Wstęp do filozofii. Moduły z wykładów, Notatki'z Filozofia. Wyższa Szkoła Agrobiznesu w Łomży
jarq35
jarq35

Wstęp do filozofii. Moduły z wykładów, Notatki'z Filozofia. Wyższa Szkoła Agrobiznesu w Łomży

21 str.
25Liczba odwiedzin
Opis
Wstęp do filozofii. Moduły z wykładów zawierające podstawowe zagadnienia
20 punkty
Punkty pobierania niezbędne do pobrania
tego dokumentu
Pobierz dokument
Podgląd3 str. / 21
To jest jedynie podgląd.
3 wyświetlane ||| 3 wyświetlanych na 21 str.
Pobierz dokument
To jest jedynie podgląd.
3 wyświetlane ||| 3 wyświetlanych na 21 str.
Pobierz dokument
To jest jedynie podgląd.
3 wyświetlane ||| 3 wyświetlanych na 21 str.
Pobierz dokument
To jest jedynie podgląd.
3 wyświetlane ||| 3 wyświetlanych na 21 str.
Pobierz dokument
3_filozofia.indd

Nauka i wiedza

Wstęp 2 1. Nauka 3 2. Empiryzm metodologiczny 6 3. Empiryzm genetyczny 9 4. Racjonalizm 12 5. „Przewrót kopernikański” 15 Słownik 18 Bibliografia 21

2

Wstęp

Tym razem zajmiemy się zagadnieniami wiedzy i nauki. Skąd pochodzi nasza wie- dza o świecie? Czy można dowieść teorii naukowych? Co wyróżnia metody na- uki — czym różni się nauka od innych dziedzin, takich jak literatura, sztuka czy religia? Czym różni się dobre wyjaśnienie od złego? Wkroczymy zatem na obszar filozofii nauki, a także filozofii poznania, czyli epistemologii.

Wiedza może być odnoszona do wszelkich form poznania. Zwykle, mówiąc o wie- dzy, mamy jednak na myśli wiedzę nabytą, czyli zdobytą poprzez doświadczenie bądź naukę. Teorię, wedle której umysł ludzki jest w chwili narodzin podobny do niezapisanej tablicy, nazywa się empiryzmem. Empiryzm wiąże się z przekonaniem, iż poznanie ludzkie (zdobywanie wiedzy) jest możliwe dzięki pięciu zmysłom (po- znanie świata zewnętrznego) i introspekcji — analizie własnych procesów psychicz- nych (poznanie świata wewnętrznego).

Empiryzm przeciwstawia się z kolei racjonalizmowi i natywizmowi. W sporze o pochodzenie wiedzy racjonalizm upatruje naczelnego źródła poznania w rozumie, a ponadto zakłada możliwość istnienia poznania całkowicie niezależnego od do- świadczenia. Z kolei natywizm zakłada istnienie w umyśle ludzkim idei czy też cech wrodzonych (przykładem natywizmu może być więc idealizm Platona).

W kolejnych wykładach zajmiemy się: definicją nauki i falsyfikacji, empiryzmem genetycznym — rozstrzygającym problem genezy poznania, empiryzmem metodo- logicznym — broniącym tezy głoszącej, że poznanie prawdziwe zawsze oparte jest na poprzedzającym je doświadczeniu, racjonalizmem Kartezjusza i estetyką trans- cendentalną (epistemologią) Kanta.

3

1. Nauka

Nauka jest powszechnie uznawana za najwartościowszy oraz najefektywniejszy ze sposobów poznawania świata i przewidywania tego, co się może zdarzyć w przy- szłości. To wszak nauka przyczyniła się do rozwoju cywilizacji, wynalezienia le- karstw i narzędzi.

Oczywiście, nie wszystkie wynalazki naukowe przyniosły ludziom korzyści, trud- no jednak nie zauważyć, iż to właśnie nauka pozwoliła człowiekowi na podporząd- kowanie sobie w znacznym stopniu świata przyrody.

Metoda naukowa zakłada, że zanim zaufamy jakiemuś twierdzeniu, musimy przepro- wadzić odpowiednie testy i szczegółowo obserwować ich wyniki. Polega więc na rygorystycznym i bezstronnym zbieraniu danych, przeprowadzaniu eksperymen- tów oraz poprawnym (logicznym) uogólnianiu wniosków płynących z zebranych w ten sposób informacji. Nauka ma zatem za zadanie przedstawianie obiektyw- nych wyników, które mogą zostać potwierdzone przez każdego, kto zechce powtó- rzyć eksperyment.

Powyższy obraz metody naukowej łączy się z wiarą w wartość wnioskowania in- dukcyjnego. Indukcja to rozumowanie polegające na wyprowadzaniu wniosków ogólnych z przesłanek będących ich poszczególnymi przypadkami, ale także na wyprowadzaniu uogólnień na podstawie obserwacji i eksperymentów. Na przykład dokonanie wielu obserwacji różnych gatunków ssaków może nas doprowadzić do stwierdzenia, iż wszystkie ssaki są żyworodne.

Przeciwieństwem indukcji jest dedukcja, czyli wnioskowanie, w którym konkluzja musi być prawdziwa, jeżeli tylko prawdziwe są wszystkie przesłanki. Przykładem poprawnej argumentacji dedukcyjnej jest sylogizm, czyli wnioskowanie pośrednie ze zdań kategorycznych, złożone z dwu przesłanek, w których powtarza się ten sam termin i wynikającej z nich logicznie konkluzji, np. jeśli każdy człowiek jest ssakiem, a każdy ssak jest kręgowcem, to każdy człowiek jest kręgowcem.

O ile w przypadku dedukcji prawdziwość przesłanek gwarantuje prawdziwość wniosków, o tyle wnioski rozumowania indukcyjnego, zbudowane w oparciu o prawdziwe przesłanki, mogą być prawdziwe albo nie. Na przykład, jeśli znasz się trochę na zwierzętach, to na pewno wiesz, iż sformułowany wyżej indukcyjny wniosek — wszystkie ssaki są żyworodne — jest wnioskiem błędnym, istnieją bo- wiem ssaki (kolczatka i dziobak), które znoszą jaja, czyli nie są żyworodne.

A zatem ostrożnie z indukcją! Wartość indukcji będzie tym większa, im więcej roz- ważymy przypadków i im mniej uogólniający będzie nasz wniosek. Wystarczy je- den przypadek przeczący naszej hipotezie, by uczynić ją bezwartościową.

Próbą przezwyciężenia słabości indukcji jako metody naukowej był falsyfikacjonizm — zaproponowany przez Karla Poppera (1902–1994). Za kluczową kwestię uznał on odróżnienie nauki od wszelkich pseudonauk, takich jak alchemia czy astrolo- gia. Według Poppera nikt dotąd nie zdołał racjonalnie uzasadnić wnioskowania indukcyjnego, gdyż z dużej liczby jednostkowych przypadków w żadnym razie nie możemy wywnioskować uniwersalnej reguły — „Niewielkie znaczenie ma duża ilość białych łabędzi, które moglibyśmy zaobserwować, bowiem nie uzasadnia ona wniosku, że wszystkie łabędzie są białe”.

4

Dlatego też Popper zwrócił się w stronę metody dedukcyjnej polegającej na „spraw- dzaniu” teorii — ze sprawdzanej teorii można dopiero wydedukować szczegółowe twierdzenia, które następnie łatwo można eksperymentalnie przetestować. Pod- stawową cechą teorii naukowej musi być zatem możliwość zanegowania jej na dro- dze eksperymentu. Gdy wykażemy fałszywość jakiejś teorii, to musimy ją odrzucić albo przynajmniej zmienić. Co więcej, przyjmując taką perspektywę, zauważymy, iż zdania ogólne, pretendujące do miana teorii naukowych, znacznie łatwiej jest sfalsyfikować niż udowodnić.

