Trawestacja wątków neoplatońskich w prelekcjach Adama Mickiewicza - Filozofia - Część 2, Notatki'z Filozofia
Aleksander88
Aleksander8815 lipca 2013

Trawestacja wątków neoplatońskich w prelekcjach Adama Mickiewicza - Filozofia - Część 2, Notatki'z Filozofia

PDF (178 KB)
9 strona
733Liczba odwiedzin
Opis
Notatki z historii dotyczące trawestacji wątków neoplatońskich w prelekcjach Adama Mickiewicza; Bóg i żywioły. Część 2.
20punkty
Punkty pobierania niezbędne do pobrania
tego dokumentu
Pobierz dokument
Podgląd3 strony / 9
To jest jedynie podgląd.
3 shown on 9 pages
Pobierz dokument
To jest jedynie podgląd.
3 shown on 9 pages
Pobierz dokument
To jest jedynie podgląd.
3 shown on 9 pages
Pobierz dokument
To jest jedynie podgląd.
3 shown on 9 pages
Pobierz dokument

hasłami nacjonalistycznymi. Po raz pierwszy idea ta wystąpiła w powstaniu listopadowym w

haśle sformułowanym przez wieszcza Adama „Za naszą i waszą wolność” 22

. Kolejnym z

podstawowych elementów decydujących o narodowej odrębności była narodowa tradycja.

Rozumiano ją dwojako: jako mistyczny związek wspierających się wzajemnie pokoleń

żywych i umarłych (część II „Dziadów”) oraz historycznie, jako skarbnicę narodowych

wartości (narodowych mitów) pozwalających na zachowanie tożsamości narodowej w okresie

niewoli (część III „Dziadów”). Głównym obrazem odrębności była kultura duchowa,

wcześniej traktowana jako zabobon, o charakterze pogańskim, słowiańskim i północnym.

Ciekawym elementem wizji świata była natura. Romantycy odkryli „duszę natury”. Naturę

rozumieli jako byt pierwotny, tajemniczy, uduchowiony, wiecznie żywy i tworzący. Świat

składał się z mnóstwa elementów, które łączyły tajemnicze wątki, które w całości składały się

na nieskończony kosmos. Człowiek był rozumiany jako „kwiat” natury, a zarazem jako

mikrokosmos. Odkrywamy tu wątki pitagorejskie ładu oraz wątek całości platońskiej, w

której na sposób plotyński partycypuje cały świat. Równoznaczny wymiar ma dotarcie do

własnego wnętrza, czyli do głębi własnej duszy z dotarciem do istoty natury. Natura jako twór

żywy i czujący nawiązuje nieustannie kontakt z człowiekiem za pomocą tworzonych przez

siebie zjawisk – symboli. Swą tajemnicę ujawnia przez materialny kształt zjawisk i

wytworów. Zrozumieć naturę i wyrazić jej sens można tylko za pomocą jej własnego

„języka”, a więc przez poetycki symbol, a nie naśladowczy opis. Dla Platona sztuka

naśladowcza mogła tylko kopiować istniejące w świecie przedmiotów rzeczy, które i tak były

z kolei zaledwie odbiciami idei. Poeta przemawiający boskim językiem, za pomocą poezji,

tak jak w romantyzmie, mógłby wyjątkowo egzystować w jego „Państwie”. Pozostali artyści

naśladujący zjawiska, czyli trudniący się sztuką mimetyczną 23

nie mogliby ujrzeć nawet

cienia prawdy. Poeta zawdzięcza wszystko poetyckiemu symbolowi, który jest

najdoskonalszą formą ujawniania istoty rzeczy. Sama natura pojmowana była dla człowieka

optymistycznie, jako pustelnia, w którą można uciec by odnaleźć samego siebie. Jeśli

jednostka nie może znaleźć pomocy ani w społeczeństwie, ani samotnie zmuszony jest

cierpieć. Sama poezja traktowana była jako absolut, wszechpotężna siła twórcza.

