









































Studiuj dzięki licznym zasobom udostępnionym na Docsity
Zdobywaj punkty, pomagając innym studentom lub wykup je w ramach planu Premium
Przygotuj się do egzaminów
Studiuj dzięki licznym zasobom udostępnionym na Docsity
Otrzymaj punkty, aby pobrać
Zdobywaj punkty, pomagając innym studentom lub wykup je w ramach planu Premium
Notatki z Dziadów Adama Mickiewicza
Typologia: Notatki
1 / 49
Ta strona nie jest widoczna w podglądzie
Nie przegap ważnych części!










































zawsze uważał za swoją ojczyznę. Studiował w Uniwersytecie Wileńskim , potem uczył w szkole powiatowej w Kownie. Był jednym z założycieli i aktywnym działaczem tajnego patriotycznego Towarzystwa Filomatów , za co został aresztowany wraz z grupą przyjaciół i uwięziony w klasztorze bazylianów w Wilnie (1823–1824). Lata 1824–1829 spędził w centralnej Rosji, w Odessie, Moskwie i Petersburgu, gdzie wszedł w środowisko elity postępowej inteligencji rosyjskiej. W 1829 roku wyjechał w podróż po Europie. Zwiedzał: Niemcy, Szwajcarię i Włochy, w Berlinie słuchał wykładów Hegla. Nawiązał liczne kontakty w międzynarodowym środowisku artystycznym. Po wybuchu powstania listopadowego w 1830 roku bezskutecznie usiłował wrócić do kraju. Od 1832 roku mieszkał w Paryżu, z przerwą na pobyt w Lozannie (1839), gdzie wykładał literaturę łacińską, oraz w Rzymie (1848), gdzie próbował uzyskać poparcie papieża Piusa IX dla ruchów wolnościowych tzw. Wiosny Ludów. Życie poety w Paryżu było trudne. Brakowało mu stałych źródeł dochodów. Środowisko emigracyjne rozsadzały spory polityczne. Przez pewien czas Mickiewicz uczestniczył w życiu publicznym, współpracował m.in. z Towarzystwem Literackim i Towarzystwem Narodowym Polskim. W 1833 roku był redaktorem i publicystą „Pielgrzyma Polskiego". W 1834 roku ożenił się z Celiną Szymanowską , z którą miał sześcioro dzieci (Maria, Helena, Władysław,
Józef, Aleksander i Jan). Mickiewicz odsunął się od działalności publicznej aż do roku 1840, kiedy to objął nowo powstałą katedrę literatur słowiańskich w Collège de France. Wraz z Jules'em Micheletem i Edgarem Quinetem stanowili w Collège opozycję demokratyczną wobec monarchii lipcowej. W 1841 roku poeta związał się z kołem Towiańskiego , przywódcy sekty głoszącej nowe objawienie i odrodzenie życia duchowego (takich religijnych sekt było wówczas we Francji kilkadziesiąt). Propaganda towianizmu , a jeszcze bardziej – radykalne poglądy polityczne i społeczne były przyczyną zawieszenia go w funkcji profesora. Podczas pobytu w Rzymie w 1848 roku Mickiewicz utworzył Legion Polski na służbie walczącej Lombardii. Jego cele i pogram wyłożył w tekście Skład zasad. Potem wraz z grupą Francuzów i emigrantów założył pismo „La Tribune des Peuples" o radykalnym programie społecznym. Wskutek interwencji ambasady rosyjskiej pismo zostało zawieszone, a Mickiewicz