Jednocześnie, jeśli żadna możliwa obserwacja nie mogłaby sfalsyfikować anali- zowanej przez nas teorii, to z pewnością nie mamy tutaj do czynienia z hipote- zą naukową. I tak na przykład zdanie: „Jutro spadnie śnieg albo i nie spadnie” z pewnością nie należy do domeny nauki, ponieważ nie istnieje zdarzenie, które mogłoby je obalić. Ale już zdanie: „W Łodzi deszcz pada w każdy pierwszy pią- tek miesiąca” spełnia wymogi prognozy naukowej. Jeśli w określonym przez nas czasie będzie padał deszcz, to oznacza to potwierdzenie teorii, wystarczy jednak jeden „pierwszy piątek miesiąca” bez deszczu, aby nastąpiło jej obalenie, czyli falsyfikacja.

Jako naukowcy musimy zatem zaczynać od teorii, a dopiero później przeprowa- dzać obserwacje, co oznacza, że nauka rozwija się na drodze prób i błędów. Teoria naukowa musi być więc możliwa do obalenia, a zarazem powinna stawiać kolejne prognozy.

Czy falsyfikacjonizm faktycznie dobrze tłumaczy rozwój nauki? Jak wiemy nie- wiele faktów empirycznych przemawiało w XVI wieku za heliocentryczną teorią Kopernika, a jeszcze na początku XX wieku astronomowie zdawali się ignorować fakt, że orbita Merkurego nie odpowiada przewidywaniom mechaniki newto- nowskiej. Gdyby więc uczeni zawsze postępowali zgodnie z postulatami Poppera, musieliby odrzucić wiele ze swoich najlepszych teorii. Falsyfikacjonizm nie wy- jaśnia bowiem w sposób adekwatny wielu znaczących punktów zwrotnych w hi- storii nauki.

Dopiero na początku lat sześćdziesiątych amerykański filozof Thomas Kuhn (1922– –1995) zaproponował ujęcie, które pozwoliło usunąć niezgodność danych histo- rycznych z postulatami metodologii nauk ścisłych. W znacznie większym stopniu niż Popper zwrócił on uwagę na społeczne i instytucjonalne uwarunkowania spo- sobu uprawiania nauki. Według Kuhna nauka funkcjonuje zwykle w ramach pew- nego systemu podstawowych założeń, zwanego paradygmatem, ale ma też fazy wy- jątkowe i rewolucyjne, kiedy stary paradygmat się załamuje i po jakimś okresie ry- walizacji zostaje zastąpiony nowym.

To właśnie obecność jednego paradygmatu (zbioru reguł) przyjętego przez wspól- notę naukową oddziela naukę od nie-nauki. Kiedy, dzięki eksperymentom, pozna- ne zostaną nowe aspekty rzeczywistości, niewpisujące się w ów paradygmat, to po- czątkowo są one traktowane jako niezbyt istotne anomalie. Jednak — jeśli takich świadectw i sprzeczności pojawia się więcej — musi to doprowadzić do wyłonienia się nowego paradygmatu tłumaczącego również najnowsze fakty i odkrycia. W ta- kiej sytuacji coraz więcej uczonych zaczyna porzucać stary paradygmat, zastępu- jąc go nowym, a zjawisko to określane jest mianem rewolucji naukowej. Czyli nauka rozwija się na zasadzie następujących po sobie przeskoków paradygmatu.

Ciekawym spojrzeniem na naukę jest stanowisko Paula K. Feyerabenda (1924–1994). Feyerabend w sposób przekonujący pokazał jałowość i problema- tyczność wielu teorii pretendujących do całościowego i porządkującego ujmowa- nia rzeczywistości. Zauważył, iż konfrontowanie teorii naukowych jedynie z da- nymi pochodzącymi z doświadczenia grozi dogmatyzmem, bowiem fakty, do któ-

5

rych odwołują się naukowcy, nie są wobec sprawdzanej teorii neutralne, co więcej — w ramach innej teorii mogłyby w ogóle nie uchodzić za fakty.

Dlatego też bronił „pluralizmu teoretycznego”, zgodnie z którym rzetelna ocena teorii naukowych wymaga nie tylko konfrontacji z wynikami doświadczenia, ale także z alternatywnymi założeniami teoretycznymi. A zatem nie powinniśmy od- rzucać niczego jedynie z tego powodu, że nie mieści się to w obowiązujących kano- nach racjonalności. W takim ujęciu to właśnie odrzucanie kanonów i paradygma- tów jest warunkiem rozwoju — „Bez chaosu nie ma wiedzy. Bez częstej rezygnacji z rozumu nie ma postępu”.

6

2. Empiryzm metodologiczny

Teorię poznania, która usiłuje wyjaśnić wiedzę w kategoriach doświadczenia zmy- słowego, zwie się zwykle empiryzmem. Źródła empiryzmu można znaleźć już w fi- lozofii starożytnej, ale w swej klasycznej postaci wystąpił on dopiero w nowożyt- nej filozofii brytyjskiej zainteresowanej tym, co doczesne i praktyczne. W siedem- nastowiecznej Anglii ludzie zaczęli sobie bowiem uświadamiać pożytki płynące z kontrolowania świata przyrody.

Jednym z pierwszych rzeczników empiryzmu był Francis Bacon (1561–1626). Twierdził on, iż najwyższym dobrem człowieka jest poszukiwanie prawdy, ale prawda jest wartością tylko dlatego, że dzięki niej możemy doskonalić nasze ży- cie. Chodzi tutaj więc o wiedzę użyteczną, która da człowiekowi władzę nad światem, dzięki której będzie mógł on panować nad otaczającą go przyrodą i stwarzać własną historię.

Z tego punku widzenia dzieje ludzkości jawią się jako dzieje postępu. Bacon za- uważa jednak, iż postęp ten nie jest procesem stopniowym i ciągłym — nauka, któ- ra powinna wspomagać życie, często odrywa się od niego, popadając w bezpłodne spekulacje i fałsz. Dlatego też należy naukę poddać gruntownej krytyce i zacząć jej reformę od opracowania pierwszych zasad oraz niezawodnej metody.

Dlaczego — dążąc do prawdy — tak często popadamy w fałsz? Według Bacona dzieje się tak, gdyż zbytnio ufamy rozumowi, nie zauważając, iż pozostawiony bez kontroli na takie zaufanie nie zasługuje. Umysłowi ludzkiemu właściwe są bowiem złudzenia, które powodują, że nasze sądy rozmijają się z rzeczywistością. Owe złu- dzenia, zagradzające drogę postępowi wiedzy, zostały przez filozofa nazwane ido- lami (od greckiego słowa eidolon — widziadło). W swoim dziele zatytułowanym Novum Organum opisuje cztery ich rodzaje.

Pierwsze z nich to idole plemienne związane z samą ludzką naturą, czyli są typo- we dla całego rodzaju ludzkiego. Człowiek zwykł bowiem ufać bezkrytycznie zmy- słom, które w rzeczywistości deformują obraz świata, który nas otacza. Ponadto:

Rozum ludzki jest podobny do zwierciadła, które, będąc nierówne (dla promieni wy- syłanych przez przedmioty), swoje właściwości na te przedmioty przenosi, przez co je zniekształca i zmienia1.

Na przykład poznając zwierzęta, człowiek przypisuje im swoiście ludzkie cechy. A zatem człowiek nieustannie szuka w świecie samego siebie, stara się porządko- wać świat według ludzkich zasad, lękając się przy tym wszystkiego, co nowe i nie- przystające do tworzonych przez niego schematów.

Idole jaskini łączą się z tym, co jednostkowe, bowiem oprócz błędów związanych z naszą naturą:

(…) każda jednostka ma pewnego rodzaju jaskinię, czyli pieczarę osobistą, która załamuje i zniekształca światło naturalne. A dzieje się to bądź na skutek właściwej każdemu jednostkowej jego natury, bądź na skutek wychowania i przestawania z in- nymi, bądź przez lekturę książek i autorytet osób, które się czci i podziwia, bądź przez różnicę wrażeń zależną od tego, czy występują one w umyśle uprzedzonym i predysponowanym, czy też w umyśle zrównoważonym i spokojnym2.

1 F. Bacon, 1987: Novum Organum, [w:] Filozofia dla szkoły średniej. Wybór tek- stów, (red.) B. Markiewicz, s. 124.

2 Tamże, s. 124.

7

Ludzie różnią się zatem uzdolnieniami i cechami charakteru. Ponadto ich osobo- wość kształtuje się pod wpływem odmiennego wychowania, środowiska, lektur czy też wyznawanych wartości i przesądów.