Przypomnijmy sobie tajemniczy głos „wnętrza” występujący u Sokratesa. W ten sposób

Platon i Mickiewicz zacierają przedziały między poezją, a naturą, między mitem, a rozumem,

literaturą, a życiem.

Sam moment objawienia poezji traktowany jest na sposób mistyczny, mianowicie jako

ingerencja Boga. Jeśli człowiek, część natury boskiej czerpie od Boga siłę twórczą, potocznie

zostaje obdarzony darem to może to służyć temu, aby poprzez soją twórczość mógł się z Nim

kontaktować, albo przemawiać w Jego imieniu. Kwestią wyróżniającą bohatera

romantycznego jest umiejętność rozpoznawania języka, którym przemawia do nas natura, czy

historia, a komunikowane treści „spirytualne” wyrażał w sposób symboliczny. Oczywiście

drogą do osiągania takowych treści jest kontemplacja, rozumiana podobnie w średniowieczu

jak w dziś. Kolejnym dramatem bohatera jest ubrać w słowa przeżycia metafizyczne osiągane

za pomocą poezji. Nie chcąc popaść w niechlubny mimetyzm romantycy podkreślali

kreacyjny charakter poezji. Dzieło literackie było, więc tworem swobodnej, bezgranicznej w

swoich możliwościach poznawczych i kreacyjnych wyobraźni poety. Mickiewicz posunął się

nawet do stwierdzenia na wykładzie w 1842 roku, „że najwyższe pojęcia filozofii

spirytualistycznej można wyjaśnić językiem potocznym”.

Literatura nosząca znamiona poznawcze miała spełniać, więc ambitne zadania, a szczególnie

w stosunku do narodu, któremu miała objawiać „prawdy żywe”. Poprzez wskazywanie

odpowiednich ideałów miała pomagać narodowi w „poznaniu się w jestestwie swoim”.

Rzeczywiście po powstaniu listopadowym literatura zaczęła kształtować świadomość

narodową. W celu zbliżenia literatury do życia nastąpiła sekularyzacja estetyki rozumiana

jako wprowadzenie do sztuki motywów ludowych jak i nawet wulgaryzmów oraz

synkretyzacja gatunków literackich. Uzasadnienie tego znaleźć można było u Shakespear’a,

Dantego oraz wybitnych twórców epoki jak Goethe i Schiller. Twórczość nabrała charakteru

fragmentarycznego, co miało przyczynę w tym, że nie sposób było ująć całości kosmicznej

jedności. Tak literatura stała się kosmopolityczna, przekraczająca bariery społeczne, a nawet

„dla ludu” co nazwać musimy demokratyczną.

2.5 Bóg

Od okresu drezdeńskiego coraz bardziej Mickiewicza fascynuje i wciąga literatura

mistyczna. Staje się też ona źródłem twórczej inspiracji, znajdując bezpośredni wyraz w

pięknych dystychach „Zdań i uwag”. Ich naczelną relacją jest indywiduum – Bóg. Bóg ów nie

jest tylko bytem zewnętrznym i transcendentnym. Znajduje się on na dnie duszy ludzkiej i jest

bezpośrednio uchwytny w przeżyciu wewnętrznym. Unia ze Stwórcą nie wymaga, więc

pośrednika. Dokonuje się ona w heroicznej samotni pracy duchowej. Dokonuje się ona w

heroicznej samotni pracy duchowej. Pragnieniem człowieka jest komunia z Bogiem, która

spełnia się w nieustannym wysiłku jednoczenia, poprzez który człowiek podąża ku Bogu i

usiłuje się weń wcielić, pogrążając Go we własnej duszy. „Realizacja” Boga w człowieku jest

konsekwencją swobodnej decyzji i autonomicznego wysiłku. To od człowieka zależy, czy

ową możliwość przekształci w rzeczywistość. To, czy Stwórca jest z człowiekiem i go

wspiera zależy od samego człowieka, wysiłku, który można powiedzieć, Go określa. Wysiłek,