Założenie Mickiewicza: pogański obrzęd źródłem nowej sztuki – romantycznego „poema” (które ze względu na konstrukcję okazuje się dramatem) – jak w przypadku inspiracji obrzędowych dramatu antycznego. Obrzęd przedstawiony w II części Dziadów o etnograficzny apokryf. Cel autora: stworzyć wrażenie zapisu autentycznego obrzędu; to świadoma stylizacja, podkreślająca uniwersalność obrzędu, zawierającego to samo przesłanie, co uroczystości ku czci zmarłych odprawiane na całym świecie – dawniej i obecnie. Dziady cz. II – wykładnią wiedzy: o strukturze (porządku świata) o złożoności natury człowieka i tajemnicach jego pośmiertnego losu o potrzebie pełni ludzkiej egzystencji – pełni koniecznej, by „dostać się do nieba” ZAŚWIATY: raj – sfera pośrednia (czyściec) – piekło ZIEMIA: zmieszanie materii z duchem CZŁOWIEK: duch uwięziony w materii Naczelna idea Dziadów Mickiewicza – sformułowana w przedmowie do francuskiego wydania wszystkich części utworu w roku 1834: „Wiara we wpływ świata niewidzialnego, niematerialnego na sferę ludzkich myśli i działań jest ideą macierzystą poematu”. DUCH A MATERIA: Duchy: lekkie ciężkie pośrednie Klasyfikacja duchów w Dziadach Mickiewicza dokonuje się według stopnia ich relacji z tym, co materialne według ich „ciążenia” ku niemu, co materialne i ziemskie: niebo jest otwarte dla tych, którzy w życiu skosztowali przeciwstawnych sobie wartości, podczas przebywania w materii, duch musi doświadczyć pełni bytu (słodyczy i cierpienia) pośmiertne uwięzienie w materii – w ciele upiora – najcięższą, najsurowszą karą za brak współczucia wobec innych ludzi
miłość ziemska („zbrukana” materialnością i zmysłami) stanowi niezbędną część doświadczenia – bez poddania się prawom ziemi za życia nie można stać się duchem czystym po śmierci Odkrywana przez romantyków prawda: paradoksalność, antynomiczność, rozdarcie – są cechami egzystencji. Trójdzielny „zamknięty” obrzęd zostaje „przełamany” (to także przejaw „formy otwartej”) przez niespodziewane pojawienie się tajemniczego czwartego „ducha milczącego” : związanego z pasterką naznaczonego raną serca nie odstępującego od swej „winowajczyni”
Pustelnik jest upiorem: to „żywy trup” , człowiek umarły, ale nadal żyjący „na świecie, lecz już nie dla świata” żyje jednocześnie w dwóch sferach: jako bezcielesny duch, ale także jako myślące ciało łatwo zauważyć jego „gadulstwo”, rozgorączkowanie, agresywność Znajduje się w momencie dla siebie przełomowym: kona, by wstąpić na wyższy stopień bytu – co następuje w „trzech godzinach”: miłości, rozpaczy, przestrogi. Pustelnik jest cierpiącym kochankiem. Jest zdefiniowany jako Gustaw – bohater o rysach werterowskich. To cierpiący kochanek pogrążony w nieszczęśliwej miłości platonicznej: Rozciąga się ten łańcuch, ale się nie spęka! Czucia nasze dzielącej uległe przeszkodzie, Chociaż nigdy nie mogą napotkać się z bliska, Przecież zawżdy po jednym biegają obwodzie, Łańcuchem od jednego skreślone ogniska Doświadczenie miłości niezależnie od tego, czy przynosi szczęście, czy nieszczęście, jest przez romantyków uważane za wartość – choć romantyczna sztuka prezentuje zwłaszcza miłość prowadzącą do zguby. Miłość romantyczna: jest sprzeciwem: wobec tradycyjnego wiązania uczucia między kobietą a mężczyzną z małżeństwem i wobec libertyńskiej filozofii miłości jest szalona: argumentem w polemice z racjonalną filozofią życia jest nieszczęśliwa: choć wzajemna, prowadzi do katastrofy
część II część IV część III Ustęp (sześć utworów) wiersz Do przyjaciół Moskali Już Dziady. Poema i ich kolejność fragmentów została ustalona przez edytorów w wydaniu narodowym z 1955 roku: ballada Upiór , „Wstęp” część II część IV