Słusznie więc powiedział Heraklit, że ludzie szukają wiedzy w małych światach, a nie w wielkim, czyli wspólnym dla wszystkich świecie3.

Idole rynku wynikają z posługiwania się językiem:

(…) zły i niezręczny dobór wyrazów w dziwny sposób krępuje rozum. I ani defini- cje, ani objaśnienia, którymi uczeni w niektórych sprawach zwykle zabezpieczają się i bronią, żadną miarą nie poprawiają stanu rzeczy. Słowa całkowicie zadają gwałt ro- zumowi, wszystko mącą i przywodzą ludzi do niezliczonych jałowych kontrowersji i wymysłów4.

Sam język, którym się posługujemy, może być więc źródłem błędów zagradzają- cych drogę postępowi wiedzy. Szczególnie operowanie wieloznacznymi pojęciami i posługiwanie się nazwami pustymi może sprawiać, iż dyskusje naukowe stają się jałowymi sporami.

Złudzenia ostatniego rodzaju to idole teatru. Są one związane z rozmaitymi doktry- nami filozoficznymi:

(…) ile wynaleziono i przyjęto systemów filozoficznych, tyle naszym zdaniem stwo- rzono i wystawiono sztuk, które przedstawiają urojone i dla sceny wymyślone światy. A nie mówimy tu tylko o obecnie panujących albo dawniejszych doktrynach i sektach filozoficznych; wiele bowiem innych tego rodzaju sztuk można by wymyślić i ułożyć, gdyż błędy, nawet zupełnie różne, mają przecież przyczyny po większej części jedna- kowe. I znowu mamy tu na myśli nie tylko całe systemy filozoficzne, lecz również wie- le naczelnych zasad i twierdzeń naukowych, które nabrały mocy przez tradycję, ła- twowierność i niedbalstwo5.

Jak widać idole teatru łączą się z bezkrytyczną wiarą w tradycyjne autorytety. W ta- kim postrzeganiu świata ważne jest nie tyle to, co zostało powiedziane, lecz przez kogo zostało powiedziane. Jeśli Arystoteles stwierdził, iż „Ziemia jest płaska” to jego autorytet przez lata zmuszał ludzi do wiary w taki pogląd.

A zatem owe złudzenia są wynikiem ułomności naszego umysłu, ale świadomość ich powinna skłaniać do poszukiwania środków zaradczych. Bacon zauważył po- nadto, iż taki „oczyszczony ze złudzeń” rozum na gruncie badań naukowych musi opierać się na doświadczeniu, a mówiąc precyzyjniej, na eksperymencie polegają- cym na celowym planowaniu pewnych procesów i stwarzaniu warunków niezbęd- nych do jego przebiegu.

Prócz tego naukowiec powinien posługiwać się indukcją — ale nie indukcją będącą jedynie uogólnieniem. Tradycyjna i zarazem niedoskonała postać indukcji enumera- cyjnej (opierającej się na „wyliczaniu” poszczególnych przypadków potwierdzają- cych jakąś teorię) powinna zostać, według Bacona, zastąpiona przez indukcję elimi- nacyjną. Polega ona na tym, że wychodzimy od dwóch lub więcej przeciwstawnych hipotez, będących zdaniami ogólnymi wyjaśniającymi pewien stan rzeczy, a na- stępnie szukamy jednostkowych przypadków, które obaliłyby kolejno wszystkie hi- potezy z wyjątkiem jednej — na placu boju pozostaje jedna prawdziwa teoria.

Dzisiaj wiemy, że i ten rodzaj indukcji nie jest metodą doskonałą. Metoda ta jest bowiem idealizacją, ponieważ lista wyjściowych teorii praktycznie nigdy nie może być z góry zamknięta.

Wiara Bacona w moc nauki ujawniła się najpełniej w jego Nowej Atlantydzie — dziele będącym utopijną wizją społeczeństwa racjonalnego zarządzanego wy- łącznie przez uczonych i filozofów. Miałby to być świat bez polityki, polityków i politycznych instytucji. Świat, w którym wiedza nie powinna służyć interesom,

3 Tamże, s. 124.

4 Tamże, s. 125.

5 Tamże, s. 125.

8

władzy, prestiżowi i chwale jednych, czy też okazywaniu pogardy innym, lecz win- na być z pożytkiem wykorzystywana „w życiowych potrzebach”.

Takie piękne hasła miały się nijak do życia samego Bacona, który dzięki swemu sprytowi został lordem-kanclerzem Zjednoczonego Królestwa, baronem Verula- mu, wicehrabią St. Albans i królewskim faworytem, a swego czasu został nawet oskarżony o przekupstwo (zaczął ponoć przyjmować wysokie łapówki) i skazany na grzywnę oraz więzienie.

Empiryczna metodologia wypracowana przez Bacona przyczyniła się niewątpli- wie do dalszego burzliwego rozwoju nauki i radykalnej reformy procedur poznaw- czych. Co ciekawe, wielki propagator nauki sam był niemal dyletantem — nie znał osiągnięć Galileusza i Keplera, nie chciał uznać nawet teorii Kopernika.

Ale za to zginął jak prawdziwy naukowiec. Ostatniej swojej zimy badał, w jakim stopniu śnieg może uchronić mięso od procesów gnilnych. Eksperyment ów po- wiódł się, mięso zachowało świeżość, ale eksperymentator nie mógł już go spróbo- wać. Przeziębił się, dostał wysokiej gorączki i niebawem zmarł…

9

3. Empiryzm genetyczny

Empiryzm, o którym była mowa w poprzednim wykładzie, miał charakter meto- dologiczny, ponieważ Francis Bacon twierdził, iż nie ma wiedzy prawdziwej bez eksperymentu, a jeśli nie oprzemy się na faktach, to musimy popełnić błąd. Dlate- go też teoria ta miała charakter normatywny i metodologiczny.

W przeciwieństwie do empiryzmu metodologicznego, empiryzm genetyczny wiąże się z przekonaniem, iż wszelka wiedza, wszelkie poglądy i wszelkie teorie — za- równo błędne, jak i prawdziwe, pochodzą z doświadczenia. Taki charakter miała właśnie teoria Johna Locke’a (1632–1704).

Locke’owi najważniejszym zagadnieniem wydawała się problematyka epistemolo- giczna. W swoich Rozważaniach dotyczących rozumu ludzkiego podjął on systema- tyczną refleksję nad pochodzeniem ludzkich idei i ludzkiej wiedzy.

Pisał on:

Ponieważ każdy człowiek jest świadom tego, że myśli oraz że tym, czym jego umysł myśląc się zajmuje, są znajdujące się w umyśle idee, nie ulega wiec wątpliwości, że lu- dzie mają w umysłach idee, takie jak wyrażone słowami: białość, twardość, słodycz, myślenie, ruch (…) i inne. Przede wszystkim należy zbadać, jak człowiek do tych idei dochodzi. Wiem, że tradycyjną nauką jest, iż ludzie mają idee wrodzone i wyryte od urodzenia w umyśle. Pogląd ten poddałem obszernemu rozbiorowi i (…) okażę, skąd umysł może otrzymać wszystkie idee, jakie posiada, i jakimi drogami i przez jakie stopnie mogą się one zjawiać w umyśle. W tej sprawie będę się odwoływał do wła- snych obserwacji i doświadczenia każdego człowieka.

Załóżmy zatem, że umysł jest czystą kartą (tabula rasa) niezapisaną żadnymi znaka- mi, że nie ma on idei; jak dochodzi do tego, że ją zdobywa? Skąd ten ogromny zapas obrazów, niemal nieskończenie różnorodnych, którymi nieustannie czynna, nieogra- niczona wyobraźnia ludzka zapełnia umysł? Skąd bierze się w umyśle cały materiał dla rozumu i wiedzy?

Odpowiadam na to jednym słowem: z doświadczenia, na nim oparta jest cała nasza wiedza i z niego ostatecznie się wyprowadza. Myślenie jest możliwe dzięki postrze- ganiu i interpretowaniu rzeczywistości zewnętrznej, a także dzięki introspekcji, która polega na obserwacji wewnętrznych czynności umysłu. Takie są dwa źródła pozna- nia, z których pochodzą wszystkie idee, jakie mamy lub możemy mieć naturalnym sposobem.