aby „wziąć bóstwo w siebie”, zrównując się z Chrystusem, stanowi cel ludzkiej egzystencji,

cel zasadniczo osiągany w wymiarach ludzkich możliwości. Człowiek jest zdolny do

przekroczenia czasu, ale tylko na drodze skierowania się ku Bogu. Owej mistycznej potędze

może też towarzyszyć odczucie potęgi. W przeżyciu mistycznym dochodzi do głosu napięcie

między pragnieniem zjednoczenia się z bóstwem, a wyrazistą świadomością osobowej

integralności.

3. Żywioły u Mickiewicza

3.1 Wstęp do części pracy poświeconej żywiołom

Szukanie źródeł naturalnych inspiracji Mickiewicza powinno się zacząć od Fichtego 24

,

który paradoksalnie nie stworzył żadnego zwartego filozoficznie systemu przyrody. U niego

filozofia była właściwie przeciwieństwem przyrody, gdyż skupiał się na pojęciu bytu.

Filozofia ta odwróciła naturalny porządek: w niej ideał miał pierwszeństwo nad

rzeczywistością, czyn przed substancją, podmiot przed przedmiotem, jaźń przed światem

zewnętrznym, wolność przed koniecznością, wola przed rozumem. Właśnie to odwrócenie i

przyznanie pierwszeństwa jaźni, ideałowi, spowodowały, że idealizm ten był bezużyteczny

dla romantyków i było to impulsem do stworzenia wykładni przyrody u Schellinga 25

. W

romantyzmie myśli staną się „ideami”, a zarazem materialnymi refleksami natury, z kolei

poszczególne elementy krajobrazu, przestrzeni, postrzegane będą przez romantycznego

twórcę jako kumulacje jaźniowości, rodem z systemu Fichtego właśnie.

Dla Schellinga największą zagadkę stanowiła przyroda i ona dawała mu najwięcej materiału

do badań. Dla niego tylko wyznawczy stosunek do natury, całkowita afirmacja pozwalała na

zbliżenie się do tajemnicy. Rola filozofa powinna polegać na przekraczaniu granic natury i

odkrywać inny wymiar: senny, skomplikowany i pozostający w tragicznych zależnościach

egzystencjalnych. Filozofia zatem, winna być stale otwarta na nowe rozwiązania. Wszystko to

ma jeden cel – maksymalnie możliwe zbliżenie do elementarnych sił (żywiołów) przyrody.

Bachelard mówi, że to „owa tęsknota Schellinga za zjednoczeniem z naturą, to nic innego jak

„dążenie”, by przezwyciężyć rozdwojenie i odnaleźć się w jedności i z naturalnym żywiołem,

by wyjść poza obcowanie ze światem za pomocą refleksji i dyskursywnych form poznania,

obcować z naturą – absolutem bezpośrednio, intuicyjnie (...)”. Widać teraz bliskość jego

poglądów na widzenie świata z Mickiewiczem, jak i Słowackim, Goethem, czy Schillerem. W

jego wizji kosmosu byt materialny ulega spirytualizacji. Nie ma opozycji przyrody i ducha.

Całość dynamicznie ujętej rzeczywistości przyrodniczej w swej ostatecznej podstawie nie ma

charakteru materialno – przedmiotowego, lecz jest w istocie swej życiem, wiecznym

stawaniem się, nieustannym się, nieustanną ekspansją ku wykształceniu się absolutnego

organizmu, obejmującego całość rzeczywistości materialnej. Przyrodniczy proces

nieustannych metamorfoz jest, więc „odyseją ducha”. Przyroda jest zatem w rzeczywistości

duchowym procesem, aktywnością samą, która produkuje rzeczy, przedmioty, cząstkowe

formy egzystencji całości. Mają one trwałość ułomną, wyznaczoną przez określoność

przestrzeni i czasu, całkowicie zawisłą od pierwotnej energii i natury tworzącej (natura

naturans). Momenty stabilizacji pierwotnego dynamizmu uniwersum są wynikiem

hamowania pierwotnej siły twórczej, stanowiącej jego właściwą esencję. Z kolei Hegel 26

sprowadza znowu żywioły na teren mechaniczny. Niestety nie potrafił on ich zaprzęgnąć w

sposób jasny do swojego systemu i stanowiły one u niego tylko tło dla wykazania np.