część III Ustęp (sześć utworów – Droga do Rosji , Przedmieścia stolicy , Petersburg , Pomnik Piotra Wielkiego , Przegląd wojska , Oleszkiewicz , wiersz Do przyjaciół Moskali ) objaśnienia Dwa „wprowadzenia” do dzieła – dwa konteksty jego odczytywania – dwie interpretacje: PIERWSZY KONTEKST: Tworzy sam Prolog (pierwotnie niczym nie poprzedzony), przedstawiający wstępną charakterystykę jednego z więźniów – Gustawa-Konrada, wskazujący, że tematem utworu jest przemiana, aspiracje i kondycja wewnętrzna tego bohatera. DRUGI KONTEKST: Tworzą (dodane później): dedykacja i przedmowa prozą – wskazujące, że tematem utworu jest martyrologia (męczeństwo) młodych przedstawicieli narodu poddanego zaborczej władzy Rosji. Więzień – ukazany w Prologu III części Dziadów : od najmłodszych lat cel oddziaływań świata duchowego (walki aniołów dobra z aniołami zła), poddany próbie, „rozdzierany” poniżony pozbawieniem wolności, smutny, samotny, pełen irytacji pytający o sens zanurzony w swoje życie wewnętrzne, przekonany, że jest wieszczem niepokojony marzeniami sennymi pragnący wolności (przede wszystkim tej wewnętrznej)
inicjuje akt swej przemiany: z „umarłego za życia” kochanka ktoś aspirujący, by osiągnąć coś więcej „Ja” , które nie jest ze swej natury silne, ale takie, które nieustannie dąży do swego wzmocnienia – do potwierdzenia swojej siły i wyższości. Celem jest stanie się mocnym i skutecznym, mimo ograniczeń tj. samotność czy niewola. W przedmowie do francuskiego przekładu Dziadów (1834) Mickiewicz objaśnił, kim jest przewijająca się przez kolejne części dramatu, tajemnicza i nazywana rozmaicie postać: „duch młody” – Pustelnik – Gustaw – Więzień – Konrad – zesłaniec To „osobistość przechodząca przez cały dramat” – „postać ta zjawia się w części drugiej jako mara milcząca pośród widm i duchów, a w części następnej opowiada pod imieniem Gustawa dzieje swego dzieciństwa, swej miłości i swego życia osobistego. W części trzeciej spotykamy go znowu w gronie młodych spiskowców pod imieniem Konrada, poety i jasnowidza. W końcu wypuszczają go na wolność, a ustęp opisowy o Rosji, jakby opis podróży tej postaci urojonej, zdaje się mieć równocześnie na celu utworzenie przejścia do dalszych części tegoż dramatu, mających dopiero nastąpić. Konrad, zanim wygłosi swój wielki monolog ( Wielką Improwizację ), zawierający najwięcej wiadomości o nim, daje się poznać dzięki kilku wcześniejszym (i krótszym) monologom, zawartym w Prologu oraz w Scenie I („więziennej”), w której jest także „widziany” oczyma swych przyjaciół. Jak postrzegany jest Więzień-Konrad? poeta i wizjoner , który nocą („Północ jego godzina”) wpada w uniesienie (poetyckie, prorockie), wchodząc w kontakt z ukrytą sferą ducha, by oznajmiać swym towarzyszom rzeczy przyszłe, tajemne, ważne oraz inspirować do działania (takie są wobec niego oczekiwania) mściciel , zagrzewający się do zemsty na wrogu, jego pieśń (poprzedzający monolog zwany Małą Improwizacją ) jest nawoływaniem do odwetu za krzywdy wyrządzone jemu i jego niewinnym przyjaciołom (to motywuje jego postawę), wroga, który dopuścił się niesprawiedliwości, trzeba zniszczyć
Jego imię prawdopodobnie nawiązuje do innego mściciela – Konrada Wallenroda. Nawołuje do zemsty, oderwanej od uznawanych dotąd norm i najwyższych wartości: Z Bogiem i choćby mimo Boga!