Po pierwsze, zmysły nasze, zwrócone ku poszczególnym przedmiotom zmysłowym, dostarczają umysłowi różnorakich postrzeżeń rzeczy, zależnie od tego, jak te rzeczy na różne sposoby działają na nie (…).

Po wtóre, innym źródłem, z którego doświadczenie zasila umysł ideami, jest postrze- ganie czynności własnego umysłu, gdy jest zajęty otrzymanymi ideami; czynności te, kiedy umysł zastanawia się nad nimi i rozważa je, dostarczają mu idei odmiennego ro- dzaju, których by mu nie dały rzeczy zewnętrzne (…). Ale ponieważ źródło pierwsze nazwałem wrażeniem zmysłowym, to nazywam refleksją, bo idee, jakie wywołuje, mogą być otrzymane tylko dzięki temu, że umysł zwraca się ku sobie samemu przez refleksję nad własnymi czynnościami6.

Tak więc, według Johna Locke’a, doświadczenie jest źródłem wszystkich idei, ale idee to spostrzeżenia dostarczane zarówno przez wrażenia zmysłowe, jak i przez

6 J. Locke, 1987: Rozwa- żania dotyczące rozumu ludzkiego, [w:] Filozofia dla szkoły średniej. Wybór tekstów, (red.) B. Markie- wicz, s. 154–155.

10

refleksję. Warto tutaj zauważyć, iż w starożytności doświadczenie było utożsamia- ne jedynie z poznaniem zmysłowym, czyli starożytny empiryzm genetyczny był po prostu sensualizmem.

Locke bierze pod uwagę także sytuację, w której poznający podmiot sam dla siebie staje się przedmiotem poznania. Twierdzi ponadto, iż nie istnieje jakaś ogólna wie- dza wrodzona — niektórzy siedemnastowieczni filozofowie utrzymywali na przy- kład, że zasady logiki poprzedzają i umożliwiają konkretną wiedzę, a — co więcej — znajdują się w naszym umyśle od urodzenia.

Czy w umyśle może istnieć wrodzona nauka? Aby odpowiedzieć na tak sformuło- wane pytanie, wystarczy, jak twierdził Locke, zadać sobie trud obserwowania roz- woju umysłowości dzieci. Jeśli zasady logiki byłyby nam dane od chwili narodzin, to nie tylko, że byłyby one dostępne wszystkim ludziom, ale wręcz stanowiłyby pierwszy przedmiot naszych rozważań.

Jak jednak powszechnie wiadomo, noworodki najprawdopodobniej nie rozmyślają o pod- stawach logiki, ludzie upośledzeni umysłowo nigdy nie będą jej w stanie pojąć, a i wielu studentów ma niemałe kłopoty, by wykazać się jej zrozumieniem podczas egzaminu…

Locke porzucił platońskie rozumienie idei jako bytu niezależnego od naszej świa- domości, ku któremu może się ona dopiero zwrócić. Według Locke’a bezpośrednio znamy właściwie idee, a nie rzeczy. One też — a nie rzeczy — są punktem wyjścia dla wszelkiej wiedzy. Idee pojawiające się w naszym umyśle jako reprezentacja rze- czy odpowiadają dwojakim własnościom.

Po pierwsze — mogą one odpowiadać własnościom „pierwotnym” (obiektywnym), ale ponadto mogą odpowiadać jeszcze własnościom „wtórnym” (subiektywnym). Mamy na przykład ideę rozciągłości i ideę barwy — rozciągłość jest własnością rzeczy, a barwa jedynie wynikiem działania rzeczy na wzrok. Takie cechy, jak roz- ciągłość, masywność, kształt, ruch są nierozłącznie związane z rzeczami i tym sa- mym istnieją obiektywnie.

Po drugie, możemy jednak także mówić o cechach, które nie istnieją w samych rzeczach, lecz stanowią tylko zdolność rzeczy do wywoływania w nas okre- ślonych doznań, takich jak wrażenie barwy, dźwięku, smaku. Łatwo to będzie zrozumieć, kiedy uświadomimy sobie, że świat wokół nas nie jest ani kolorowy, ani smaczny, ale to jedynie my — tak a nie inaczej (subiektywnie) — na niego reagujemy.

Idee, o których była mowa wyżej, to idee proste, oprócz których, według Locke- ’a, istnieją idee złożone. Są one tworzone przez umysł, przez łączenie idei prostych. Dzieje się to w ten sposób, że zauważając pewne idee, które stale ze sobą współ- występują, zaczynamy je postrzegać jako reprezentację jakiejś rzeczy i opatrujemy jedną ogólną nazwą: „pies”, „człowiek”, „krzesło” itd. Słysząc takie wyrazy, „od- twarzamy w umyśle” zestawienie idei prostych łączących się dla nas z poszczegól- nymi nazwami.

Poznanie to zatem tyle, co postrzeganie relacji zgodności lub niezgodności pomię- dzy ideami. Na przykład idee matematyczne bądź etyczne nie odsyłają do niczego innego niż one same i dlatego nie muszą się dostosowywać do rzeczywistości ze- wnętrznej. Poznanie ich czerpie bowiem swą pewność z intuicyjnej oczywistości lub z dowodu. Jeśli zaś chodzi o poznanie odsyłające do jakiejś rzeczywistości poza nami, to jedynie doświadczenie może nam zagwarantować obiektywność takiego poznania.

Z epistemologicznej teorii Locke’a wynikały istotne oświeceniowe i liberalne kon- sekwencje. Zdaniem filozofa umysł ludzki nie jest bowiem zdolny do prawomocne- go poznania w niektórych dziedzinach, na przykład takich, jak nieskończoność czy

11

wieczność, a zatem i boskość. Dlatego też wyraźnie oddzielił on naukę od teolo- gii, która przynależy do obszaru wiary, a nie wiedzy. W takiej perspektywie żadna religia nie powinna być dyskryminowana i żadna uprzywilejowana — przynależ- ność do poszczególnych kościołów, o których należy mówić tylko w liczbie mno- giej, nie czyniąc miedzy nimi żadnej różnicy, powinna mieć charakter czysto pry- watny i osobisty.

W swoim Liście o tolerancji stwierdza, iż każdy człowiek należy do dwóch spo- łeczności: obywatelskiej i religijnej, a problem nietolerancji bierze się z pomiesza- nia obu tych dziedzin. Co więcej, ich utożsamienie jest szkodliwe zarówno dla spo- łeczności obywatelskiej, jak i dla dążenia do indywidualnego zbawienia. Ponadto przekonanie o tym, że umysł człowieka w momencie narodzin jest „czystą kartą” stanowiło dla Locke’a uzasadnienie egalitaryzmu — przekonania o przyrodzonej równości ludzi.

Politycznymi poglądami Johna Locke’a zajmiemy się obszerniej w części kursu po- święconej filozofii politycznej. Na koniec możemy tutaj jedynie wspomnieć o nie- konsekwencji filozofa, który (podobnie jak wcześniej F. Bacon) co innego mówił, a co innego robił. Nasz propagator egalitaryzmu był jednocześnie członkiem Ko- mitetu do Spraw Handlu i Kolonii, inwestorem kapitałów w handel niewolnikami oraz autorem broszury uzasadniającej niewolę Murzynów…

12

4. Racjonalizm

W sporze o pochodzenie wiedzy oraz metody jej uzasadniania opozycją w stosun- ku do empiryzmu jest racjonalizm. Najkrócej można powiedzieć, iż racjonalizm to przekonanie o sile i możliwościach poznawczych ludzkiego rozumu i konieczności kierowania się nim we wszelkim działaniu.

Stanowisko, na gruncie którego w rozumie upatruje się naczelnego źródła pozna- nia niezależnego od doświadczenia, nazywa się natywizmem (racjonalizmem gene- tycznym). Jak pamiętamy, według zwolennika empiryzmu genetycznego — Johna Locke’a — w momencie narodzin człowieka jego umysł jest „niezapisaną kartą” (tabula rasa). Natomiast natywiści głoszą pogląd, iż w umyśle ludzkim znajdują się pewne idee, prawdy wrodzone. Poglądu takiego bronił między innymi Platon, któ- ry zakładał, iż dusza przed połączeniem z ciałem miała bezpośredni wgląd w ideal- ny świat prawdy i dlatego nasza wszelka wiedza jest wrodzona, a uczenie polega na przypominaniu (anamneza to przypominanie sobie przez człowieka tego, co jego dusza oglądała w świecie idei przed swoim połączeniem z ciałem).