nadrzędności ducha nad materią. Jednakże nawet sam Hegel nie używa pojęć żywiołów

elementarnych, a lepiej się czuje w świecie pojęć idealnych, a zatem pośrednio jest pod

wpływem Platona, gdzie duch i byt stają się doskonałymi zmiennikami wielu określeń ze

świata przyrody czy natury. Jest to tendencja ogólna dla całej filozofii przychodzącej po

Heglu. Trudno się dziwić, że literaturoznawcy opisując krainy naturalne epoki romantyzmu

sięgają do formuł żywiołów powstałych jeszcze w czasach starożytnych – do definicji od

Talesa po Empedoklesa.

Bachelard, którego rozumieniem żywiołu się tu zajmę, ponieważ uważam że u

Mickiewicza mamy z takowym do czynienia, twierdził zatem, że marzenie, czy wyobraźnia

poetycka jest strefą, w której działają „kompleksy kulturowe”, strefę pośrednią między

świadomością, a głębszymi pokładami nieświadomości. Rozróżniając w wyobraźni aspekt

materialny, dynamiczny i formalny, zajmował się głównie pierwszym i drugim. W

szczególności uzasadniał, że wyobrażenia tradycyjnych żywiołów (ogień, woda, powietrze i

ziemia), mające podkład archetypowy, stanowią dominanty różnych typów wyobraźni

poetyckiej i mogą być podstawą ich systematyki. Dajmy przykład – w badaniach nad historią

chemii Bachelard odkrył, ze najpierw ogień był postrzegany jako istota żywa, czynna i

seksualna. Ogień był więc zakazany i upragniony, podobne wrażenie odnosiło się w

kompleksie Prometeusza 27

. Jeśli przyjąć za zasadne powiedzenie, że człowiek jest punktem

przecięcia się czterech form dynamicznej materii, w którym zaczyna się wzajemne

przeciwstawienie się pierwiastków materialnych, to może próba Bachelarda szukania

fenomenologicznych determinant obrazów i prób zajęcia możliwie obiektywnego stanowiska

wobec czterech intuicyjnych zasad kosmogonii była słuszna, a przynajmniej jej wyniki godne

zainteresowania.

3.2 Woda

Od dawna wyobraźnia stanowiła przęsło między realnym obrazem, a marzeniem.

Poetą dla Diltheya 28

jest ktoś, kto niesie w sobie określone sprzeczności i kto potrafi je

dostrzec i w ich obrębie dokonuje określonych czynności myślowych. Poetą jest zatem ktoś,

kto szuka wyrażenia tego co rodzi się w jego wyobraźni za pomocą słów. W tych

poszukiwaniach człowiek bliski jest pierwotnym twórcom mitów i pierwotnym wierzeniom.

Wyobraźnia nie jest czymś stałym – jest istnieniem w formie migotania, istnieniem które

domaga się impulsu. Zaletami imaginacji jest to, że możliwe w niej są błyskawiczne zmiany i

zamiany desygnatów znaczeniowych i nie przynosi to szkody dla rzeczywistości. Co by tu

dużo mówić o niej jest ona tylko abstrakcją. Nie należy jednak za to jej wartości

deprecjonować. Osobiście uważam, że jest ona niezbędna.

Czesław Zgorzelski 29

pokusił się na spojrzenie na poezję Mickiewicz jako na strukturę.