zgłębić, skoro docierają do nich tylko słowa pieśni, które są zaledwie jej odbiciem, jej rezonansem. Odbiorcą pieśni powinny być: Bóg – Absolut, natura – kosmos. W monologu „szklane […] skrzyła” oznaczają teleskop , natomiast „ szklanych harmoniki kręgach” odwołuje się do obrazu harmoniki szklanej , dawnego instrumentu muzycznego (wynalezionego w XVIII wieku przez Benjamina Franklina) zbudowanego z szeregu szklanych talerzy, nastrojonych chromatycznie, osadzonych na wspólnej osi obrotowej. Mówiąc o „chwili Samsona” nawiązuje do biblijnej historii o Samsonie (wódz izraelski), który obdarzony nadludzką siłą, stał się pogromcą Filistynów. Dostawczy się do niewoli, wstrząsnął kolumną, do której był przywiązany, doprowadzając do zawalenia gmachu, w których ucztowali Filistyni, zniszczył nieprzyjaciół, ale i sam poniósł śmierć. Kolejnym biblijnym nawiązaniem jest fragment „z drzewa edeńskiego” , które oznacza drzewo rajskie , drzewo poznania. Symbolicznym „tłem” monologu Konrada jest „głos z lewej strony, głos z prawej strony” , czyli walka duchowa – starcie dwóch sił (zła i dobra) we wnętrzu (duszy) bohatera. W tej walce przewagę osiągnęły siły demoniczne, jednak ostateczne zwycięstwo należy do zastępów anielskich. „JA MISTRZ!” – Konrad przedstawia siebie jako kreatora (twórcę, artystę) na miarę Boga. Tworzy obraz samego siebie jako kogoś obdarzonego wyjątkowymi zdolnościami. Dla niego jego twórczość jest wyjątkowa, więc nieśmiertelna. Jest to jego fantazja o sobie samym, którą trzeba odróżnić od jego rzeczywistego obrazu, ukrytego pod powierzchnią idealizującej go narracji. Konrad to „ja”, które nie jest ze swej natury silne, ale takie, które nieustannie dąży do swego wzmocnienia. HYBRIS – duma, buta, wyniosłość, pycha rodowa lub majestat bohatera
Przekonuje też samego siebie, że jest wyjątkowy (np. „Tak! – czuły jestem i rozumny.”). Konrada cechuje wyniosłość , uzurpacja i pogarda. Pogardza on ludźmi – to przesądza o jego upadku, w tym przejawia się jego opętanie. Ratować go będą inni ludzie, którzy są współczujący troskliwi, ofiarni, podejmujący trud jego intencji. Wielka Improwizacja jest więc narcystyczną fantazją o sobie samym, o swojej sprawczości, mocy, potędze, „nadczłowieczeństwie”.
misję jako 40 i 4 (nie zaś 44, gdyż chodzi o dwa różne desygnaty liczbowe). Pod liczbą 40 miał się ukrywać mesjasz Człowiek-Wszechświat (jedna z wersji Adama).
Moralna przemiana Konrada (przewidywana przez księdza Piotra): Przemieniony wewnętrznie (w nieokreślonej przyszłości podczas zesłania) Konrad bywa przez niektórych interpretatorów wiązany z postacią Wskrzesiciela narodu pojawiającego się w Widzeniu księdza Piotra. Wskrzesicielem tym może być jednak ktoś zupełnie inny – jego imię „czterdzieści i cztery” oraz rodowód („z matki obcej”) komplikują identyfikację. Tożsamość Wskrzesiciela pozostaje interpretacyjną zagadką.