Jeśli weźmiemy pod uwagę metodologię poznania naukowego, to przeciwieństwem empiryzmu metodologicznego (F. Bacon) jest racjonalizm metodologiczny, czyli aprio- ryzm. Stanowisko takie reprezentuje konsekwentnie ojciec filozofii nowożytnej — Kartezjusz.

Kartezjusz apelował do rozumu myślącej jednostki, twierdząc optymistycznie, iż „rozsądek jest to rzecz ze wszystkich na świecie najlepiej rozdzielona”. Zakładał przy tym jednak, iż zdrowy rozsądek, jeśli nie będzie wyposażony w odpowiednią metodę, nie posunie się zbyt daleko. Dowodem na to miało być rozczarowanie, ja- kiego doznał w trakcie nauki w scholastycznej szkole.

Twierdził on wręcz, iż prostaczek jest bliższy prawdy niż uczony, gdyż umysł tego drugiego obciążony jest balastem bezużytecznej wiedzy i wiarą w uznane autory- tety i fałszywe systemy. Dlaczego bowiem mamy przyjmować, że Platon był bliższy prawdy od Arystotelesa albo że prawda „mieszka” u św. Tomasza, a nie u św. Au- gustyna? Może wszystkie te systemy są fałszywe, skoro wzajemnie się wykluczają? Może lepiej jest żadnemu z nich nie ufać bezkrytycznie i zakwestionować je jako wątpliwe? A zatem „nowa” filozofia Kartezjusza była adresowana do ludzi uwolnio- nych od tradycji, którzy — zaufawszy własnemu rozumowi — odrzuciliby wszyst- ko, co podlega wątpieniu.

Dla Kartezjusza poznanie pewne to poznanie jasne i wyraźne, do którego dociera- my samodzielnie. Dlatego też według niego wzorem dla nauki powinna być mate- matyka — wiedza, do której dochodzi się dzięki własnemu rozumowi. Czyli nauką nie jest to, czego się naucza, lecz to, czego można się samemu nauczyć. A zatem, wzorując się na matematyce i wychodząc od metodycznego wątpienia, pragnął on stworzyć solidną metodę poznania naukowego.

W swoich Medytacjach o pierwszej filozofii pisze:

Będę mianowicie odsuwał od siebie to wszystko, co najmniejszą choćby dopuszcza wątpliwość, zupełnie tak samo, jak gdybym był stwierdził, że jest to zgoła fałszem. Będę też podążał dalej, póki nie poznam czegoś pewnego i jeśli już nie poznam nicze- go innego jako pewne, to przynajmniej to, że nie ma nic pewnego. Aby całą ziemię poruszyć z miejsca, żądał Archimedes tylko punktu, który był stały i nieruchomy; na-

13

leży więc oczekiwać wielkich rzeczy, jeśli znajdę choćby coś najmniejszego, co byłoby pewne i niewzruszone.

Zakładam więc, że wszystko to, co widzę, jest fałszem, wierzę, że nie istniało nigdy nic z tego, co mi kłamliwa pamięć przedstawia, nie posiadam wcale zmysłów. Ciało, kształt, rozciągłość, ruch i miejsce są chimerami. Cóż zatem będzie prawdą? Może to jedno, że nie ma nic pewnego7.

W swojej filozofii Kartezjusz zaczyna od radykalnego sceptycyzmu. Wątpi w war- tość poznania zmysłowego — zmysły stale nas łudzą, więc nie można im ufać. Za- uważa, że często nie jesteśmy w stanie odróżnić jawy od snu, a — co więcej — może być tak, iż wszystko wokół to jedno wielkie urojenie. W końcu może istnieć jakiś złośliwy demon — „zwodziciel”, który nieustannie nas wprowadza w błąd, wtedy nawet tak pewna nauka, jaką jest matematyka, jawi się jako wątpliwa…

Czego możemy być pewni? Jest tylko jedna taka rzecz — to, że wątpimy. Akt wąt- pienia nie może być dla umysłu wątpiącego przedmiotem wątpliwości. Skoro jed- nak wątpię, to myślę, a jeśli myślę, to jestem — w ten sposób dochodzimy do sław- nej kartezjańskiej formuły cogito ergo sum — „myślę, więc jestem”. Tylko myślenie jest tym, co nie daje się od nas oddzielić, tylko ono przynależy w sposób konieczny do naszej istoty.

W ujęciu Kartezjusza człowiek jest więc „rzeczą myślącą” — rzeczą, która pojmuje, twierdzi, przeczy, czuje czy też wątpi. Podstawą takiej filozofii jest sam umysł, czy- li ratio — stąd nazwa racjonalizm. Na tym też polega nowość teorii Kartezjusza, który zerwał z dotychczasową koncepcją filozofii, uznającej za swój początek leżącą poza umysłem rzeczywistość.

To właśnie samowiedza jednostkowa jawi się tutaj jako ów punkt archimedesowy stanowiący fundament wszelkiej refleksji poznawczej. Nawet gdy zwracamy się ku światu zewnętrznemu, poznajemy nie sam świat, lecz nasze stany psychiczne i akty intelektualne. Kartezjusz nie twierdzi jedynie, że poznanie umysłowe jest pewniej- sze od poznania zmysłowego, ale dowodzi ponadto, że tylko dzięki pojęciom umy- słu możliwe jest w ogóle wyodrębnienie jakiejś rzeczy spośród innych, tylko dzięki rozumowi możemy ją poznać, pomimo zmian, jakim może ona podlegać. Proble- matyczne wydaje się tutaj jednak pytanie o możliwość przejścia od naszych myśli, które są nam bezpośrednio dane, do świata, w którym żyjemy. Próbując rozwiązać tę kwestię, Kartezjusz wprowadził do swojej filozofii Boga.

Jak pisze:

Pośród wszystkich moich idei — oprócz tej, która mi przedstawia mnie samego i któ- ra nie może tu stwarzać żadnej trudności — jest inna, która przedstawia mi Boga (…). Przez nazwę „Bóg” rozumiem pewną substancję nieskończoną, niezależną, o najwyż- szym rozumie i mocy, która stworzyła mnie samego i wszystko inne, co istnieje. Otóż te wszystkie przymioty są tak wielkie, że im uważniej się nad nimi zastanawiam, tym bardziej niemożliwym mi się wydaje, by mogły pochodzić ode mnie samego. Musi się zatem na podstawie tego, co przed chwilą powiedziałem, dojść do wniosku, że Bóg koniecznie istnieje (…).

Pozostaje mi jeszcze zbadać, w jaki sposób otrzymałem ową ideę od Boga. Bo nie otrzymałem jej ani za pomocą zmysłów, ani nigdy też nie przyszła do mnie niespo- dzianie, jak zazwyczaj idee rzeczy zmysłowych, kiedy się te rzeczy narzucają, względ- nie wydają narzucać zewnętrznym organom zmysłów. Nie utworzyłem też jej sam, bo nie mogę niczego zgoła z niej ująć ani niczego do niej dodać. Wobec tego nie pozosta- je nic innego, jak przyjąć, że jest mi wrodzona, tak samo jak jest wrodzona idea mnie samego (…).

Cała siła tego dowodu polega na tym, że uznaję, iż nie byłoby możliwe, abym był ta- kiej natury, jakiej jestem, a mianowicie takiej, że mam w sobie Boga, gdyby nie istniał naprawdę Bóg. Ten sam Bóg — powiadam — którego idea jest we mnie, tzn. posia-

7 Kartezjusz, 1987: Medyta- cje o pierwszej filozofii, [w:] Filozofia dla szkoły śred- niej. Wybór tekstów, (red.) B. Markiewicz, s. 136.