Dochodzi on do wniosku, że duża część jego prac ma podłoże realistyczne. Konstatuje, że

nasz wieszcz stara się naturę naśladować. To w takim kontekście Zgorzelski mówi o „dążeniu

do powiązania w widzeniu poetyckim ziemi i człowieka, zjawisk z życia przyrody i zjawisk z

życia psychicznego”. Żywiołowa, mająca swoje korzenie w swoistej organicznej

metempsychozie (wpływ orfizmu w wątkach platońskich), siła poezji autora „Dziadów”

skłania „do oglądania świata w jakiejś organicznej jedności, która tym co ludzkie, obdarz

wszystko, cokolwiek wokół nas żyje. I odwrotnie. Widzi człowieka w więzach analogii ze

zjawiskami natury.” Oczywiście nie tylko. Metoda liryczna czyni też z przedmiotu niezwykłe

zjawisko. Sposób obrazowania Mickiewicza nie jest jednolity. Świadczy to o jego ogromnych

możliwościach percepcyjnych i audiowizualnych. Poeta ujmuje wartości psychiczne w

kategorie zmysłowe, tak aby czytelnik mógł „poczuć” się zaangażowany w to, co przeżywa

podmiot liryczny. Wieszcz Adam w wielu swych wierszach posługuje się wyobraźnią

pierwotną, tzn. potrafiącą rozszczepiać żywioły i substancje elementarne. Jego liryką rządzą

żywioły elementarne i poeta, przeistaczający się często w Demiurga – władny jest sterować

owymi siłami.

Poezja Adama Mickiewicza, to kraina szczególnie zasobna w wodę. Poeta zachwyca

się nią w najróżniejszych stanach skupienia. Czyni to w zachwycie nad przedziwną siłą wody,

nad jej tajemnicą, tak jak nad tajemnicą każdej substancji, z którą człowiek obcuje. I tak

pierwszą z form może być rzeka, konkretniej rzeka jego młodości, czyli Niemen. Wyraz ku

temu można znaleźć w wierszu „Do Niemna”. Woda ma tu „studzić niespokojne serce”, a

także dać ochłodę ciału. Wejście do rzeki w mitologiach wiązało się z wyższym

wtajemniczeniem. Woda jako powiernik łez poety to też nośnik jego bólu i żalu, choć przede

wszystkim występuje jako miejsce pierwszych wtajemniczeń. Obecność wody w

porównaniach i opisach lirycznych Mickiewicza ma charakter uniwersalny – wiąże się z

tęsknotą za czasem, który przepadł na zawsze, za Niemnem, który nigdy już nie będzie tym,

czym był i nigdy nie da już mu tego, co dawał na początku wstydliwie odsłaniając.

Rwąca bądź leniwie płynąca woda, oprócz tego, że występuje w licznych porównaniach i

szerokich obrazach z rzeką w centrum np. w balladzie „Rybka”. Jeśli przytoczyć liryk

lozański „Nad wodą wielką i czystą...” stwierdzimy, iż jej przeznaczenie przypomina

przeznaczenie poety. Jezioro występuje w balladach „Świtezianka”, „Świteź” i „Rybce”.

Wszystkie opierają „dziwność” romantyczną fabuły na cudowności przeobrażeń wiążących

człowieka z przyrodą. Wszystko tutaj zdaje się drażnić wyobraźnię, wszystko zdaje się być

przyporządkowane owej wodnej, często podwodnej krainie. Woda jest strażniczką tajemnicy i

jeśli poeta tego chce, odsłania przed nim swe przepastne tajniki. Wyobraźnia Mickiewicza

bardzo często ucieka do świata podwodnego. Świat ten intryguje romantyczną wyobraźnię

autora. Owa groza i niedostępność tego świata powodują, że poeta za wszelką cenę pragnie go

spenetrować. Nie może jednak inaczej tego dosięgnąć, jak wypuszczając tam swoich

poetyckich posłańców. W „Rybce” wyobraźnia jest surrealistyczna, jak zauważył Mieczysław

Jastrun, bo karze się bohaterce ballady transformować raz w cudowną rybkę, a raz w rusałkę.