W listopadowy wieczór w kaplicy zbierają się mieszkańcy wsi. Chór wieśniaków to przede wszystkim widownia tego, co za chwilę będzie się działo. Najważniejszą postacią w samym chórze jest Starzec. Całemu obrzędowi przewodniczy Guślarz. Wydaje on polecenia dotyczące odpowiedniego przygotowania kaplicy. Rozkazuje, aby zamknięte zostały drzwi, zgaszone świece. Prosi nawet o zasłonięcie okien, aby do środka nie wpadał choć cień poświaty rzucanej przez księżyc. Po odpowiednim przygotowaniu rozpoczyna się obrzęd. Wszyscy stają wokół trumny. Kiedy są już odpowiednio się ustawieni, Guślarz rozpoczyna wzywanie dusz, które przebywają w czyśćcu. Prosi je, aby przybyły na obrzęd Dziadów. Na tym jego wezwania się jednak nie kończą. W drugiej kolejności wzywa dusze, które „płoną w smole”, „marzną na dnie rzeki”. Prosi je, aby się zjawiły i ukazały zebranym. Od nich to bowiem otrzymają jałmużnę, a także posiłek, napitek oraz odmówione zostaną za nich pacierze. Guślarz wraca do swoich czynności. Pali teraz garść kądzieli, czyli pęk włókien, które błyskawicznie rozbłyskują niczym lampa. Przyzywa w końcu duchy lekkie, a więc te, które jeszcze nie trafiły do nieba i teraz są unoszone na wietrze, zatrzymane między niebem a ziemią. Guślarz pyta, czego im potrzeba. Pod sklepieniem kaplicy pojawiają się dwie postacie, przypominające aniołki ze złocistymi piórami. Jedna ze zjaw zwraca się do wieśniaczki. Pyta, czy poznaje swoje dzieci. Okazuje się, że była ich matką. Duch w końcu się przedstawia – to Józio , który pojawił się przed Guślarzem ze swoją siostrzyczką Rózią. Duchy mówią, że są już w raju, jest im lepiej niż u matki, na ziemi. W niebie mają bowiem wszystko, kolejne dni upływają im jedynie na zabawie. Dręczy je jednak trwoga. Okazuje się bowiem, że nie są w „pełnym niebie”. Drogę do tego pełnego, niebiańskiego szczęścia mają zamkniętą. Guślarz pyta więc, czego potrzebują duszyczki, aby się tam dostać. Proponuje im słodkie ciasto, owoc, a także modlitwę zebranych do Boga. Okazuje się jednak, że przyczyna, dla której dzieci nie są w stanie dostać się do nieba, jest zupełnie inna. Józio odpowiada Guślarzowi, że to właśnie szczęśliwe życie na ziemi jest teraz największą przeszkodą. Dzieci, ponieważ żyły bardzo krótko, nie zdążyły zaznać goryczy istnienia. Matka je rozpieszczała, chwaliła, dbała, aby miały wszystko, czego potrzebują. Józio spędzał czas na zabawie, śpiewie. Czasami zrywał kwiaty dla siostry. Rózia z kolei bawiła się lalkami bez jakichkolwiek trosk. Brak goryczy i minimalnego
choćby cierpienia uniemożliwia dzieciom teraz korzystanie w pełni z niebiańskiego szczęścia. Wedle Bożego prawa „ten kto nie doznał goryczy ni razu, ten nie dozna słodyczy w niebie”. Z tego też powodu dzieci proszą Guślarza o dwa ziarnka gorczycy. Chór powtarza słowa przytoczonego boskiego prawa, Guślarz przekazuje aniołkom gorczycę i rozkazuje im odejść w pokoju, co duchy czynią bez słowa sprzeciwu. Guślarz zwraca się do zebranych. Wskazuje, że dochodzi północ. Trzeba więc zamknąć drzwi na kłódki. Rozkazuje także zapalić łuczywa dające światło. Na środku kaplicy staje zaś wielki gar z wódką. Guślarz przekazuje, że na jego znak wódkę należy zapalić. Kiedy wszystko jest już gotowe, wódka zaczyna płonąć, Guślarz rozpoczyna wzywanie najcięższych duchów, a więc tych, które mają na sumieniu poważne zbrodnie i przewinienia, za które teraz muszą płacić. Nagle za oknem kaplicy