henry zauważa, że

tak długo, jak dociekania pozostają na gruncie intencjonalności, a więc relacji podmiotowo-

przedmiotowej, ek-statycznego horyzontu3 tak długo nie można mówić o fenomenalności jako

takiej, jako źródłowej. Intencjonalność jest rozumiana w klasycznej fenomenologii jako

skierowanie świadomości podmiotu na przedmiot, naświetlenie przedmiotu, w celu nadania mu

sensu4. Henry w myśl konkluzji wynikającej z analizy pierwszej i trzeciej zasady fenomenologii

1 „Fenomenologia pyta nie o rzeczy, lecz o sposób, w jaki one się nam pokazują, o «Jak» ich manifestowania się i

objawiania.”, Michael Henry, O fenomenologii, Warszawa 2007, s. 189. 2 Tamże, s. 147. 3 Heidegger nazywa ek-stazą horyzont zewnętrzności w którym operuje świadomość na gruncie intencjonalności. 4 [Intencjonalność] w: Słownik filozofii, wyd Zielona sowa, Kraków 2006. s. 106.

nazywa intencjonalnością „zamianę relacji ukazywania się, na byt”5. Faktycznie znaczy to tyle, że

gdy mamy dane dwa królestwa ukazywania się i bytu i choć pierwsze (w myśl pierwszej zasady)

rozciąga się także na drugie, o tyle przedmioty drugiego zajmują miejsce czystej fenomenalności

przynależnej królestwu ukazywania się. Byt ukazuje się w ukazywaniu, ale też rości sobie prawo do

ukazywania się jako ukazywanie. Tym samym fenomenologia błędnie zajmuje się nie ukazywaniem

jako takim, ale bytem, który zajmuje jego miejsce. Henry nazywa tą zamianę ukazywania się na byt

„gwałtownym odwróceniem się ku zewnętrzności”. Zewnętrzność jednak ma tą nieprzezwyciężalną

trudność, że coś co ukazuje się jako ek-statyczne nigdy nie będzie spełniać zasad fenomenologii,

gdyż bycie w stosunku do ukazywania się pozostaną w nim w obojętności tak mocnej, że nie można

będzie ich utożsamić, redukując do ukazywania się.

Intencjonalność, aby spojrzeć na ukazywanie się musiałaby być zdolna do spoglądania sama

na siebie, dlatego że aby coś widzieć, musi przyjąć dystans. W klasycznej fenomenologii oznaczało

to nic innego, jak wytworzenie kolejnej intencjonalności spoglądającej na pierwszą. Powoduje to

regres w nieskończoność. Do objawienia intencjonalności niezbędny jest inny sposób.

Henry przypomina jednak, że sprawa jest nierozwiązywalna tylko dlatego, że nie

przeprowadziliśmy do końca redukcji o której mówi czwarta zasada. Jeżeli bowiem

zradykalizujemy redukcję do tego stopnia, że zapytamy, w czym jest osadzona sama

intencjonalność, czyli innymi słowy ustawimy się poza relacją podmiotowo-przedmiotową, to

znajdziemy się w wymiarze absolutnej immanencji, w której nie ma już rozdzielenia, a tym samym

każde ukazywanie się – które nie może być już tak nazywane ze względu na brak dystansu

ukazywanego i oglądającego – jest tu tożsame z byciem. Tym samym całe bycie zawiera się w

doświadczaniu siebie samego, w autoafektywności. Ten stan (a raczej kondycja) jest wg Henrego

prawomocnym, który powinien nazywać się życiem.

Tylko na poziomie radykalnej immanencji, a więc życia możemy szukać ugruntowania dla

intencjonalności. Henry powtarza za Marxem „To nie świadomość określa, życie, ale życie określa

świadomość”6. Życia nie jesteśmy bowiem świadomi w sensie relacji podmiotowo-przedmiotowej,

gdyż życie jest tożsame z naszym najgłębszym wymiarem i siłą tego nie może być ustawione w

oglądzie świadomościowym. Jest niewidzialne dla światła intencji, gdyż to ono jest tym okiem,

które nie może być oglądane przez siebie. Przy czym oko jest tu niezręcznym przykładem, gdyż

życie jest niewidzialne nie w znaczeniu nieoglądane aktualnie, ale w nieoglądalne w ogóle,

niemożliwe do postawienia w miejscu przedmiotu.

W tej sytuacji króluje subiektywizm, gdyż każda sobość, która z konieczności musi być

indywidualna jest podmiotem, gdyż w niej znajduje się życie, ona jest żywa. Nie jest to jednak

5 O fenomenologii..., s. 150. 6 Tamże, ss. 69-70.

podmiotowość, która jest elementem sporu obiektywizmu z subiektywizmem. Podmiotowość jako

taka pojawia się dopiero w świecie przedmiotów do których mogłaby być odniesiona. Sobość jest

zaś podmiotowością z sensie „żywego ciała” (fr. char), które jest miejscem zakorzenienia się

wszystkich możliwych władz – miejscem najbardziej możnościowym, pasywnym. W nim mają

swoją genezę wszystkie władze jako takie „widzenie”, „chwytanie”, „myślenie”. Te władze nie są

dane sobości jako rzeczy, których mogłaby się pozbyć, są jej dane absolutnie, bezdyskusyjnie (bez

możliwości odmowy). Władze dają się razem z życiem, od życia absolutnego.