Dodatkowo pełni ona rolę wabiącą poetę do świata nadrealnego. Jezioro i jego spokojna tafla

jest lustrem magicznym i mistycznym. Wspaniałym hymnem jeziora i wody jest wiersz bez

tytułu zaczynający się od słów: „Nad wodą wielką i czystą”. Liryk ten stanowi – jak pisze

Zgorzelski – coś w rodzaju programowego wskazania wyrastającego z praw rządzących

naturą świata. Szerzej zauważa Marian Maciejewski zmierza do sformułowania wniosków

filozoficznych jak obiektywne stwierdzenie stanu w przyrodzie, drugi formułuje prawa natury

rozeznane myślą człowieka. W ostatnim wersie akcent przeniesiony jest na autorefleksję

podmiotu. Dokonała się ona przez relację z żywiołem (woda), przyrodą „ziemi” (skały) i

przyrodą nieba (obłoki). Biorąc pod uwagę umiejscowienie „ja” lirycznego w „kosmicznym”

niemalże zasięgu i wyznaczenie w tych relacjach dopiero celu istnienia, trzeba stwierdzić

maksymalistyczne ambicje w podejmowaniu problematyki.” Te maksymalistyczne czy

uniwersalne ambicje charakterystyczne są dla całej „naturalnej” kosmogonii zawartej w

poezji Mickiewicza. Zauroczenie Jeziorem Genewskim jest skądinąd całkiem zrozumiałe,

gdyż spędzał tam czas z rodziną, a ja byłem tam zeszłego lata i widok jest niezapomniany.

Kolejnym „wodnym” elementem poezji jest falowanie. Fala i myśl – tych pojęć poeta używa

zamiennie. Wyobraźnię poety zdominował w wieku dojrzałym, po młodzieńczej fascynacji

falą, obraz groźnych żywiołów. Owa falistość formalna sięga kosmosu, a powracając ku

lirycznym przestrzeniom, zdaje się ogarniać całą naturę psychiczną i kreowany świat

przyrody. Oczywiście powyższe zjawisko kojarzy się nam z morzem. To jeden z

najczęstszych żywiołów. Mickiewiczowska percepcja morza i przetworzenie jego obrazu

rozciągają się od prostego opisu głębin morskich do nieskrępowanych wizji i sennych

morskich miraży. Z pierwszym rodzajem przeżywania morza spotkamy się np. w wierszu Do

doktora, zaś drugi rodzaj postrzegania morskiego żywiołu odnajdziemy w upozorowanym

apokaliptycznie wierszu „Widzenie”. W „Widzeniu” morze staje się pretekstem do

rozwinięcia obrazu szerszego, do opuszczenia ram konkretu naturalistycznego i do zwrócenia

się w stronę kosmosu, ku przestrzeniom bezdennym, nieograniczonym, które tylko światło

jest w stanie przebiec. Tu morze i blask, mrok i den, ból i krzyk zdają się trwać na tych

samych prawach.

Morze i ocean to też powiernicy miłosnych skarg poety. Potrafi dzielić, ale i łączyć. Poeta

czasem podąża tropem kochanki, a czasem przyjaciela lub latającej ryby. Obraz morza tak

silnie zakodowany w pamięci poety, że wyobraźnia przenosi go nawet na przestrzenie,

zdawać by się mogło zupełnie morskim falom przeciwstawne – np. na wyschłe „Stepy

Akermańskie”. Szczególnie jednak upodobał sobie twórca naszej epopei narodowej

porównanie do sytuacji morskiego pielgrzyma - żeglarza. W dwóch wierszach o tym samym

tytule „Żeglarz” prowadzi jakby dialog z falami, skarżąc się na życie. Brak pozytywnego

rozwiązania zaciemnia dodatkowo optymistyczna, pozorna konkluzja. Żeglarz nie należy do