słychać głos. Można odnieść wrażenie, że ktoś odgania zebrane wokół ptactwo – sowy, kruki, orły. Nadchodząca postać prosi ptaki, aby pozwoliły mu wejść do kaplicy. Guślarz zwraca się w tamtą stronę i dostrzega upiora. Postać jest przerażająca. Ma świecące oczy. Wokół głowy postaci trzaskają iskry. Oto pojawia się Widmo Złego Pana. Kiedy w końcu dostaje się do kaplicy, pyta zebranych, czy go poznają. Nagle do wszystkich dociera, z kim mają do czynienia. To właściciel wioski, w której toczy się akcja dramatu. Zmarł trzy lata wcześniej. Teraz żali się zebranym, że jako duch cierpi ogromne męki. Tuła się po świecie. Czuje wieczny głód, a do tego wszystkiego dręczą go ptaki, które nieustannie próbują go rozszarpać. Guślarz pyta więc Widmo Złego Pana, co może mu pomóc uniknąć tych cierpień i dostać się do nieba. Okazuje się jednak, że w przeciwieństwie do dzieci, Widmo wcale nie chce się tam dostać. Jedyne jego pragnienie to, by potępiona na wieczność dusza mogła jak najszybciej wreszcie opuścić ciało. Widmo Złego Pana jest gotowe, aby dostać się do piekła i znosić tam przewidziane dla niego męki, ma jednak już dość tułaczki po ziemi razem z innymi nieczystymi duszami. Cierpienie wywołuje to, że tułając się po ziemi, cały czas widzi ślady swojego dawnego życia, pełnego bogactwa, przepychu, a teraz nieustannie dręczony jest głodem i pragnieniem. To ta konfrontacja aktualnego stanu ze wspomnieniem dawnego życia przynosi widmu największe cierpienie. Zdaje sobie on sprawę, że nie odkupi swoich win i nie uwolni się od udręki, dopóki choć jedna osoba nie zdecyduje się go nakarmić i napoić. Prosi więc Guślarza o wodę i dwa ziarna pszenicy. Wtedy jednak odzywa się chór ptaków nocnych. Okazuje się, że są to dawni poddani Złego Pana. Wszyscy oni zmarli, ponieważ to on ich zagłodził. To właśnie ów chór ptaków
Zwracała uwagę właściwie wszystkich, jednak konsekwentnie ignorowała kolejne szanse na stworzenie prawdziwego związku. Śmierć przyniosła pokutę za takie zachowanie. Dziewczyna opowiada zebranym, że czuje, jak w jej środku płonie ogień. Jednocześnie jest bardzo samotna. Nie wie właściwie, do którego świata należy. Ani nie jest do końca umarłą, ani żywą. Ani nie może dostać się do nieba, ani też dotknąć stopami ziemi. Guślarz zwraca się do Zosi i pyta, czego jej duch potrzebuje, aby dostać się do nieba. Dziewczyna prosi, aby stanęli wokół niej młodzi mężczyźni i przyciągnęli ją do ziemi. Prośba ta wiąże się z kolejnym Bożym prawem, zgodnie z którym: „kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie”. Obecni w kaplicy mężczyźni spełniają prośbę ducha, ale okazuje się, że nie mogą jej dotknąć, a tym bardziej chwycić, ponieważ jej ręce to tylko cienie, a sama Zosia jest unoszona przez wiatr. Guślarz pociesza dziewczynę – mówi jej, że za dwa lata w końcu dostanie się do nieba. Ponieważ obecni nie są w stanie jej teraz pomóc, prosi zjawę, aby odeszła. W końcu Guślarz jeszcze raz przyzywa dusze zmarłych, aby przyszły do kaplicy. Mówi, że czeka na nie mak i soczewica, rzucone w kąt kaplicy. Dusze mogą się tym posilić. W końcu nakazuje otworzyć drzwi kaplicy, zapalić świece. Minęła bowiem północ, obrzęd Dziadów się więc zakończył. Jednak zanim wszystko się dopełni, Guślarz dostrzega ku swojemu zaskoczeniu jeszcze jedną zjawę. Zwraca się więc do Pasterki, która siedzi na grobie ubrana w żałobną suknię. Nagle wokół zapada się podłoga, a spod niej wyłania