14

dający te wszystkie doskonałości, których wprawdzie nie mogę pojąć, lecz zaledwie tylko w jakiś sposób zbliżyć się do nich myślą — i który nie podlega żadnym brakom. Z tego jasno wynika, że nie może być on zwodzicielem, bo oczywiste jest dzięki przy- rodzonemu światłu rozumu, że wszelkie oszustwo i wszelkie zwodzenie ma źródło w jakimś braku8.

Analizując treść naszej świadomości, Kartezjusz stwierdził, iż odnajdujemy w niej pojęcie istoty doskonałej. Co więcej, to nie my jesteśmy przyczyną owego pojęcia, nasz „wątpiący”, niedoskonały umysł nie może być przyczyną czegoś najdoskonal- szego — skutek nie może być bowiem doskonalszy od swojej przyczyny.

Istnienie w umyśle idei Boga jest więc dowodem jego rzeczywistego istnienia tak- że poza naszą świadomością. Skoro Bóg jest doskonały, to nie może celowo wpro- wadzać nas w błąd — nie może być „złośliwym zwodzicielem”, byłby bowiem wte- dy oszustem i kłamcą. Dlatego też ostatecznie możemy zaufać rozumowej intuicji i wiarygodności danych zmysłowych. Jeśli przyjmiemy (udowodnimy), że istnieje dobry Stwórca, możemy tym samym założyć, iż zachodzi zgodność pomiędzy na- szym intelektem a światem, który nas otacza, czyli wszystko, co jawi się nam jako jasne i pewne, jest niewątpliwie prawdziwe.

Jak widać, według Kartezjusza wystarczy odwołać się do własnego rozumu, by od- naleźć pewność i prawdę. Jak twierdzi, wychodząc od naszego cogito i w oparciu o dedukcję, można zbudować całościową wizję świata i nauki. Jednak już sam Kar- tezjusz dostrzegał pewne słabości swego systemu. Okazało się, że trudno jest kon- sekwentnie budować kryterium prawdy w oparciu o doskonałego Boga. Są bowiem w Bogu rzeczy, których w żaden sposób nie da się zrozumieć czy też nawet „myślą dotknąć”. Świat wcale nie jest całkiem przejrzysty dla rozumu, skoro umysł nie jest w stanie pojąć nawet tego, co mieści się w nim samym. Próbę rozwiązania takiego problemu znajdziemy w filozofii Immanuela Kanta.

8 Kartezjusz, 1987: Medy- tacje o pierwszej filozo- fii, [w:] Filozofia dla szko- ły średniej. Wybór tekstów, (red.) B. Markiewicz, s. 142–144.

15

5. „Przewrót kopernikański”

Tym razem zajmiemy się teorią iście przewrotową, polegającą na całkowitym od- wróceniu trybu myślenia o procesach poznawczych. Będzie to teoria, którą z po- wodzeniem możemy porównać do przewrotu, jakiego w astronomii dokonał Mikołaj Kopernik. Jej twórcą był Immanuel Kant.

W swojej filozofii Kant postanowił skorygować racjonalistyczny dogmatyzm stwo- rzony przez Kartezjusza, który starał się dać metafizyczny fundament nauki. Wy- kluczając zmysłowość z wszelkiej ściśle racjonalnej, pojmującej aktywności, karte- zjański dogmatyzm wystawił się na zarzuty ze strony empirycznej krytyki. Dlatego też Kant ponownie zapytał: Jak możliwe jest poznanie? Jak na podstawie przed- stawień możemy wiedzieć cokolwiek o rzeczach? Jak możliwe jest przejście od po- znającego podmiotu do poznawanego przedmiotu? Jakim władzom podmiotu za- wdzięczamy poznanie przedmiotu?

Według Kanta, aby móc zadowalająco odpowiedzieć na tak sformułowane pytania, musimy dokonać syntezy racjonalizmu i empiryzmu. W każdym poznaniu przed- miotowym spotykają się bowiem przedstawienia zmysłowe i racjonalne, wyobraże- nia i pojęcia, które możemy wzajemnie porównywać i weryfikować.

Jak pisze w przedmowie do Krytyki czystego rozumu:

Gdy Galileusz kazał swym kulom spadać po równi pochyłej z wybraną przez siebie prędkością lub gdy Torricelli kazał powietrzu dźwigać ciężar, który sobie z góry po- myślał jako równy znanemu słupowi wody (…), wtedy wszystkim przyrodnikom roz- jaśniło się w głowie. Zrozumieli, że rozum wnika w to tylko, co sam wedle swego po- mysłu wytwarza, że, kierując się stałymi prawami, powinien z zasadami swych sądów iść na czele i skłonić przyrodę do dania odpowiedzi na jego pytania, nie powinien zaś dać się tylko jakoby wodzić przez nią na pasku. Inaczej bowiem obserwacje, przypad- kowe i nieprzeprowadzone wedle jakiegoś uprzednio obmyślonego planu, nie wiążą się ze sobą w żadnym koniecznym prawie, którego przecież rozum poszukuje i które jest mu potrzebne.

Rozum musi zwracać się do przyrody, mając w jednej ręce swoje zasady, wedle któ- rych jedynie zgadzające się ze sobą zjawiska mogą uchodzić za prawa, w drugiej zaś eksperyment, który wymyślił na podstawie tych zjawisk (…).

W ten sposób nawet fizyka zawdzięcza ową tak korzystną rewolucję w swym sposobie myślenia wyłącznie pomysłowi, ażeby zgodnie z tym, co rozum sam wkłada w przyro- dę, szukać w niej (a nie imputować jej) tego, czego się od niej musi nauczyć, a o czym fizyka sama przez się nie byłaby nic wiedziała. To dopiero wprowadziło przyrodo- znawstwo na pewną drogę badania naukowego, gdy tymczasem przez tyle wieków nie było ono niczym innym, jak tylko kroczeniem po omacku9.

A zatem, jak twierdzi Kant, nie jest tak, że rzecz dyktuje sposób podchodzenia do niej, a nauka w swoich badaniach ma wychodzić do rzeczy. Według Kanta nauko- wiec musi wychodzić od rozumowych zasad, na których dalej opiera swe ekspery- menty, a za przedmiotowo ważne uznaje tylko te hipotezy, które zostały potwier- dzone w doświadczeniu. Jest to metoda właściwa, bowiem — podczas gdy rozum wytwarza pojęcia ogólne — zmysły dostarczają nam wyobrażeń jednostkowych. Poznanie jest więc procesem czynnym. Umysł nie ogranicza się w nim do zapamię- tywania faktów, które zostały mu dane — nieustannie owe fakty łączy i interpretu- je, tworząc tym samym własną wizję świata.

9 I. Kant, 1987: Krytyka czystego rozumu, [w:] Fi- lozofia dla szkoły śred- niej. Wybór tekstów, (red.) B. Markiewicz, s. 222–223.

16

Kant zapytał dalej: Czy poza wrażeniami nasze wyobrażenia nie zawierają żadnego innego czynnika? Na tak sformułowane pytanie odpowiedział, iż czynnikami tymi są aprioryczne formy zmysłowości — czas i przestrzeń. To dzięki nim materia do- znań zmysłowych zostaje zorganizowana i wyposażona w sens.

W takim ujęciu materia nie istnieje dla nas poza procesem jej ujmowania — świat wokół nas to świat oglądany przez „czasowo-przestrzenne okulary”, to my wpi- sujemy czas i przestrzeń w świat. Czyli przestrzeń i czas nie są doświadczeniami empirycznymi, nie są związane z doświadczaniem świata zewnętrznego, a wręcz przeciwnie — wszystkie doświadczania zewnętrzne zakładają wyobrażenie czasu i przestrzeni.

Przestrzeni i czasu nie możemy bowiem usunąć z naszych myśli — możemy na przy- kład pomyśleć o braku jakichkolwiek przedmiotów, ale ów „brak” wyobrażamy so- bie zawsze jako wolną od nich przestrzeń, braku samej przestrzeni nie możemy już sobie wyobrazić. Tak samo nie możemy wyobrazić sobie „czerwieni samej w sobie” — zawsze będziemy myśleć o czerwonej sukience, płaszczyźnie czy też powierzch- ni, a zatem będziemy organizować owo wyobrażenie jako przestrzenne.