żywych, ani do umarłych, gdyż jest postacią symboliczną i ma znamionować wieczną

tęsknotę człowieka za morzem, za pełnią uczuć, wieczną jego walkę z morskim żywiołem i

destruktywnymi siłami natury. Motyw żeglugi znajdzie rozwinięcie w Sonetach krymskich,

które wymagają osobnego rozpatrzenia. W tych osiemnastu wierszach żywioł wodny spełnia

znacząca, często wiodącą rolę. W pierwszym z nich – „Stepach Akermańskich”

opowiadającym podróż na Krym akcentuje ową nieustanną obecność wody; zaznacza, że jego

podróż ma walor żeglugi i rozpoczyna się od umownego wpłynięcia do krain tyleż

rzeczywistych, co wyobraźniowych. W drugim sonecie „Cisza morska” – następuje przejście

ze świata osobowego do zewnętrznego. Odnosimy wrażenie zatapiania się w śmierci.

Szczególny sposób narracji jak i metafory personifikujące, które pozwalały na poetyckie

interakcje między wyobrażeniami o naturze i człowieku – oto znamiona strategii poetyckiej,

które zadecydowały o artystycznej nowości sonetów i sposobu opisowości w literaturze

polskiej. Stąd już tylko krok ku metafizyce i pojmowaniu oraz postrzeganiu natury w

ogromnych, panteistycznych panoramach. Juliusz Kleiner mówi o tym zjawisku, tak

„Uwielbienie natury przybierało charakter religijny, roztopienie się w jej kulcie było to

zlewanie się z Bogiem, który w niej żyje (...) zespolenie panteizmu z wiarą w osobistego

Boga (...) było jednym z naczelnych zagadnień w tej poezji, która objąć chciała wszechświat i

Boga” 28

. Pragnęła jednak też zwracać uwagę na metafizykę szczegółu jako swoistego sacrum

konkretu. Mickiewicz okrywając konkretność poetycką nie odkrywa konkretu. Podobieństwo

metafizyczne natury i człowieka zdaje się poświadczać romantyczne przekonanie o duchowej

jedności świata. Dlatego w najbardziej „skończonych” realiach świata widzialnego można

było dostrzec tajemnicę kosmosu i niejako powiew nieskończoności. Jest więc opisowość

Sonetów zbudowana na odkryciu konkretu, ale konkretu romantycznie pojętego, związanego

z metafizyką bytu. Woda jest łącznikiem poszczególnych ogniw materii i nośnikiem myśli.

Jest też wyznacznikiem istnienia.

Możnaby się spytać skąd wzięła się ta fascynacja wodą u Mickiewicza?

Miało na to wpływ niewątpliwie kilka czynników, z których nie wiem który mógł

przemawiać najbardziej. Po pierwsze w liceum nowogrodzkim uczeń dominikanów poddany

był rzetelnej nauce fizyki, nawet doświadczalnej, jak i hydrostatyki i botaniki. Wiedzę tam

zdobytą mógł pogłębiać na pierwszym roku studiów w Wilnie, gdzie ponownie fizyka

obejmowała programem nauki o ciałach w różnych stanach skupienia. Innymi powodami były

oczywiście doskonała umiejętność wyciągania wniosków z obserwacji, bystre oko, a także

wspominaną wcześniej zdolność porównawczą i kontaminacyjną jego wyobraźni.

Wodne inicjacje miały też efekt w jego podświadomości. Igranie z niebezpieczeństwem na

rzece jest pobudzeniem instynktów samobójczych, a jednocześnie lekceważeniem śmierci,

która zdaje się wabić.

Symboliczna strona poezji Mickiewicza odwołuje się bezpośrednio do mechanizmów ludzkiej

psychiki i do kulturowego pra – mitu, czyli prostego mitu, który kojarzony jest z bardzo

klarownym obrazem”. Np. śmierć głębinna jest to śmierć, która czai się przy każdym z nas.