Dla Henrego to właśnie jest kraina realności7. Ten ożywiony zbiór władz, który można by

nazwać ludzką duszą. Realność znajduje się w myśli Henrego właśnie w tym miejscu, ponieważ

jest to rozwinięcie koncepcji, którą wg niego niesłusznie porzucił Kartezjusz. Temu ostatniemu

udało się bowiem zanegować wszystko, by dość do ledwo uchwytywalnej władzy „myślenia jako

takiego”, niezależnego od tego co jest myślanym. Co więcej, Kartezjusz zdawał sobie sprawę, że w

taki sposób sprowadzić do samej siebie można by niemal każdą działalność.8 Odstąpił on jednak od

sformułowania koncepcji ciała żywego i pozostał, przy określeniu duszy jako miejsca tylko

myślenia.

Życie i jego władze są tym w co nie da się zwątpić. Stanowią podstawę, a więc najgłębszą

realność. Czy może być wszak coś bardziej realnego nić coś, co nieustannie samo się narzuca i

czego nie da się pozbyć. Fenomenologia Henrego odwraca to zwyczajowe przypisanie

obiektywności realizmu. Krytykuje on zresztą Galileusza za to, że ograniczył naukę do

obiektywnych sądów i stąd zrujnował całą biologię9, która zajęła się tematami fizyki. Realność

powinna pozostawać po stronie, w po której występuje jakieś stałe, niezawisłe bycie. Nie można

jednak powiedzieć, że przedmioty istnieją realnie, gdyż same siebie nie doświadczają, a jedynym

warunkiem ich bycia jest postawienie ich w świetle intencjonalności. Bez życia nie byłoby jednak

żadnej intencjonalności, dlatego też nic nie mogłoby dawać bytom ich zasady istnienia.

Kiedy w radykalnej redukcji zanegujemy wszystko, nawet byt, to cały czas pozostanie

jeszcze to „coś” będzie możliwe, będzie samoobjawianie życia10. Realność zostaje się osadzona nie

w bycie, tylko w byciu bytu, które znajduje się po stronie życia.

Treść [świata] jest tylko obiektywizacją życia, w ten sposób, że „rzeczywistością” tej treści jest samo

życie, podczas gdy jej prezentacja światowa jest tylko jakąś reprezentacją, „fenomenem” tego życia w

sensie tego, co nie zawiera rzeczywistości.11

7 „(...) w życiu wszystko jest realne, tak jak wszelka realność utrzymuje się w życiu.”, Tamże, s. 185. 8 „(...) jest całkowicie możliwe twierdzenie, że «Ja chodzę, więc jestem» pod warunkiem, że rozumie się przez to

bezpośrednie doświadczenie chodzenia.” Tamże, s. 205. 9 Tamże, s. 188. 10 Tamże, s. 139. 11 Tamże, s. 161.

Byty bez jakiegoś życia, które nadaje im bycie pozostaną w nieokreśloności (aporii), gdyż „będąc”

bytem nie będą wcale.

Odsłanianie odsłania, odkrywa, „otwiera” ale nie tworzy. Tym sposobem odkryty zostaje ontologiczny

niedostatek ukazywania się świata, niezdolnego do ustanowienia samo przez się rzeczywistości.12

Krytyka subiektywizmu wg Henrego jest słuszna jedynie wówczas, gdy przez subiektywizm

rozumiemy podmiot umieszczony w świecie (horyzoncie ek-statycznym). Tak długo jak

przyjmiemy istnienie innego sposobu naoczności niż intencjonalny, tak długo poznanie

subiektywne będzie niepodważalne w myśl drugiej zasady fenomenologii. „(...) w oparciu o żywą

subiektywność budowane są rzeczywistości ekonomiczne , które służą jej za obiektywne

odpowiedniki.”13 Liczba mnoga wskazuje tutaj na to, że nie ma jednej słusznej obiektywności.

Henry przywołuje za Marxem, że świat (ekonomiczny) nie ma realności, ale jest wytworem

„Tajemnego laboratorium tworzenia”.14 Tak naprawdę wszystko co jest jakimkolwiek „aktywnym”

elementem nie może być realne, gdyż nie należy do życia. Nawet kategorie są tylko intelektu są

tylko przedstawieniem którego przyczyną jest życie, ponieważ nie należą one do sfery możności, do

tego fundamentalnego „Ja mogę”. Nie są tym samym czymś obiektywnie prawdziwym.

Z drugiej strony tak jak w większości wypadków mówimy „obiektywne” o czymś czemu

chcemy przydać obowiązywalności, tak w filozofii Henrego powinniśmy mówić o subiektywności.

Subiektywność jest bowiem w nowej fenomenologii czymś, co jest najwyższym kryterium

„trwałości”. Bardzo często bowiem walka o obiektywność jest walką o niezmienność tego, co

obiektywne. Życie jakie przedstawia Henry jest jednak czymś, co pod względem niezmienność

rozumianej jako niezbywalność jest czymś o najwyższym poziomie gwarancji. Życie jest bowiem

pasywne wobec własnego napędzania siebie.

12 Tamże, s. 96. 13 Tamże, s. 90. 14 Tamże.

komentarze (0)
Brak komentarzy
Bądź autorem pierwszego komentarza!
To jest jedynie podgląd.
Zobacz i pobierz cały dokument.
Docsity is not optimized for the browser you're using. In order to have a better experience we suggest you to use Internet Explorer 9+, Chrome, Firefox or Safari! Download Google Chrome