Podobnie, odbierając wrażenia, zawsze ujmujemy je w pewnym porządku czaso- wym jako współczesne, minione czy też jako następujące po sobie. Przestrzeń i czas są zatem formami naszej zmysłowości, skoro niejako przynależą one do nas, do podmiotu poznającego świat, to oznacza to, iż są dane a p r i o r i , czyli przed ja- kimkolwiek doświadczeniem.

Przestrzeń i czas to inaczej czyste naoczności, które nie tylko ujmujemy bezpośred- nio, ale także te, od których nie jesteśmy zdolni nawet w wyobrażeniu abstraho- wać. Są one więc podmiotowym, nieodłącznym warunkiem naszej świadomości przesądzającym z góry o formie naszych spostrzeżeń i wyobrażeń. Co więcej, to pojęcia i kategorie umożliwiają ujęcie przedmiotu czy też zjawiska w jego jedności, w ramach wynikania przyczynowo-skutkowego bowiem również przyczynowość jest aprioryczną kategorią rozumu, którą rzutujemy na otaczający nas świat.

Kant, dokonując „kopernikańskiego przewrotu”, stwierdził, że to właśnie pozna- wany przedmiot musi dostosowywać się do poznającego podmiotu, ale ponadto starał się pokazać, iż aprioryczne formy poznania istnieją jedynie w aktach oglądu i pojmowania. Innymi słowy, formy zmysłowości nie wynikają z doświadczenia, jednakże dopiero w doświadczeniu się ujawniają.

Takie nasze dyspozycje wyjaśniają według Kanta istnienie matematyki jako nauki powszechnej i koniecznej, składającej się z sądów syntetycznych a priori, które — nie wynikając z doświadczenia — rozszerzają i konstytuują nową wiedzę. Jest to moż- liwe dlatego, że przedmiotem matematyki są właśnie formy zmysłowości. Geome- tria ma swoją podstawę w czystym wyobrażeniu przestrzeni, a arytmetyka w czy- stym wyobrażeniu czasu.

Jak powiedzieliśmy wcześniej, również przyrodoznawstwo powinno wychodzić od sądów syntetycznych a priori, a naukowiec poprzez eksperyment powinien „zmu- szać” przyrodę do udzielania odpowiedzi na konkretne pytania sformułowane przed jakimkolwiek doświadczeniem.

W takiej perspektywie materia doznań zmysłowych wraz z apriorycznymi forma- mi oglądu i kategoriami rozumu stanowią właściwą krainę poznania naukowego. Dlatego też do owej krainy, według Kanta, w żadnej mierze nie może przynależeć metafizyka. Nie możemy bowiem naukowo dowieść istnienia nieśmiertelnej sub- stancjalnej duszy, podobnie jak nie można naukowo uzasadnić idei Boga czy idei wszechświata.

17

Niemożliwa jest zatem racjonalna psychologia, teologia i kosmologia. Ale człowiek nie jest jedynie istotą poznającą, nie jest jedynie naukowcem oczekującym przeko- nujących dowodów, dlatego wytwarza metafizykę i zwraca się ku sprawom osta- tecznym. Dlatego też rozum wytwarza idee duszy jako całości doświadczenia we- wnętrznego, idee wszechświata jako całości doświadczenia zewnętrznego oraz idee Boga jako podstawy wszelkiego w ogóle doświadczenia.

Co więcej, jak twierdzi Kant, człowiek jako istota moralna musi wykraczać poza naukę, świat w granicach nauki jest bowiem światem, w którym panuje koniecz- ność i determinizm, gdy tymczasem dla zaistnienia moralności konieczna jest wol- ność — człowiek pozbawiony wolności nie może być przedmiotem osądu moralne- go. Czym innym jest zatem wiedza i moralność czy też nauka i wiara. Pisze: „Mu- siałem obalić wiedzę, by zrobić miejsce dla wiary”.

18

Słownik

Absolutyzm etyczny — pogląd przyjmujący, że dobro ma charakter niezmienny, obo- wiązujący zawsze i wszędzie, niezależnie od subiektywnych nastawień jednostek i interesów grup społecznych czy procesów historycznych.

Anamneza — według Platona jest to proces poznawania przez przypominanie sobie świata idei, w którym dusza człowieka przebywała na zasadzie preegzystencji przed połączeniem się z ciałem.

Antropologia filozoficzna — dział filozofii zajmujący się człowiekiem.

A priori — to, co poprzedza wszelkie doświadczenie; przeciwieństwo a posteriori – tego, co nabyte drogą doświadczenia.

Arche — zasada bytu, element tworzący świat.

Archetyp — element nieświadomości zbiorowej, zmuszający jednostkę do zachowań odpowiadających psychologicznej konieczności z pominięciem świadomości.

Ateizm — doktryna czy też pogląd negujący przedstawienie Boga osobowego i żywego.

Dedukcja — rozumowanie polegające na zastosowaniu ogólnej zasady do pojedynczego przypadku.

Deizm — doktryna zakładająca, że Bóg stworzył wszechświat, ale nie ingeruje w losy świata, pozostawiając przyrodę jej własnemu biegowi.

Demokracja — pojęcie to pochodzi od greckich słów demos — „lud” i kratein „rządzić”, oznacza więc „rządy ludu”. Demokracja to system polityczny, w którym zapewnione jest prawo do powszechnego głosowania bez żadnego przymusu moralnego czy fizycznego.

Determinizm — teoria uznająca, iż wszystkie zdarzenia są przyczynowo uwarunkowane przez zdarzenia wcześniejsze. A zatem nic nie zdarza się „przez przypadek” — wszystko podlega niezmiennym prawom.

Determinizm boski — przeświadczenie, iż Bóg jest jedynym podmiotem przyczynowości we wszechświecie i że On określa wszelkie działania ludzkie oraz zdarzenia w przyrodzie. Wiąże się to z założeniem, że Bóg jest wszechmocny i zdolny do kontroli wszystkich wydarzeń i przewidywania wszystkiego, co się stanie w przyszłości. Determinizm psychologiczny — teoria zakładająca, że wszystkie psychiczne (mentalne) stany i zdarzenia są zależne od poprzedzających je psychicznych czynników.

Dialektyka — w filozofii starożytnej terminu „dialektyka” używano na określenie sztuki dyskutowania, a zwłaszcza umiejętności dochodzenia do prawdy przez ujawnienie i przezwyciężenie sprzeczności w rozumowaniu przeciwnika. Dialektyka to jednak także metoda ujmowania rzeczywistości, w której akcentuje się wieczny ruch, zmienność i rozwój związany z walką przeciwieństw.

Dualizm — pogląd zakładający istnienie dwóch niesprowadzalnych do siebie czynników, np. duszy i ciała.

Elenktyczna metoda — stosowana przez Sokratesa metoda zbijania głoszonej przez kogoś tezy, wykazująca, że przyjęcie jej prowadzi ostatecznie do przyjęcia innej tezy, jawnie fałszywej.

Empiryzm — doktryna głosząca, iż całe poznanie i wiedza pochodzą z doświadczenia.

19

Epistemologia — filozofia poznania, badanie metod poznania stosowanych w nauce.

Estetyka — nauka o pięknie i wytworach działalności artystycznej człowieka.

Etyka — nauka o zasadach moralnych. Na gruncie etyki rozważane są takie pojęcia, jak dobro, cnota, sprawiedliwość, obowiązek, powinność, wolność, racjonalność wyboru czy odpowiedzialność.

Falsyfikacjonizm — teoria zakładająca, iż podstawowym walorem, jakim w odróżnieniu od pseudonauki odznacza się nauka, nie jest to, że dostarcza ona hipotez silnie potwierdzonych świadectwami, ale to, że jej hipotezy mogą być przez doświadczenie obalone, czyli że są rzetelnie wystawione na próbę doświadczenia i muszą upaść, gdy nie przystają do świadectw. W konsekwencji metoda naukowa polega na śmiałym wysuwaniu hipotez, które podlegają następnie surowym próbom.

Fatyczny — słowo pochodzi z języka greckiego (phatis — „mowa”). Komunikat służący samemu podtrzymaniu kontaktu między rozmówcami, nie zaś wymianie informacji.

Idealizm — kierunek filozoficzny, na gruncie którego głosi się, iż idea, myśl, świadomość są pierwotne w stosunku do wszelkiego bytu.