Jezioro dla „ulubieńca” Seweryna Goszczyńskiego 29

jest symboliczne. Woda staje się

lustrzaną taflą, a poeta kontemplującym naturę widzem teatru. Dla niego „woda to materia

rozpaczy”. I tak musi być. Woda ta bowiem jest ujmowana podobnie jako „macierz wspólnej

troski”, czy „materia melancholii”, a te pojęcia współtworzące samą istotę romantycznego

źródła były wykorzystywane też przez Goethego, Schillera, Byrona, Poe, Emersona,

Whitmana, Poetów Jezior, Puszkina i Słowackiego tworząc więź psychiczną i kulturową.

Mickiewicz zdaje się szukać jądra mitu na drodze ciągłych, niekończących się poszukiwań i

nastawieniu wyobraźniotwórczym, dla której nie ma granic. Wyobraźnia można rzec w tym

krótkim podsumowaniu, jest zarazem w sobie i rzeką, i jeziorem i groźnym morzem. A jej cel

to odnalezienie istoty wszechrzeczy jak to czynili filozofowie jońscy, a czyni to Mickiewicz

metodą fenomenologiczną posługując się przy tym szerokim wachlarzem środków literackich

i filozoficznych, obracając się jednak cały czas w granicach romantycznych epoki nasyconych

mistycyzmem i naturalizmem. Mickiewicz charakteryzuje się przy tym subtelnością, która

przy obrazie śmiertelnego żywiołu potęguje tylko znaczenie liryki wieszcza. Droga zaś, po

której będzie zmierzał jest bardzo kręta, gdyż prowadzi ku senno – mrocznym przestrzeniom

tajemnicy istnienia, tajemnicy człowieka jako immanentnej cząstki natury.

3.3 Ogień

W młodości tym razem trzy wydarzenia mogły wywrzeć największe wrażenie i wryć

się w świadomość i określić charakter jego wyobraźni. Były to: pożar Nowogródka, śmierć

ojca i przemarsz wojsk napoleońskich w 1812 roku. Nadejście wojsk budziło w wyobraźni

ludzi obrazy ognia przynoszącego śmierć, a z kolei pożar Nowogródka mógł przypominać

poprzez swoje nasilanie się i gaśnięcie właśnie owo najpierw zbliżanie się, a później

oddalanie się walczących armii. W czasie pożaru Mickiewicz miał prawdopodobnie przejąć

się miarą zjawiska i wpatrywać się w nie przez całą noc, po czym napisać opis wierszem. Jest

to ważny impuls w jego życiu. Świadczy o pierwotnym charakterze doświadczenia dla

wyobraźni, jakby na powrót inicjacyjnym, zarówno transcendentnym, jak i immanentnym. W

owym przeżyciu to, co stanowi i funduje rzeczywistość postrzeganą, stało się zaczynem –

innymi słowy, materia stała się jakby podwaliną ducha, dała impuls, poruszyła i ukształtowała

– do tej pory tylko potencjalną lawinę wyobraźniowo – wizyjną, której końca upatrywać

należy pośród najwyższych osiągnięć ducha, filozofii i poezji europejskiej okresu

romantyzmu. Przed szczegółowym opracowaniem uwagę należy zwrócić na bogatą

różnorodność semantyki ognia.

Przyjrzyjmy się uważniej żywiołowi ognia w dwu powieściach poetyckich

Mickiewicza – „Grażynie” i „Konradzie Wallenrodzie”, gdyż te utwory pełne są naturalnego

żywiołu: dostrzec w nich można odbicie i działanie dziewiczej wyobraźni, wyobraźni

dziecinnej, czyli też pierwotnej. Pojawiające się w tych utworach cztery podstawowe żywioły

natury (ujęcie Empedoklesa) i wyobraźni (wg Bachelarda) są bardziej wyraziste niż w innych

utworach. Z tych czterech żywiołów najbardziej ekscytującym i „dręczącym” wyobraźnię

komentarze (0)
Brak komentarzy
Bądź autorem pierwszego komentarza!
To jest jedynie podgląd.
3 shown on 9 pages
Pobierz dokument