się jeszcze jedno widmo o „bladym licu”. Widmo nie patrzy jednak wokół, koncentruje swoje spojrzenie tylko na jednej postaci – Pasterce. Nic nie mówi, wskazuje jedynie na serce, z którego cieknie cienka strużka krwi. Guślarz reaguje, zwraca się do zjawy, pyta, czego potrzebuje, aby dostać się do nieba. Widmo jednak nadal uparcie milczy. Guślarz nakazuje mu więc odejść, skoro nie jest mu potrzebna ani modlitwa, ani też nie szuka pożywienia. Nie skutkują jednak ani zaklęcia, ani nakazy, w końcu więc Guślarz bierze do ręki kropidło ze święconą wodą. Także to nie zwraca uwagi Widma i nie przepędza go. W końcu Guślarz zwraca się do Pasterki z pytaniem, czy ona może wie, kim jest mara. Guślarz chce się dowiedzieć także, dlaczego dziewczyna nosi żałobę, skoro jej mąż i wszyscy inni w domu są zdrowi. Kobieta nic nie mówi, tylko się uśmiecha. Guślarz zapala gromnicę, prosi, aby wyprowadzono dziewczynę przed kaplicę. Tak się dzieje, a widmo rusza za wychodzącymi. Dziady cz. IV (1823):
Późnym wieczorem w Dzień Zaduszny Ksiądz razem z Dziećmi skończyli jeść kolację. Do domu Księdza wchodzi niespodziewanie tajemnicza postać w przebraniu. Jest to Pustelnik w dziwacznym ubraniu. Dzieci zaniepokojone wyglądem Pustelnika są przerażone i wystraszone. Ksiądz jest wyjątkowo życzliwy dla przybyłego gościa. Ksiądz ofiaruje swoją gościnność i dobre słowo. Tajemniczy wędrowiec – Pustelnik nie jest na początku otwarty, odwołuje się do swojego cierpienia, spowodowanego nieszczęśliwą miłością. Ksiądz mówi, że przygotowuje dla gościa coś do jedzenia. Ksiądz oznajmia dzieciom, aby się nie bały. W międzyczasie Dzieci, które oswoiły się już z Pustelnikiem, zaczynają komentować dziwaczny strój przybysza. Ksiądz prosi dzieci, żeby te natychmiast przestały się śmiać z Pustelnika, gdyż może za to spotkać je nieszczęście i surowa kara Boża. Ksiądz zaprasza Pustelnika na późną kolację. Kolejno tajemniczy gość zaczyna się interesować książkami stojącymi na szafce. Wraca wspomnieniami do dzieł Goethego. Przeklina książki, które zainspirowały go do potrzeby romantycznej miłości. Książki, które doprowadziły go do ostatecznej zguby, zrobiły z niego nieszczęśliwego, cierpiącego z miłości, samotnego człowieka. Nazywa je książkami zbójeckimi, gdyż pokazały mu romantyczny i nieosiągalny ideał miłości. Miłości, która doprowadza do tragedii, złamania życia. Ksiądz pyta Pustelnika, jak długo cierpi z miłości. Nagle wędrowiec mówi o swoim przyjacielu, który pozostał na zewnątrz. Postanowił wyjść go poszukać. Dzieci śmieją się z przedziwnego zachowania Pustelnika, uważają go za osobę obłąkaną. Ksiądz karze Dzieciom przestać się śmiać z przybysza. „Dzieci, będzie ten płakał, Kto się z płaczu śmieje! Nie śmiejcie się! To człowiek bardzo biedny, chory. (...) Zdrów na twarzy, lecz w sercu głębokie ma rany”. Ksiądz wzywa dzieci do porządku. Kolejno wchodzi do domu Pustelnik, niesie ze sobą gałąź drzewa, przedstawiając, że to jego przyjaciel. Pustelnik przypomina sobie o swojej ukochanej. Wspomina swoją miłość i ostatnie spotkanie, na którym oznajmił, że musi wyjechać. Piękna dziewczyna pożegnała się z mężczyzną i szybko zniknęła. Ksiądz współczuje Pustelnikowi, rozumie, że rozstanie kochanków jest dla Pustelnika bolesne. Pustelnik opowiada Księdzu o swojej miłości, wraca do pocałunków z ukochaną, uczuć, jakie mu towarzyszyły, słów, które ze sobą wymienili. W końcu gość atakuje słownie Księdza,