Imperatyw kategoryczny — zasada mająca charakter nieodwołalnego nakazu, stanowczy nakaz moralny wyrażający się w nas poczuciem niemożności postąpienia w inny sposób. Naczelna zasada etyki Kanta: „postępuj wedle takiej tylko zasady, co do której mógłbyś chcieć, aby była prawem powszechnym”. Przeciwstawiany imperatywowi hipotetycznemu, który nie jest całkowicie obligatoryjny i odnosi się do określonej kalkulacji, np. „Nie kłam, jeśli chcesz by cię szanowano”.

Indukcja — rozumowanie polegające na przejściu od faktów jednostkowych do uogólnień.

Komunizm — doktryna społeczna głosząca wspólną własność wszelkich dóbr i zanik prywatnej własności. Ideę takiego życia wspólnoty możemy odnaleźć już w filozofii politycznej Platona.

Majeutyka (metoda majeutyczna) — sztuka „rodzenia” wiedzy, pomagająca rozmówcy odkryć noszone w nim prawdy. Według Sokratesa, zadając człowiekowi odpowiednie pytania, można sprawić, iż przypomni on sobie elementarne prawdy moralne.

Materializm — stanowisko filozoficzne zakładające, iż wszelka rzeczywistość posiada naturę materialną. Materializm na gruncie metafizyki przeciwstawia się spirytualizmowi głoszącemu, że prawdziwa rzeczywistość jest natury duchowej — istnieje jedynie substancja duchowa (dusza indywidualna i absolut boski), natomiast świat cielesny jest przejawem owego pierwiastka duchowego.

Metafizyka — słowo „metafizyka” pochodzi z języka greckiego i znaczy: „to, co następuje po fizyce”. Przyjmuje się, że termin ten wszedł do słownika filozoficznego za sprawą starożytnego greckiego myśliciela — Arystotelesa. Pod tym tytułem zgromadzono bowiem wszystkie pergaminy, które były umieszczone po jego dziele zatytułowanym Fizyka (meta znaczy po grecku tyle co „po”). A zatem rozważania obecne na gruncie metafizyki wykraczają poza obszar dociekań dotyczących problemów czysto fizykalnych i przynależą do „nauki o pierwszych zasadach bytu”.

Monizm — pogląd zakładający, iż natura bytu (rzeczywistości) jest jednorodna, istnieje zatem tylko jedna substancja: materialna bądź duchowa.

Oligarchia — forma rządów polegająca na sprawowaniu władzy przez niewielką grupę ludzi wywodzącą się najczęściej z arystokracji rodowej lub najbogatszych warstw społeczeństwa.

Panteizm — doktryna utożsamiająca Boga ze światem, przyrodą, naturą rozumianą jako jedna całość bytowa.

Politeizm — doktryna zakładająca istnienie wielu bogów (wielobóstwo).

20

Pragmatyka — dziedzina semiotyki, badająca związki między użytkownikami a znakami, jakimi się posługują.

Psychoanaliza — metoda analizy i teoria osobowości stworzona przez Zygmunta Freuda. Według klasycznej psychoanalizy główną siłą napędową ludzkiego działania jest energia istniejącego od urodzenia popędu seksualnego.

Racjonalizm — system opierający się na rozumie, filozofia przypisująca samodzielnie działającemu rozumowi dużą rolę w zdobywaniu i uzasadnianiu wiedzy.

Realizm — jest to pogląd zakładający, że nasze poznanie zmysłowe sięga prawdziwej rzeczywistości. Realizm metafizyczny zakłada istnienie realnych bytów, niezależnych w bytowaniu od poznającego podmiotu i jego świadomości.

Relatywizm — teoria głosząca, iż wszelkie wartości mają charakter względny. W etyce jest to stanowisko, na gruncie którego zakłada się, że oceny moralne są zmienne historycznie i społecznie: to, co dla jednych jest dobre, dla innych może być złe.

Semantyka — dziedzina semiotyki badająca związki pomiędzy znakami a przedmiotami, do których odsyłają.

Semiotyka — ogólne badania nad systemami symboli, w tym także językiem.

Sublimacja — termin psychoanalityczny oznaczający przekształcenie skłonności albo popędów w uczucia wyższe i wzniosłe. Hamowanie instynktów i kierowanie energii popędowej ku celom społecznie akceptowanym i kulturotwórczym — np. skłonności seksualne mogą być przekształcone w skłonności estetyczne.

Sofistyka — ruch umysłowy stworzony w V w. p.n.e. w Grecji, charakteryzujący się indywidualizmem oraz relatywizmem. Metoda argumentacji polegająca na wykorzystaniu wieloznaczności słów oraz stosowaniu trudnych do wykrycia nieścisłości w celu udowodnienia fałszywej tezy.

Sylogizm — to rozumowanie dedukcyjne, w którym występuje jeden wniosek i dwie przesłanki, np. „Wszyscy ludzie są śmiertelni, Sokrates jest człowiekiem, a zatem Sokrates jest śmiertelny”.

Teizm — wiara w jednego, osobowego i żywego Boga, który jest ponadto wszechmocny, wszechwiedzący i doskonale łaskawy. Teiści wierzą, iż ów Bóg jest stwórcą świata i, co więcej, nieustannie ingeruje w swe stworzenie. Pogląd taki jest wyznawany zarówno przez chrześcijan, żydów, jak i muzułmanów.

Teologia — dziedzina filozofii, której przedmiotem jest istnienie i natura Boga.

Timokracja — forma rządów polegająca na sprawowaniu władzy przez ludzi najbogatszych. Według Platona w timokracji sprężyną życia społecznego jest żądza zaszczytów, czyli ambicja.

Tyrania — rządy jednostki oparte na przemocy i terrorze.

Utylitaryzm — doktryna głosząca, iż „pożyteczne, czyli to, co może dostarczyć najwięcej szczęścia”, powinno być najwyższą zasadą naszego działania. Czyn jest dobry, gdy przyczynia się do stanowienia szczęścia powszechnego, rozumianego jako wzrost przyjemności i redukcja cierpień na świecie.

21

Bibliografia

1. Ajdukiewicz K., 1960–65: Język i poznanie, PWN, Warszawa.

2. Ajdukiewicz K., 2003: Zagadnienia i kierunki filozofii, Wydawnictwo Antyk, Kę- ty–Warszawa.

3. Blackburn S., 1997: Oksfordzki słownik filozoficzny, Książka i Wiedza, Warszawa.

4. Czaplewski W., 2000: Filozofia z przyległościami. Skrypcik szkolny dla użyt- kowników mózgu, Książka i Wiedza, Warszawa.

5. Descartes R., 1989: Medytacje o pierwszej filozofii, PWN, Warszawa.

6. Filozofia dla szkoły średniej. Wybór tekstów, 1987: (red.) B. Markiewicz, WSiP, Warszawa.

7. Ingarden R., 1965: U podstaw teorii poznania, PWN, Warszawa.

8. Kant I., 1957: Krytyka czystego rozumu, PWN, Warszawa.

9. Kuderowicz Z., 1989: Filozofia nowożytnej Europy, PWN, Warszawa.

10. Locke J., 1955: Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego, PWN, Warszawa.

11. Magee B., 1987: Great Philosophers, Oxford University Press, Oxford.

12. Magee B., Popper K., 1973: Fontana, London.

13. Mclnerney P. K., 1998: Wstęp do filozofii, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań.

14. Między mitem a logosem. Europejski podręcznik filozofii. Dialektyka greckiego oświecenia jako europejski paradygmat, 2000: (red.) B. Markiewicz, Wydaw- nictwo IFiS PAN, Warszawa.

15. Popper K., 1977: Logika odkrycia naukowego, PWN, Warszawa.

16. Sikora A., 2001: Od Heraklita do Husserla, OPEN, Warszawa.

17. Tatarkiewicz W., 1958: Historia filozofii, t. 1–3, PWN, Warszawa.

18. Warburton N., 1999: Filozofia od podstaw, Aletheia, Warszawa.

19. Warburton N., 1999: Philosophy: the Basics, Ruotledge, London.

Brak komentarzy
To jest jedynie podgląd.
3 wyświetlane ||| 3 wyświetlanych na 21 str.
Pobierz dokument